Samotność ciał (Insignificant Others. Learning to look sideways)

Prolog przypomina epilog. Wydaje się, że wszystko się już skończyło – muzyka ucichła, a kurtyna opadła. Na pustej scenie pozostała trójka tancerzy. Wytańczyli już swoje role. Pot, zmęczenie i ciężki, coraz cięższy oddech zostają wystawione na pokaz, niczym namacalne świadectwa dokonanego przedstawienia. Od końca niejako zaczyna An Kaler. Od zwieńczenia historii, kresu miłości, schyłku świata umożliwiającego jakiekolwiek porozumienie.

Insignificant Others (looking sideways) to – co zresztą wskazuje już tytuł – opowieść o „innych”. Przy czym inność nie jest tu cechą wyróżniającą, pojęcia bowiem takie jak „nieprzystawalność” czy „niedostępność” przynależą do języka, który nie tyle służy opisowi odmieńca, ile prezentacji człowieka jako pewnej idei. Tak Kaler diagnozuje ludzkość i na podstawie owej hipotezy buduje swój autorski spektakl.

Nieoznaczone postaci patrzą na boki, ale niewiele dostrzegają. Za ciemnymi ścianami sceny (klubu) nie ma już ani miasta, ani nieba. W pobliżu poszczególnych, poniekąd zniewolonych niezależnością jednostek miotają się inne figury-cienie, lecz ich obecność zdaje się tożsama potencjalnemu brakowi. Twórcy widowiska uwypuklają różnicę między „obok” a „razem”. Artyści stwarzają taneczną, choć może należałoby powiedzieć: „posttaneczną” metaforę samotności w tłumie. Trzy ciała tworzą sceniczną synekdochę wszystkich ciał: współbytujących, choć dalekich od współodczuwania, zderzających się na wszelkich, nie tylko klubowych, parkietach.

Tancerze kreują światy równoległe. Osobne planety, które co prawda czasem zbaczają ze swoich orbit, ale nawet takie przestrzenne naruszenia nie uruchamiają interakcji. To się po prostu nie zdarza. Nie tam. Nie w miejscu, gdzie każdemu z bohaterów niewygodnie jest z samym sobą. Niemniej są to momenty prawdziwie dramatyczne i przejmujące, ponieważ potencjalność spotkania raz po raz przynosi i odbiera obietnicę ciepła.

W Insignificant… ucieleśnia się frustrację. Trudno dziwić się jej wszechobecności – wszak niemożność porozumienia może doprowadzić, i pewnie nieraz doprowadziła, na skraj szaleństwa. Najbardziej dotykają sceny, w których artyści ulegają – niczym złemu czarowi – efektowi zawieszenia. Stoją wtedy obok siebie, na wyciągnięcie dłoni, i spoglądają na twarze partnerów, tak jakby patrzyli w nieskończoną pustkę. Reprezentują podmioty melancholijne. Fizyczne wycieńczenie przysłania smutek.

Czasem odnosi się wrażenie, że Kaler stworzyła spektakl z samych początków, bowiem każda ze scen zdaje się zaledwie inicjacją, progiem, niedokończoną instalacją, ulegającą nieustannej autodekonstrukcji. Przedstawienie przypomina niekończącą się próbę, ale stan niedopełnienia okazuje się, niestety, bardziej destrukcyjny niż twórczy. Artyści nie tylko pokazują czy odgrywają zmęczenie, lecz także nim zarażają.

Bohaterowie są kiepsko przygotowani do życia – roztańczeni, albo raczej rozruszani (częściej niż tańczą, gimnastykują się). Ich świat to kwadrat, którego nie mogą opuścić. Powtarzają, mimo że brzydzą się powtarzalnością. Złudna jest myśl, że w ich pląsach znajdzie się metoda. Operują czystą, nieposkromioną gwałtownością, niczego przy tym nie wyrażając. Obserwujemy smętne obrazki, namalowane na cześć zagłady wyjątkowości. Postaci są ujednolicane przez żywioł ruchu i minimalistyczną scenografię, ale przede wszystkim reżyserską koncepcję cielesnej obojętności. Uśpiono wrażliwość i pamięć, wszelkie włókna nerwów, a co więcej – płciowość. Australijska artystka urządziła dekonstrukcję teatru płci, wystąpiła przeciw odgrywaniu spolaryzowanych ról i pozostawiła na scenie ciało. Ciało niebędące ani konstruktem, ani projekcją, ani pojemnikiem, czyli – innymi słowy – materialną reprezentację pustki. Ale też ciało udręczone, niejako zawieszone na niewidzialnych sznurkach. Powstała mało odkrywcza, za to dość sugestywna opowieść o samotności „totalnej”.

Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 73/2013 

38. Krakowskie Reminiscencje Teatralne (16–20 października 2013)

Insignificant Others (learning to look sideways)

koncepcja: An Kaler
światło: Bruno Pocheron
muzyka: Brendan Dougherty
przestrzeń: Stephanie Rauch
dramaturgia: Heike Albrecht
obsada: An Kaler, Alex Baczynski-Jenkins, Dolores Hulan
produkcja: das Schaufenster
współprodukcja: Tanzquartier Wien
fot. Eva Würdinger

Alicja Müller – rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.