To się tylko wydaje (Eggshells)

To się tylko wydaje (Eggshells)

Twórcy spektaklu Eggshells zdają się puszczać oko do publiczności i wciągać ją w dziwną grę, iskrzącą nieoczywistą relację pomiędzy dwojgiem bohaterów. Widz sam musi zadecydować o tym, co widzi – co chce widzieć, ponieważ cała sceniczna rzeczywistość, tak zwany obiektywny obraz, został postawiony pod znakiem zapytania. Pozostało tylko indywidualne, subiektywne postrzeganie.

Pierwsza część spektaklu, rozbudowana i dominująca nad resztą, składa się z rytmicznych dźwięków i precyzyjnej, choć powściągliwej choreografii. Dwaj mężczyźni z opaskami na oczach, stojący naprzeciwko siebie w niewielkiej odległości, wykonują powtarzające się ruchy. Z regularnych uderzeń dłoni i szybkich, zamaszystych gestów powstaje swoista melodia. W powietrzu unosi się energia, dzięki której ta długa sekwencja nie nuży ani przez moment. Czas wypełnia się oczekiwaniem na domniemany dalszy ciąg. Tymczasem aktorzy kreują osobną przestrzeń pomiędzy sobą – przestrzeń dla wzajemnych, intymnych relacji, w których jest sporo miejsca i na powagę, ale i na żart. Mieści się tu dużo komizmu oraz ironii (dmuchanie baloników w kształcie serduszek, gra „kamień nożyce papier”), ale też tonacji serio. Lub inaczej: serio wybrzmiewa właśnie przez komizm, przez pryzmat żartu, powaga jest przepuszczana przez sito śmieszności, aby pozostało tylko to, co naprawdę istotne.

W całym systemie zsynchronizowanych ruchów zdarzają się pomyłki – aby utwierdzić widzów w przekonaniu, że mają do czynienia z osobami z krwi, kości i błędów, a nie z robotami. Dzięki drobnym potknięciom i wyreżyserowanym usterkom w systemie ruchów energia pomiędzy tancerzami narasta i rozprzestrzenia się na widownię. Ciała aktorów komunikują się ze sobą przy pomocy prostych, niekiedy wręcz schematycznych gestów, zaczerpniętych z dziecięcych zabaw czy z kabaretowych gagów.

Gra, przypominająca nieco gombrowiczowski pojedynek na miny (choć bez min), prowadzi do zaskakującego finału. Mężczyźni przekraczają pewną niewidzialną granicę, zbliżając się do siebie na tyle, by strefa prywatności przestała właściwie istnieć. W uścisku zaczynają tańczyć w rytm spokojnej muzyki. Światła przygasają, sytuacja staje się maksymalnie intymna (a przynajmniej takie sprawia wrażenie). Nagle na scenę zaczynają wkraczać inne postaci – tworzy się mały tłumek. Ktoś odkurza skorupki zdeptanych jajek, ktoś kozłuje piłką do koszykówki, ktoś bawi się z psem (tak, żywym psem). Powstaje chaos, ale kontrolowany. Mimo wszystko nastrojowa melodia nie milknie, a dwaj główni bohaterowie nadal tańczą objęci i prawie nadzy.

Eggshells to spektakl skoncentrowany przede wszystkim na komunikacji międzyludzkiej. Jej realność została tu wzmocniona przez zbudowanie żartobliwego, nieco ironicznego czy wręcz autoironicznego kontekstu. W tej relacji ciało stanowi jedynie narzędzie do poznawania drugiego człowieka, tak jak instrument służy do wydobywania dźwięku i tworzenia muzyki. Utrwalony w społeczeństwie sposób postrzegania zostaje zachwiany, a sytuacje, które dotychczas mogły wydawać się oczywiste, stają się wieloznaczne i zamglone. To zaś nadaje przedstawieniu lekkość i uwalnia od przytłaczającej, topornej dosłowności. Może właśnie dlatego Lander Patrick i Jonas Lapec zdobyli ogromną przychylność festiwalowej publiczności.

Katarzyna Łupińska, Teatralia Lublin
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 119/2014

8. Międzynarodowe Spotkania Teatrów Tańca

Lander Patrick

Eggshells

pomysł, choreografia, dramaturgia i kostiumy: Lander Patrick

taniec: Jonas Lapec i Lander Patrick

projekt świateł: Lander Patrick, Rui Daniel

dyrektor techniczny: Rui Daniel

konsultant artystyczny: Tomaz Simatovic

produkcja: Clara Antunes

fot. Piotr Jaruga