W rzeczy samej! (wystarczy tylko otworzyć drzwi... przedmioty w twórczości Tadeusza Kantora)

W rzeczy samej! (wystarczy tylko otworzyć drzwi… przedmioty w twórczości Tadeusza Kantora)

Zawsze, kiedy w moje ręce trafia świeża publikacja o twórcy cieszącym się od lat wielkim autorytetem, a z książek, które mu poświęcono można już stworzyć bibliotekę, zastanawiam się, na co tym razem mogę liczyć. Bo drogi są dwie, a rozwiązania zero-jedynkowe. Albo będzie to przedzieranie się przez gąszcz cytatów, raz po raz odsyłających do innych cytatów z serii: wszystko to, co już zostało powiedziane. Albo spojrzenie z innej perspektywy. I tak właśnie szczęśliwie dzieje się w przypadku książki Dominiki Łarionow o Tadeuszu Kantorze. A raczej – o przedmiotach i Kantorze.

W wystarczy tylko otworzyć drzwi… przedmioty w twórczości Tadeusza Kantora Łarionow przyglądając się twórczości Kantora (zarówno plastycznej, pisarskiej, jak i teatralnej) wyodrębnia rzecz, która funkcjonuje na tyle niezwykle i inaczej, że wymaga szczególnej analizy. Najpierw jednak potrzebujemy odpowiedniej nomenklatury. Autorka, powołując się przy tym na antypatię Kantora wobec terminu rekwizyt teatralny, proponuje, aby rzeczy pojawiające się w przestrzeni zainteresowań twórczych artysty z Wielopola nazywać rekwizytami artystycznymi. Jako cechę wyróżniającą podaje to, że rekwizyt ten przenika ze świata sztuk plastycznych do świata wizji scenicznych. I z powrotem, jeśli tego zechce Kantor, czyli Sprawca Wszystkiego. Poza tym rekwizyt artystyczny – w przeciwieństwie do teatralnego – nie istnieje samodzielnie.

Ważny, jeśli nie jeden z najważniejszych, aspekt wywodu Dominiki Łarionow dotyczy tego, jak Kantor posługiwał się przedmiotem. Autorka poświęca tu dużo uwagi, aby opisać wykorzystywane przez artystę strategie. Omawia przede wszystkim metodę polegającą na oddzieleniu przedmiotu od jego użytkowości, poprzez którą do tej pory był definiowany. Jak podkreśla badaczka, co prawda działania twórcy Cricot 2 przypominają niekiedy posługiwanie się rekwizytem teatralnym, ale różnica polega na tym, że artysta nie zamyka przedmiotu w jednym odczytaniu, multiplikuje możliwe znaczenia. Poza tym – jak w dalszej części książki dowodzi Łarionow – progresywność i redefiniowanie swoich dokonań stanowi immanentną cechę sztuki Kantora. Redefiniowanie dotyczy szczególnie przedmiotów.

Badaczka, odwołując się do historii systematyzacji Kantorowskich przedmiotów (pierwszą próbę podjął historyk sztuki Mieczysław Porębski około 1978 roku, a kolejną sam Kantor w 1984), proponuje także autorską kategoryzację. Ujmuje ją następująco: 1) przedmioty nieantropomorficzne (deska, krzesło, parasol, drzwi i szafa); 2) przedmiot środkowy – ambalaż; 3) przedmioty antropomorficzne (Tintagiles, Goplana, Manekiny i lalki, Piękna Pani – Śmierć, Matka i Infantka); oraz 4) reifikacje postaci autora czyli Sprawcy wszystkiego. Ten podział organizuje zresztą układ książki dzieląc ją na rozdziały odpowiadające rozważaniom nad poszczególnymi przedmiotami w twórczości Tadeusza Kantora.

Jedną z największych zalet publikacji jest kontekstowe podejście autorki do opisywanych zagadnień. Łarionow z dużym wyczuciem przebiera w historii sztuki, zarówno tej z czasów awangardy i neoawangardy, jak i tej bardziej współczesnej. Analizuje działania Kantora raz z perspektywy performatyki i performansu, a raz w odniesieniu do koncepcji dramatopisarskich Stanisława Wyspiańskiego (bardzo interesujący wywód dotyczący figury Chochoła w kontekście późniejszych Kantorowskich ambalaży). Autorka nie boi się także podejmować polemiki, w tym także z samym Kantorem, choć czyni to zawsze bardzo dyplomatycznie i merytorycznie przekonująco. Język opisu badaczki utrzymany jest w konwencji naukowego obiektywizmu, nawet gdy Łarionow występuje z czysto subiektywnej pozycji.

Wystarczy tylko…, choć niewątpliwie zaliczyć trzeba do publikacji naukowych, nie zamyka się wyłącznie na akademickiego czytelnika. Książkę cechuje język naukowy, ale na tyle wyważony, że laika nie zaboli głowa od nadmiaru modnych słów obcego pochodzenia lub skomplikowanych terminów, mających przecież swoje mniej zawiłe odpowiedniki. Poza tym otwarcie na zwykłego Kowalskiego możliwe jest także dzięki pewnej cesze, której często brakuje tzw. poważnym książkom – oparciu się na konkrecie. Dla Łarionow konkretem i zarazem punktem wspólnym dla wszelkich przytoczonych teorii czy przykładów stał się przedmiot.

 

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 176/2016

 

Recenzja książki

Dominika Łarionow, wystarczy tylko otworzyć drzwi… przedmioty w twórczości Tadeusza Kantora
wydawca: Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego, Łódź 2015
liczba stron: 251