A siostrą twą będzie Ułuda i Pozorność (Pokojówki)

A siostrą twą będzie Ułuda i Pozorność (Pokojówki)

Kolejny sezon teatralny w gdyńskim Teatrze Miejskim zainaugurowała jednoaktówka Pokojówki Jeana Geneta w reżyserskim wizjerze Krzysztofa Babickiego. Twórca znakomitej adaptacji scenicznej Idąc rakiem i tym razem dał się poznać jako eksperymentator, zwłaszcza na płaszczyźnie charakterologii.

Kreacje aktorskie w teatralnej odsłonie dzieła Güntera Grassa olśniewały widza. W Pokojówkach triada artystów: Beata Buczek-Żarnecka, Dariusz Szymaniak i Szymon Sędrowski również absorbuje uwagę widza świetnie wyartykułowaną szermierką dialogów, kipiących emocjami i rodzącymi dreszcz podekscytowania niedopowiedzeniami.

Siostry Solange i Claire. Pokojówki, których codzienność wypełniona jest spełnianiem poleceń swej chlebodawczyni, a także przedziwnym rytuałem. Pod nieobecność Pani służące odgrywają krótkie etiudy, w których jedna wciela się w rolę Jaśnie pani, druga w swoją siostrę. Odrywając się od tego, co realne, czyli od rutyny, pokory i posłuszeństwa, niejednokrotnie również i upokorzenia, chętnie uczestniczą w tej grze pozorów i ułudy. Ta daje im sposobność mentalnej i słownej zemsty, krótkiego, jak dzwonek budzika, który przywołuje je do rzeczywistości i oznajmia nadejście Pani, poczucia triumfu.

Nakładanie sukni, biżuterii czy choćby szminki właścicielki domu to nie tylko ostentacyjne okazanie wzgardy, ale i chęć zaskarbienia sobie jej emblematów kobiecości, ostatecznie zaś fascynacja jej osobą, element mrocznego, podszytego aurą erotyki uwielbienia. Na rozdrożach tak silnych namiętności musi czaić się śmierć. Solange i Claire wciąż na nowo odgrywają swój intymny spektakl, który każdorazowo kończy się symulacją morderstwa na swojej Pani. Pragnienie jej zguby jest potężne, ale w kulminacyjnym punkcie wydarzeń żadna z sióstr, nawet gdy ma ku temu sposobność, nie jest w stanie dokonać zabójstwa. To, co nie zaistnieje w rzeczywistości, będzie miało swój wydźwięk w grze, w której pokojówki ochoczo uczestniczą. Pozory i ułuda prysną i staną się emanacją rzeczywistych pragnień, gdy Thanatos rozłoży swe skrzydła wraz z ostatnim łykiem zatrutego ziołowego naparu, który wypije Solange.

Babicki dużo uwagi poświęca psychologicznej randze rozgrywki toczonej między siostrami i jej podmiotem – Panią. Na owo wchodzenie w rolę, podszywanie się pod cudzą osobowość reżyser nakłada jeszcze jedną warstwę interpretacyjną. Wedle wskazówek samego Geneta, które zawarte są we wstępie do dramatu, główne role powierza mężczyznom. Konglomerat femininum z pierwiastkiem męskim nastręczający trudności w wyłonieniu prawdziwej tożsamości postaci ma swój wydźwięk choćby w celowym ciągłym zamiennym stosowaniu rodzajników męskich i żeńskich w bezpośrednich zwrotach sióstr. To zawirowanie sprzyja również konsekwentnie budowanej konwencji dramatu, opartej na strategii teatru w teatrze. Chwytem iście dekonstrukcyjnym jest tutaj postać Autora (Andrzej Redosz), pojawiającego się w prologu przedstawienia, który demaskuje reguły gry i obecność aktorów męskich wcielających się w postaci żeńskie.

Ascetyzm scenograficzny (sofa, toaletka i krzesło na scenie otwartej okolonej publicznością) podkreśla umowność pomieszczenia. To, co w rzeczywistości ma wypełniać przestrzeń sztuki, to właśnie gra, psychologiczna rozgrywka Solange i Claire. Role pokojówek zostały poświęcone Szymonowi Sędrowskiemu i Dariuszowi Szymaniakowi, którzy rewelacyjnie gestem, zwłaszcza zaś mimiką i dykcją pokazali zmienny charakter tych słownych przepychanek. Synonimem scenicznego wcielenia Beaty Buczek-Żarneckiej jako Pani jest kobiecość. W swej beztrosce, kaprysach i jednocześnie uwodzicielsko mrocznej i nieprzeniknionej postaci jawi się jako fascynująca i prowokacyjna. Cała trójka na scenie daje popis wspaniałego aktorstwa, doskonale podnoszącego poziom emocji na widowni.

Kto zna twórczość Geneta, wie, że stoi przed nim trudna, intelektualnie wymagająca przeprawa literacka. Babicki niczego nie upraszcza, ale posiłkując się sugestiami samego autora sztuki idzie w kierunku dyskursu tożsamościowego. W nim tkwi moc spektaklu.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 70/2013

Teatr Miejski im. Witolda Gombrowicza w Gdyni

Pokojówki

Jean Genet

przekład: Jan Błoński
reżyseria: Krzysztof Babicki
scenografia i kostiumy: Sławomir Smolorz
asystent reżysera: Andrzej Redosz

obsada: Beata Buczek-Żarnecka, Dariusz Szymaniak, Szymon Sędrowski, Andrzej Redosz

premiera 28 września 2013

Anna Kołodziejska – Rocznik 1983. Bez literatury, muzyki i kina nie wyobraża sobie egzystencji. Trosk skutecznie pozbywa się podczas górskich eskapad. Teatr jest dla niej po trosze wszystkim: zapomnieniem, wyrocznią, tajemnicą, poznaniem... życiem, bo jego istota z niego wyrasta.  

fot. Roman Jocher