Sammy, ty moje sunny! (Sammy)

Sammy, ty moje sunny! (Sammy)

Życie muzyka do łatwych nie należy – wśród ofert pracy dominują te o graniu do kotleta, a wena twórcza,  drży niczym wahadło metronomu, sprowadza cię ze szczytu na samo dno… i tak w kółko. Jeśli dodać do tego wyraźne ciągoty ku hazardowi, klęska murowana. I jak tu związać się z takim człowiekiem?!

Możemy tylko domniemywać, że zastanawiała się nad tym Patsy, ukochana Sammy’ego, czyli tytułowej postaci sztuki Kena Hugesa, wystawionej przez Teatr Miejski w Gdyni. Sammy to historia o miłości i samotności. To opowieść, która mogłaby z powodzeniem stanąć na półce jako poradnik Jak żyć, by skończyć źle, co przez ponad godzinę udowadnia główny bohater, próbujący wydostać się z tarapatów.

Scena zaaranżowana jest jak przeciętne, nieduże mieszkanie – solidny stół, lustro, fotel, keyboard. Przestrzeń małej sali wykorzystano możliwie najlepiej, bo do przebiegu spektaklu reżyser Andrzej Mańkowski włączył nawet teatralny balkon, po którym przechadza się Patsy. To w tej scenerii rozgrywa się akcja, która, prawdę powiedziawszy, nie należy do zbyt rozbudowanych. Fabuła spektaklu bazuje na ukazaniu Sammy’ego gorączkowo poszukującego pieniędzy, które na skutek złej passy winien jest macedońskiej mafii. Tak więc przez większą część sztuki jako główny rekwizyt służy mu słuchawka telefonu, za pomocą którego szuka dla siebie ostatniej deski ratunku. Mimo że odtwórca głównej roli (Rafał Kowal) daje z siebie wszystko, dwoi się i troi, nie przesłania to faktu, że spektakl jest trochę przegadany i momentami się po prostu dłuży.

Na szczęście na ratunek podążają wykonawcy ról drugoplanowych. Bardzo udanym pomysłem było włączenie jako elementu scenografii okna, którego odsuwana roleta ukazuje postacie dwóch Jockerów. Szymon Sędrowski i Maciej Wizner, wcielając się w cały wachlarz postaci, dodają temu przedstawieniu dużej dawki komizmu. Stanowią rodzaj uzupełnienia akcji i komentarza. Jest to bezsprzecznie najmocniejszy i najzabawniejszy element spektaklu. Nie można nie wspomnieć o Dorocie Lulce, której rola, choć niewielka, wprowadza duże urozmaicenie – nie tyle dzięki bogatym kostiumom (pomysłu Sabiny Czupryńskiej), ile głównie za sprawą niesamowitego głosu.

Sammy to komedia łatwa, lekka i przyjemna. Nie dzieło wysokich lotów, ale dobry pomysł na relaks w teatrze. Do tej pory doczekała się w Polsce dwóch realizacji (główne role zagrali Zbigniew Cybulski oraz Roman Wilhelmi). Została również zaadaptowana dla potrzeb Teatru Polskiego Radia.

Agnieszka Domańska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 58/2013

Teatr Miejski w Gdyni

Sammy

Przekład: Małgorzata Semil

Opracowanie tekstu i reżyseria: Andrzej Mańkowski

Scenografia i kostiumy: Sabina Czupryńska

Muzyka: Tomasz Stroynowski

Obsada: Rafał Kowal (Sammy), Dorota Lulka (Patsy), Maciej Wizner (Jocker Joe), Szymon Sędrowski (Jocker John)
Premiera: 20 kwietnia 2013

fot. mat. teatru