Słaba płeć

Kiedy czytam opisy promocyjne spektakli, za każdym razem mam wrażenie, że przyjdzie mi obcować z dziełem niezwykłym i powinnam się na to przygotować. Prawda jest jaka, że pracownicy działu promocji często okazują się bardziej kreatywni od twórców przedstawień.

Kobiety kontratakują to,zgodnie z zapowiedzią, widowisko muzyczne, zresztą na całkiem dobrym poziomie. Aktorki wykonują polskie i zagraniczne standardy (ale zawsze w tłumaczeniach) w nowych aranżacjach; towarzyszą im muzycy grający na żywo. Dodatkowo scena Teatru Groteska zmienia się w salę koncertową, wyposażoną w świetne nagłośnienie, oświetlenie, a także wizualizacje dopełniające poszczególne występy. Niestety, na tym zgodność z promocyjnym opisem przedstawienia się kończy.

Spektakl z założenia podzielony jest na trzy kręgi tematyczne, ale – może za wyjątkiem pierwszego z nich, czyli „kobiety zdominowanej” (podkreślonej głównie przez szare, workowate kostiumy) – nie wyróżniłam znacznych zmian motywów. Druga część przedstawienia jest zdecydowanie bardziej rozrywkowa, nie z powodu treści piosenek, ale  raczej dzięki nastrojowi, innym światłom, żywszym kolorom.

Warstwa muzyczna, niestety, nie prezentuje się najlepiej. O ile aranżacje brzmią momentami ciekawie, o tyle polskie tłumaczenia piosenek tak dalece odbiegają od oryginału, że czasem trudno go w nich rozpoznać. Do tego wyłonione przez dwustopniowy casting aktorki nie wykorzystują swoich wokalnych możliwości. W większości przypadków po prostu wyśpiewują piosenki, nie siląc się na jakąkolwiek interpretację, improwizację, odrobinę szaleństwa czy choćby zwykłego luzu. Wyglądają jak wystudiowane manekiny, których obecność na scenie ogranicza się do ładnego prezentowania się w sukience i próby utrzymania równowagi podczas występu na szpilkach. Ale nawet to nie każdej z nich się udaje. Choreografia numerów zbiorowych i tych z towarzyszeniem chóru pozostawia wiele do życzenia. Najprostsze układy okazują się niemożliwe do estetycznego wykonania i ograniczają się głównie do gibania się w butach na wysokim obcasie i wystudiowanego uśmiechu.

Także kostiumy nie są najmocniejszą stroną przedsięwzięcia. Zdaje się, że powinny odzwierciedlać nastrój kobiet w różnych momentach życia, nie są więc identyczne dla wszystkich aktorek, tylko dopasowane do indywidualnych cech wyglądu. Dlaczego zatem większość prezentuje się w nich zdecydowanie mało atrakcyjnie? Niestety, takie drobiazgi odbierają widzom przyjemność z oglądania przedstawienia i powodują, że panie biorące udział w show zlewają się w jedną masę, choć jest kilka kandydatek do zapamiętania (zostają jednak wciągnięte przez ogólną przeciętność).

Feministki nie byłyby zadowolone. Spektakl miał pokazać niezgodę kobiet na męską dominację, ale ich tytułowy kontratak okazuje się jedynie słabym popiskiwaniem.

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 40/2013

Teatr Groteska

Kobiety kontratakują

koncepcja i reżyseria: Adolf Weltschek

scenografia, polskie teksty piosenek: Małgorzata Zwolińska

kierownictwo muzyczne i aranżacje: Jerzy Kluzowicz

koncepcja multimediów: Adolf Weltschek

choreografia: Romana Agnel

zespół muzyczny w składzie: Jerzy Kluzowicz (instrumenty klawiszowe), Marek Olma (instrumenty perkusyjne), Wojciech Sedkowicz (instrumenty perkusyjne), Leszek Szczerba, (saksofon), Kazimierz Chludek (saksofon), Wiesław Murzański (kontrabas), Józef Michalik (kontrabas)

obsada: Iwona Olszewska, Katarzyna Kuźmicz, Karolina Michalik, Agata Słowicka, Anna Kukawska, Krzysztof Antkowiak, Jan Fećko

Tancerze Baletu Dworskiego „Cracovia Danza”: Krzysztof Antkowiak, Sławomir Greś, Krzysztof Konefał

premiera: 8 marca 2012

Marcelina Nowakowska – rocznik 19.., studiuje nieprzerwanie od ukończenia szkoły średniej, głównie kierunki filologiczno-teatralne, w nielicznych wolnych chwilach pochłania książki oraz czekoladę, pisze, podróżuje, spaceruje po Krakowie i obserwuje ludzi.