Schizofreniczne przedwiośnie (Przedwiośnie)

Przedwiośnie wystawione na deskach Teatru Wybrzeże określiłabym mianem schizofrenicznego. Dominuje w nim jakieś szaleństwo, chaos, agresja, surrealizm sytuacyjny, żądza władzy. Jest to przedstawienie z rodzaju tych, które nikogo nie pozostawiają obojętnym i albo się spodoba albo zostanie znienawidzone.

Początek spektaklu to narodziny Cezarego Baryki (Piotr Biedroń), który nagi, jeszcze nieukształtowany i bezbronny wychodzi z ziemi, a właściwie z niej spada. Dlaczego? Ponieważ ziemia, to kawałek łąki podwieszonej nad sceną. Jest to symbol, który sugeruje że w spektaklu będziemy mieć do czynienia z pewnego rodzaju odwróceniem świata rzeczywistego. Scenografia pozostaje praktycznie cały czas niezmieniona, symbol przedwiośnia wisi nad bohaterami do końca. Scena otoczona jest folią, która wprawiana jest często w różne interakcje, jest to miejsce styku dwóch światów, zza jej zasłony wyłaniają się nowe postacie.

W spektaklu mamy do czynienia z wielogłosowością, pomimo iż pozornie wydaje się, że to Cezary Baryka jest głównym bohaterem, wielość wątków pobocznych w przedstawieniu zdaje się zagłuszać jego postać. To, co rozgrywa się na pierwszym planie, często przeciwstawiane jest temu, co dzieje się w głębi sceny. Czasem wydawać by się mogło, że postaci, które widzimy nie są rzeczywiste, a są jedynie wytworami wyobraźni Cezarego Baryki. Od początku głównemu bohaterowi rozkazuje głos zza światów, a być może jest to głos w jego głowie, mówiący mu, co ma dalej robić, przenoszący go w czasie. Baryka, choć się mu sprzeciwia, nic nie może zmienić, musi poddać się losowi.

Przedwiośnie ma bardzo dynamiczny charakter, czasami nadmiar akcji staje się wręcz przytłaczający. Przedmioty, którymi posługują się postaci, takie jak broń, bat i szpicruta to jak wiadomo powszechne symbole przemocy. Dają nam one do zrozumienia, że tematem spektaklu jest rządza władzy i właśnie przemoc. Przedstawienie jest nią nasycone. Bohaterowie odnoszą się do siebie z dużą gwałtownością, wielokrotnie dochodzi do szarpaniny, nawet ton ich głosu przesycony jest agresją. Taniec również jest przestrzenią, gdzie daje się upust frustracji, a mowa tu o pokazie Karoliny (Doroty Androsz), która po tym jak dowiaduje się o zdradzie młodego Baryki, poprzez swój występ obrazuje swoje negatywne emocje. Trzeba podkreślić, że jest to jeden z ciekawszych momentów tej sztuki. Dosyć charakterystyczne jest, że postaci w spektaklu często się przebierają, być może nowy strój wiąże się z jakąś nadchodzącą w ich życiu ważną przemianą. Według mnie kostiumy (a czasem nawet ich brak) to duży walor Przedwiośnia.

Pomimo że Przedwiośnie Natalii Korczakowskiej nawiązuje do znanej nam wszystkim szkolnej lektury to jednak reżyserka uczyniła z niego moralitet na czasy współczesne, tak więc drugi akt spektaklu to dyskusja Cezarego z pewnym politykiem o przyszłym kształcie świata. Chaos pierwszej części, druga stara się uporządkować. Niestety w porównaniu do pierwszego aktu, wypada nadzwyczaj słabo.

Mamy tu do czynienia z nawoływaniem do rewolucji, zmiany, zaprzestania biernej obserwacji świata. Cezary Baryka, krytykuje polityków, policję, władzę, wzywa przechodniów do podjęcia dyskusji nad kształtem rzeczywistości, w której funkcjonują. Początkowo niechętni, pogrążeni w pogoni za codziennymi sprawami przechodnie, nie mają czasu ani ochoty na rozmowę. Jednak, gdy już ją rozpoczynają, rodzi się coraz więcej frustracji, piętrzą się kolejne problemy, które należy rozwiązać. W tym miejscu należy zadać sobie pytanie czy deski teatru to faktycznie miejsce na dysputy polityczne, patrząc na zniesmaczone miny widzów miałam wrażenie, że jednak niekoniecznie. Bohaterowie spektaklu wzywają do rewolucji, trzeba jednak zadać sobie pytanie, jakiego rodzaju miałaby być to zmiana? Na nie reżyserka spektaklu nie odpowiada, a jak wiemy z lekcji historii rewolucje niekoniecznie wiązały sie ze zmianami na dobre…

Podsumowując uważam, że Przedwiośnie jest ciekawe, jeśli chodzi o pierwszy akt, w którym dominują szybkie tempo, nieprzewidywalność i surrealizm sytuacyjny. Niestety drugą część jest nieco nużąca i sztucznie umoralniająca, ten w gruncie rzeczy interesujący spektakl.

Małgorzata Całka, Teatralia Trójmiasto
Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 133/2015

Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Stefan Żeromski

Przedwiośnie

adaptacja i reżyseria: Natalia Korczakowska

współpraca adaptacyjna i dramaturgia: Wojtek Zrałek-Kossakowski

scenografia, kostiumy:Anna Met

muzyka: Marcin Lenarczyk, Jerzy Rogiewicz

światło: Michał Głaszczka

choreografia: Mikołaj Mikołajczyk

obsada: Dorota Androsz, Justyna Bartosiewicz, Małgorzata Brajner, Katarzyna Kaźmierczak, Anna Kociarz, Piotr Biedroń, Grzegorz Gzyl, Maciej Konopiński, Jacek Labijak, Jakub Mróz, Andrzej Nowiński, Cezary Rybiński, Piotr Witkowski

premiera 14 marca 2015

fot. mat. teatru