Słowo stało się teatrem (Czytelnia Dramatu)

Słowo stało się teatrem (Czytelnia Dramatu)

Czytelnia Dramatu, związana dotychczas z Chatką Żaka, zawitała w progi lubelskiego Centrum Kultury. Czytania performatywne zaprezentowane z tej okazji stanowią świetny przykład symbiozy tekstu i jego scenicznej realizacji. Trzy różne dramaty, trzy odmienne kręgi kulturowe, trzy koncepcje reżyserskie. Co je łączy? Jakość.

Burmistrz

Już od pierwszych słów, od pierwszych dialogów uwagę przykuwa znakomity tekst. Małgorzata Sikorska-Miszczuk napisała sztukę pełną językowych gier i groteskowych fraz, które – w połączeniu z przebiegiem akcji i charakterem postaci – tworzą klimat swoistego surrealizmu, dziwności wytrącającej widza / czytelnika z równowagi. Oto burmistrz Nowego Jorku ze swoją asystentką, Miss Piękności, przybywa do małego polskiego miasteczka przy pomocy specjalnego tunelu, przypadkowo łączącego najrozmaitsze miejsca na świecie. Tymczasem lokalnemu burmistrzowi śni się Matka Boska, która obwieszcza, że zstąpi na Ziemię, by zniszczyć jego miasto, jeżeli nie przestanie słyszeć dobiegającego stąd krzyku. Odbywają się negocjacje na miarę Abrahama, walczącego o ocalenie Sodomy i Gomory. Jak się okazuje, to dopiero punkt wyjścia dla kluczowych wydarzeń, zalążek problemu. Za chwilę umarli wyjdą z grobów, a Syn Mordercy – Niemiec – przestanie czuć się jedynym winnym. Sednem i węzłem dramatycznym Burmistrza są… Jews.

Trudne i wciąż wywołujące pewne zakłopotanie dzieje polsko-żydowskie zostały zatem ujęte w ironiczną i żartobliwą konwencję, która uwalnia od patosu i stwarza niezbędny dystans. Ta przewrotna formuła znalazła swoje odzwierciedlenie również w grze aktorskiej. Buksiński w tytułowej roli kreuje postać pełną wewnętrznych wahań, niepewną, a jednocześnie konsekwentnie obstającą przy swoich poglądach. Obok niego na pierwszy plan wybija się Marta Ledwoń, która z Miss Piękności (nota bene, Żydówki) wydobyła dynamikę i stanowczość, podpieraną zdecydowanym i momentami sarkastycznym tonem. Ironizuje tu nawet Matka Boska (energetyczna Gabriela Jaskuła), donośnym głosem śpiewając pieśń „O tym, jak zabija Niemiec”, na modłę wesołej ludowej przyśpiewki.

Kreacje aktorskie i koncepcja reżyserska sprawiają, że Burmistrz przypomina bardziej spektakl niż czytanie. To wrażenie potęguje fakt, że aktorzy nie czytają „tradycyjnie” z kartek, lecz z ekranu umieszczonego za plecami widowni. Maria Kwiecień podeszła do sztuki bez wielkiego szarżowania, z pewną pokorą wobec dramatu. Precyzyjna struktura tekstu broni się przed reżyserskim szaleństwem interpretacyjnym, które mogłoby tylko osłabić jego wymowę. Kwiecień doskonale to pojęła, dzięki czemu jej realizacja jest wyważona i kompatybilna ze stylem dramatopisarki.

Niech miłość trzyma się z dala od naszych domów

Drugie z czytań to sztuka tureckiego dramatopisarza, która w warstwie fabularnej przypomina nieco operę mydlaną. Oto trzy małżeństwa (a właściwie trójkąty, bo w dwóch z nich jest również kochanka, zaś w trzecim – zmarły były mąż), wynajmujące kolejno to samo mieszkanie na dwudziestym czwartym piętrze wieżowca w Ankarze. Ich historie przeplatają się, tworząc mozaikę zdrad, rozczarowań, kłamstewek i wykrętów, wspomnień i planów na przyszłość, a nawet namiętności. Zupełnie jak w telenoweli, a jednak pobrzmiewa w tym pewna ironia, która owe egzystencjalne problemy ujmuje w nawias.

Swego rodzaju znacznikiem niedosłowności dramatu jest tu gra aktorska – czy raczej – sposób czytania tekstu. W przeciwieństwie do Burmistrza, w którym istotną funkcję pełnił ruch sceniczny i mimika, czytanie dramatu Yuli ma formę o wiele bardziej statyczną. Aktorzy siedzą na podeście naprzeciwko publiczności, w dwóch rzędach, raz po raz spoglądając na trzymane w dłoniach strony scenariusza. Główną rolę odgrywa tu głos, dźwięk: w nim zawiera się cała dynamika sztuki. Gdy na chwilę zamknęłam oczy, miałam wrażenie, jakbym słuchała teatru radiowego. Szczególnie w świetnej scenie, kiedy to wszystkie postaci jednocześnie śpiewają popularne piosenki (jak Wonderful Word czy Girl of Ipanema), tworząc iście radiowy gwar. Barwa, intonacja, tempo podawania tekstu (nienaturalnie przyspieszone w dialogu Sejlan i Esry, ewokuje pewne napięcie, ujawnia pilnie skrywane zgrzyty między siostrami) – z tych elementów powstaje spójna kompozycja, spod której nieustannie przebija owo drugie dno.

W kontekście poprzednich czytań zrealizowanych przez Daniela Adamczyka można dostrzec, że powoli, coraz wyraźniej zaczyna rysować się styl młodego reżysera, widoczny w prowadzeniu aktora, wyborze dramatów czy sposobie transponowania tekstu na scenę. Zmierzenie się ze sztuką Özena Yuli, osadzoną w odmiennej, nieco egzotycznej kulturze, można uznać za kolejny krok na drodze ku reżyserskiej dojrzałości.

Chwała bohaterom

Czytanie dramatu Pavla Arje wymagało od widzów pewnych umiejętności lingwistycznych – ze sceny zabrzmiał bowiem język ukraiński, którego niestety nie znam. Na szczęście dość liczne podobieństwa do rodzimej mowy (wszak to jedna grupa języków słowiańskich) pozwoliły mi domyślać się treści sztuki. W szpitalnej sali spotykają się dwaj weterani wojenni. Problem w tym, że jeden walczył w armii radzieckiej, drugi zaś – w UPA. Ten kłopotliwy fakt jest punktem wyjścia dla następujących pomiędzy nimi żarliwych dyskusji. Tak skomponowany duet w kontekście aktualnych wydarzeń na Ukrainie nabiera szczególnego znaczenia: oto bowiem mamy żołnierza o sympatiach rosyjskich (radzieckich) oraz oficera o tendencjach narodowościowych, obaj chorzy na serce.

Emocje towarzyszące rozmowom głównych bohaterów wybrzmiały w pełni dzięki energicznej grze Romana Romantsova i Antona Blazheyeva – tu również kluczową rolę odgrywał głos, jego natężenie i tembr. Choć wszyscy aktorzy uczestniczący w czytaniu Chwała bohaterom to amatorzy wyłonieni w drodze castingu i choć nie mieli zbyt wiele czasu na przygotowanie swoich ról, to jednak wykreowane przez nich postaci są wyraziste, a równocześnie wolne od przesady i nadmiaru środków.

Czytania performatywne okazały się inspirującym teatralnym doświadczeniem, które przyciągnęło sporą publiczność. Stanowiły także okazję do poznania twórców – każde ze spotkań kończyło się rozmową z autorem sztuki, zaś ostatniego wieczoru toczyła się dyskusja w szerszym gronie, dotykająca tematyki teatru na Ukrainie („Teatr i Majdan”). Pozostaje mieć nadzieję, że tego rodzaju wydarzenia – i na takim poziomie – na stałe wpiszą się w repertuar Centrum Kultury.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 94/2014 

Czytelnia Dramatu, Centrum Kultury w Lublinie
Burmistrz
Małgorzata Sikorska-Miszczuk
reżyseria: Maria Kwiecień
obsada: Przemysław Buksiński, Jacek Dragun, Gabriela Jaskuła, Marta Ledwoń, Bartosz Siwek, Wioletta Tomica.
premiera: 10 marca 2014
Niech miłość trzyma się z dala od naszych domów
Özen Yula
reżyseria: Daniel Adamczyk
obsada: Mirella Biel, Monika Chylińska, Daniel Dobosz, Roma Drozdówna, Ania Dudziak, Marek Szkoda, Jarosław Tomica, Ilona Zgiet, Michał Zgiet.
premiera: 11 marca 2014
Chwała bohaterom
Pavlo Arje
reżyseria: Jacek Timingeriu
obsada: Yu Andriichuk, Anton Blazheyev, Mariana Kril, Galina Liakhovets, Olga Matsyupa, Roman Romantsov, Jacek Timingeriu.
premiera: 11 marca 2014
fot. Maciej Rukasz

  • Katarzyna Łupińska (1986) – absolwentka KULowskiej polonistyki z teatrologią. Wciąż wierzy, że sztuki Norwida mogą jeszcze dobrze wypaść na scenie. Szczególną uwagą darzy antropologię teatru, teatry alternatywne i literaturę żydowską.