Romantyczna fotosynteza i inne genologiczne mutacje (Balladyna)

Romantyczna fotosynteza i inne genologiczne mutacje (Balladyna)

Balladyna „genetycznie” zmodyfikowana, najpierw dramaturgicznie przez Cecko, scenicznie zaś przez Garbaczewskiego, stawia widza w ogniu pytań. Niekoniecznie tych, które byłyby zalążkiem ciekawej i wciągającej dyskusji na tematy teatralne.

Podejrzewam, że zaprezentowane na VI edycji Festiwalu Wybrzeże Sztuki przedstawienie skłoniło wielu (zwłaszcza tych, którzy przypuścili zmasowany atak na drzwi wyjściowe teatru w trakcie antraktu) do przemyśleń na temat intencji twórców, które stanowiły podwaliny koncepcji wykreowanej rzeczywistości scenicznej. Innym z kolei (zasłyszane tu i tam w foyer) sens sztuki majaczył w oddali niczym fatamorgana, co również utrudniło jej odbiór. Brak jakiejkolwiek wykładni w zlepku strategii obrazowania, totalizująca świat przedstawiony fragmentacja, gatunkowy i leksykalny melanż nie tylko przytłoczyły, ale i znużyły publiczność. Rodzące się na oczach widzów, tętniące siłą i pierwotnym instynktem zło, które ucieleśnia Balladyna… Prawdziwy teatralny kąsek i maksimum pola do popisu dla reżyserskich dociekań. W przypadku najnowszego spektaklu Krzysztofa Garbaczewskiego obcujemy niestety z interpretacyjną posuchą.

Rzecz ma miejsce w laboratorium genetycznym. Balladyna podczas obserwacji mikroskopowych zostaje zainfekowana czymś, co można by nazwać wirusem zła. Kontakt ten wieńczą agonalne konwulsje, które z czasem przeradzają się w seksualną ekstazę. Z tego pierwotnego przymierza Thanatosa z Erosem rodzi się nowa istota − nowa Balladyna. W przeciwieństwie do roślin hodowanych i modyfikowanych w eksperymentatorskim szale bywalców pracowni, bohaterka tętni nie życiem, lecz śmiercią, wyrastającą z głębi ziemi mroczną siłą, unicestwiającą wszystko na swej drodze. Scena transformacji osobowościowej tej postaci jest bodajże najlepszą na tle aktorskich wariacji uprawianych na scenie.

Nowatorska scenografia i koncepcja usytuowania scenicznego biegu wydarzeń jest właściwie jedyną zaletą spektaklu. Akcja rozgrywa się za blaszanym ogrodzeniem. Ukryte za nim laboratorium widoczne jest dla widzów jedynie za pośrednictwem kamery. Przestrzeń sceny głównej, której centralnym punktem jest olbrzymi ekran, wykorzystywana jest przez aktorów epizodycznie.

Balladyna Garbaczewskiego to utwór, który sam z siebie drwi, szydzi, obnaża swą nijakość. Słowa wypowiadane przez postaci są na wskroś sztuczne, spreparowane i wyjałowione, imitują sens, ale w rzeczywistości to pusto brzmiące pustynie semantyczne. Sfera werbalna tutaj sama siebie bierze w nawias i eksponuje swą nieprawdziwość. Wymyślna leksyka, przejaskrawiona, bełkotliwa, parodystycznie naszpikowana terminologią ze środowiska naukowego zamyka spiralę antykomunikatywności sztuki.

Romantyczna fascynacja naturą, jej bujnością, witalnością, żywiołem nieokiełznanej energii funkcjonuje u twórcy Życia seksualnego dzikich jako antysymbol, element destruktywny, akcentujący mroczny pierwiastek osobowości Balladyny. Towarzyszące temu obrazowi eksperymenty genetyczne, jakich dokonują i jakim poddają się bohaterowie sztuki budują atmosferę wyjętą wprost z zalegających w kinematograficznych lamusach filmów klasy B, horrorów laboratoryjnych, z szalonymi naukowcami i przerażającymi zmutowanymi tworami ich maniakalnej wyobraźni.

W istotę Balladyny wpisane jest bycie antyspektaklem, złym, ohydnym, odpychającym płodem mrocznej imaginacji. Gdyby jednak w tej postawie buntowniczej/bycia pod prąd, byłby on po prostu dobry i rodziłby konstruktywne refleksje, publiczność odbierałaby go inaczej. Poznawczy chaos staje się tu synonimem twórczej wegetacji, nie zaś uosobieniem pełnego innowacyjności artyzmu.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto

Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 57/2013

VI Festiwal Wybrzeże Sztuki, 22-30 kwietnia 2013, Teatr Wybrzeże Gdańsk-Sopot

Teatr Polski w Poznaniu

Marcin Cecko

Balladyna

reżyseria: Krzysztof Garbaczewski

scenografia: Krzysztof Garbaczewski, Robert Mleczko

kostiumy: Svenja Gassen

muzyka: Joanna Duda,

światło, video: Robert Mleczko

obsada: Justyna Wasilewska (Balladyna, Goplana), Barbara Prokopowicz (Alina), Teresa Kwiatkowska (Wdowa), Paweł Smagała (Filon), Piotr Kaźmierczak (Grabiec), Dorota Kuduk (Filotunia), Piotr B. Dąbrowski (Kirkor), Michał Kaleta (Kostryn), Anna Sandowicz (Pustelnik) oraz cipedRAPskuad: Dominika Olszowy, Maria Toboła

premiera: 25 stycznia 2013

fot. Magda Hueckel

 Anna Kołodziejska (rocznik 1983) – bez literatury, muzyki i kina nie wyobraża sobie egzystencji. Trosk skutecznie pozbywa się podczas górskich eskapad. Teatr jest dla niej po trosze wszystkim: zapomnieniem, wyrocznią, tajemnicą, poznaniem… życiem, bo jego istota z niego wyrasta.