Rodzinne porachunki (Świństwo)

Rodzinne porachunki (Świństwo)

Tegoroczny konkurs na monodram w ramach Wrocławskich Spotkań Teatrów Jednego Aktora w znacznym stopniu zdominował temat rodzinnych porachunków pomiędzy przedstawicielami, a właściwie przedstawicielkami, młodego pokolenia i ich rodzicami. Intymne i bardzo emocjonalne monologi wygłosiły bohaterki trzech następujących po sobie spektakli – Joanna Gonschorek, Agnieszka Michalska oraz Joanna Wawrzyńska. Oprócz zbliżonej problematyki wszystkie te występy łączył także poziom wykonania – jurorzy konkursu nie mieli prostego zadania, gdyż niełatwo wybrać jeden wyróżniający się monodram, gdy każdy z nich charakteryzował się inną, ciekawą interpretacją oraz sposobem poprowadzenia specyficznego rodzaju scenicznej wypowiedzi, jakim jest teatr jednego aktora.

Spektakl Joanny Gonschorek wyróżnia się interesującą scenografią autorstwa Małgorzaty Bulandy. Bohaterka Świństwa opowiada swą wstrząsającą historię w otoczeniu przedmiotów, które łączą w sobie dwie cechy: domowość i kiczowatość. Jest więc wersalka z pstrokatymi poduszkami, telewizor z poprzedniej epoki, włochaty dywan, ale także podświetlona mnóstwem kolorowych lampek minikapliczka z Maryją oraz równie pozbawiona gustu fototapeta przedstawiająca plażę z palmami i brzegiem morza. Przytulność tego wnętrza oraz domowy, wygodny dres, w który ubrana jest bohaterka dramatu sprawiają, że można poczuć się trochę niczym podglądacz, chcący poznać intymne, i często także pikantne, fakty z życia kobiety. Snuje ona swe zwierzenia na temat pracy w salonie masażu, w którym „masaż” jest jedynie mocno dwuznaczną przykrywką dla prowadzenia interesu z gatunku „dla dorosłych”, o kolejnych klientach, usuwanych ciążach i uczuciach, którym bohaterka obdarza jednego z wpływowych szefów firmy. Poszczególne epizody opowiada w zróżnicowany sposób – raz niespiesznie, cedząc każde słowo, innym razem wyrzuca z siebie zdania z takim podnieceniem, jakby miała piętnaście lat i opowiadała przyjaciółce o nowym chłopaku. Na oczach widzów kobieta przeistacza się w świnię – porównania do maciory stają się coraz częstsze i co ciekawe, coraz częściej są trafną metaforą jej życia. Joanna Gonschorek bardzo dosadnie interpretuje tekst Marie Darrieussecq i nie boi się tak śmiałej roli, jaka staje przed nią w Świństwie. Na najwyższym aktorskim poziomie przeistacza się w naiwną, starzejącą się kobietę, która sprzedawała swoje ciało za połowę zasiłku dla bezrobotnych i której skrajnie bezrefleksyjne podejście do życia sugeruje, że jest to – musi być! – pewna poza i sposób radzenia sobie z okrucieństwami tego świata.

W inny sposób z okrucieństwem radzi sobie bohaterka monodramu Ślad, grana przez Agnieszkę Michalską. Spektakl w reżyserii Marii Seweryn powstał na podstawie tekstu Marty Dzido, której sposób literackiej ekspresji w znacznym stopniu ustawił sposób przedstawienia tej historii. Dotyczy ona maturzystki, która zachodzi w ciążę, lecz za namową swojego chłopaka decyduje się na aborcję, co jest pierwszym krokiem do finałowej tragedii. Nastolatka nie może poradzić sobie ze swoim wyborem i w oryginalny sposób, dosadnie i nie przebierając w słowach, opisuje otaczającą ją rzeczywistość. W przeciwieństwie do monodramu Gonschorek, występ Michalskiej odbywa się na niemal pustej scenie. Za swój główny rekwizyt aktorka obiera lampy oświetlające przestrzeń, przy użyciu których odtwarza część dialogów przeprowadzanych z byłym chłopakiem, matką, przyjaciółką, a nierzadko z samą sobą. W tle powiewają postrzępione biały płachty, między którymi lawiruje bohaterka, gdy na przykład po raz kolejny znajduje się pod wpływem narkotyków. Te z kolei to jej codzienność, od momentu gdy usuwa niechcianą ciążę – codziennością stają się również rozmyślania o macierzyństwie. Rozgrzebując rany ciągłymi analizami swojego własnego dzieciństwa i relacji z matką, dziewczyna pogrąża się w wyobcowaniu. Siłą Śladu jest świetnie napisany tekst Dzido oraz bardzo udana interpretacja aktorska Michalskiej – podczas godzinnego monodramu artystka prezentuje niezwykle szeroki wachlarz emocji, na który skazana jest grana przez nią bohaterka.

Pod względem emocjonalności tekstu z pewnością najlżejszy monodram przypadł w udziale Joannie Wawrzyńskiej. Aktorka w spektaklu Rajcula warzy zabiera widzów do kulinarnego świata Śląska, gdzie pachnie żurem, modrą kapustą i krupniokami. Oczywiście swoją historię opowiada po śląsku i jest to jeden z najciekawszych elementów tego spektaklu. Stając za stoliczkiem, ubrana w fartuch i wymachując kuchennymi przyborami, bohaterka recytuje przepisy na najpopularniejsze śląskie przysmaki, a przy tym do każdego kolejnego dania ma w zanadrzu zabawną anegdotkę. Historyjki pozwalają poznać nie tylko gastronomiczną stronę tego regionu Polski, ale także mentalność tamtejszej społeczności. Bardzo silne więzi rodzinne, mocno ograniczona rola kobiety, religijność oraz zamiłowanie do kultywowania tradycji jawią się jako definicja typowej śląskiej rodziny. Nie są to problemy takiego kalibru, z jakim przychodzi się zmierzyć bohaterkom dwóch wcześniej opisanych monodramów, ale trudno odmówić Joannie Wawrzyńskiej talentu aktorskiego – przede wszystkim artystka dysponuje darem zaskarbiania sobie niepodzielnej atencji widzów podczas swojego pobytu na scenie.

Katarzyna Mikołajewska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 113/2014

Joanna Gonschorek

Świństwo

autor monodramu: Marie Darrieussecq

reżyseria: Anita Poddębiak

adaptacja: Janusz Chabior

przekład: Barbara Walicka

scenografia: Małgorzata Bulanda

muzyka: Andrzej Janiga

premiera: 27 listopada 2011

 

Agnieszka Michalska

Ślad

wg debiutu literackiego Marty Dzido Ślad po mamie

reżyseria: Maria Seweryn

premiera: 1 lutego 2014

fot. materiały teatru

 

Joanna Warzyńska

Rajcula warzy

Scenariusz i reżyseria: Alina Moś-Kerger

premiera: 11 lipca 2014

Katarzyna Mikołajewska – rocznik 89, magister kulturoznawstwa i studentka filologii polskiej na Uniwersytecie Wrocławskim, w Teatraliach od 2010 roku, współpracuje także z portalem e-splot oraz z artPapierem. W teatrze lubi być intelektualnie przeczołgana. Najlepiej przez Warlikowskiego.