Roots, czyli wszyscy szukamy naszych korzeni (Roots)

Roots, czyli wszyscy szukamy naszych korzeni (Roots)

Sztuka Roots napisana została w 1958 roku przez Arnolda Weskera, jednego z twórców tak zwanego „realizmu zlewu kuchennego” (kitchen sink realism). Określenie to odnosi się do brytyjskich dramatów powstałych w późnych latach 50. i 60., których problematykę stanowiły głównie scenki rodzajowe z życia klasy robotniczej, rozgrywające się w codziennym otoczeniu: ubogim mieszkaniu, jadalni czy kuchni. Głównym celem dramatów nie było przedstawienie konkretnej fabuły, ale raczej prezentacja pewnego wycinka rzeczywistości społecznej.

Donmar Warehouse to przestrzeń wyjątkowa w świecie londyńskiego teatru. Umiejscowiony w samym centrum miasta, tuż obok Covent Garden, magazyn od lat 20. służył jako dojrzewalnia bananów sprzedawanych na pobliskim targu. Wykupiony w 1961 roku przez producenta teatralnego Donalda Albery’ego (właściciela Donmar Productions) przez lata służył najpierw jako sala prób, a później teatr należący do Royal Shakespeare Company. W 1992 roku pod artystyczną dyrekcją Sama Mendesa Donmar Warehouse rozpoczął niezależną działalność jako placówka non-profit (finansowany jest głównie przez Art Council England). To, co stanowi o niezwykłości Donmar, to przede wszystkim jego wielkość. W Londynie trudno jest znaleźć teatr, w którym znajduje się jedynie 251 miejsc. Fakt ten przyczynia się do stworzenia atmosfery tak intymnej, że widz ma wrażenie uczestnictwa w czymś więcej niż tylko w spektaklu. Właśnie w takiej przestrzeni wspólnego odczuwania rozgrywa się Roots w reżyserii Jamesa McDonalda.

Wszystkie wymienione we wstępie elementy znajdujemy w Roots. Młoda Beatie przyjeżdża z Londynu, żeby odwiedzić mieszkającą na wsi rodzinę. Jej celem jest przygotowanie bliskich na spotkanie z Ronnie’m, jej narzeczonym. Jest on zdeklarowanym socjalistą oraz członkiem londyńskiej elity intelektualnej (tak przynajmniej twierdzi Beatie). Dziewczyna jest nim zafascynowana do granic możliwości, a teraz, gdy Ronnie ma poznać jej rodzinę, martwi się, że nie są oni wystarczająco inteligentni i że mogą ją ośmieszyć w oczach ukochanego.

Historia, którą opowiada w swojej realizacji McDonald, jest taka, jak sam dramat Weskera: nieśpieszna, momentami wystawiająca cierpliwość widza na próbę, a przy tym niezwykle hipnotyzująca. W pierwszych dwóch aktach dialogi między bohaterami rozgrywają się pomiędzy gotowaniem zupy, porządkowaniem szafy czy napełnianiem wanny. To w tych pozornie niewiele znaczących dialogach zawiera się dramat Beatie. Dziewczyna rozdarta jest między znanym jej wiejskim życiem, czytaniem komiksów i słuchaniem popularnej muzyki a chęcią bycia niezależną, silną kobietą, która uczestniczy w intelektualnych dysputach na równych prawach ze swoim narzeczonym. W jej pozornej niezależności i wyzwoleniu kryje się jednak sztuczność. Wypowiadane przez nią zdania brzmią nieszczerze i pusto, choć mówi o sprawach ważnych: protestach robotników, sprawiedliwości społecznej, równości. Rodzina zarzuca jej, że tylko cytuje Ronnie’ego. Także widz ma wrażenie, że Beatie brakuje jakiejkolwiek refleksji nad tym, co mówi.

Sukces sztuki jest w dużej mierze zasługą grającej Beatie Jessiki Raine (znanej głównie z serialu BBC Call the Midwife). Tworzy ona postać niezwykle ciekawą, barwną i uśmiechniętą, a przy tym do granic możliwości irytującą. Widz ma jej za złe wyższość, z jaką traktuje swoją rodzinę, i bezrefleksyjność, która uwydatnia się w momentach, kiedy dziewczyna milknie na chwilę, aby przypomnieć sobie dalszy ciąg mądrego zdania wypowiedzianego kiedyś przez Ronnie’ego. Jej postać skontrastowana jest z postacią matki, fenomenalnie zagranej przez Lindę Bassett. W niezwykle oszczędny sposób, za pomocą kilku gestów i spojrzeń przekazuje ona całą paletę uczuć i emocji: pogardę wobec kulturalnych nowinek przynoszonych przez córkę, zmęczenie i rozczarowanie życiem, a także dojmujący smutek, który każe nam zastanawiać się, czy gdyby dano jej wybór, nie wybrałaby takiego życia, jakie w Londynie wiedzie jej córka.

Roots, choć napisana ponad 50 lat temu, wciąż pozostaje sztuką niezwykle aktualną. Ostatni monolog Beatie jest zarzutem, który młoda dziewczyna, wreszcie odnajdując swój własny głos, kieruje nie tylko w stronę rodziny, lecz także w stronę każdego z nas. Pada pytanie: „czy my się w ogóle liczymy?”. Zmierzenie się z prawdą ukrytą za odpowiedzią może okazać się niezwykle bolesne. Chyba że, tak jak rodzina Beatie, udamy, że nie słyszeliśmy pytania i wrócimy do picia herbaty.

Agnieszka Maciejewska, Dział zagraniczny

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 75/2013

Donmar Warehouse (Londyn)

Roots

Arnold Wesker

reżyseria: James McDonald

scenografia: Hildegard Bechtler

obsada: Linda Bassett, David Burke, Lisa Ellis, Ian Gelder, Nic Jackman, Michael Jibson, Carl Prekopp, Jessica Raine, Emma Stansfield

premiera: 3 października 2013

fot. Stephen Cummiskey