Rodzina, ach rodzina (Shitz)

Rodzina, ach rodzina (Shitz)

„Burżuazja zdarła ze stosunków rodzinnych ich rzewnie sentymentalną zasłonę i sprowadziła je do nagiego stosunku pieniężnego” – pisał w Manifeście komunistycznym Karol Marks. O tym, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu – choć w przypadku Pephesa Shitza również nie jest to do końca możliwe – przekonują artyści łódzkiego Teatru Nowego.

Hanoch Levin urodził się w 1943 roku w Tel Awiwie, w rodzinie polskich Żydów, którzy przybyli do Palestyny osiem lat wcześniej. Opuścili oni Łódź wraz z tzw. „aliją[1] Grabskiego”, którego reforma gospodarcza nałożyła wysokie podatki na prywatnych przedsiębiorców, w tym także wielu Żydów. Była to zatem emigracja ekonomiczna, niemająca związku z ruchem syjonistycznym. Levin opisywał w swoich dramatach rzeczywistość zapamiętaną z dzieciństwa – emigrantów z Europy Wschodniej, którzy w nowym miejscu próbowali odtworzyć świat opuszczonej przez siebie diaspory[2]. Bawił się stereotypami. W okrutny sposób – mimo że przez śmiech – ukazywał prawdę o nas samych.

Spektakl rozpoczyna się Modlitwą dziewicy[3]. Szeprahci, „nienachalnie” piękna córka (dlaczego zatem powierzono tę rolę urodziwej Kamili Salwerowicz?) zamożnego Pephesa Shitza, wypowiada słowa pieśni: „Boże, daj męża! Męża daj!”. Dodaje od siebie jeszcze małą prośbę o to, aby szybko przestała być panną, a stała się sierotą. Następnie widzimy scenę rodem ze skeczu szmoncesowego (specjalność polskich kabaretów przedwojennych): ojciec i jego przyszły zięć dobijają interesu. Po długich negocjacjach za kilka tysięcy dolarów i udziały w koparce Czehres Peltz zgadza się na małżeństwo z Szeprahci. Wysłuchano jej modlitw, jednak „Pan Bóg nierychliwy, ale sprawiedliwy” – za prośbę o sieroctwo przyszło zapłacić…

Fabuła przeplata się z piosenkami, których teksty są tak wyrafinowane jak ten Modlitwy dziewicy. Wzruszeni bohaterowie wyśpiewują, jak bardzo kochają kiełbasę i frytki – być może jest to kpina z obowiązującej w musicalach zasady: „kiedy emocje stają się zbyt silne, żeby je wypowiedzieć – zaśpiewaj”.

Kompozytor Krzysztof Baranowski (nagrodzony Złotą Maską za muzykę do monodramu Mariusza Ostrowskiego Toporem w serce łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza) wykorzystał motywy tradycyjnej muzyki żydowskiej. Jest to jedna z niewielu aluzji (poza imionami bohaterów, co oczywiste) do miejsca akcji. Marek Pasieczny – jak sam podkreśla – starał się nadać tej historii jak najbardziej uniwersalny wymiar.

Katarzyna Smyczek, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 61/2013

Teatr Nowy im. Kazimierza Dejmka w Łodzi w koprodukcji z fundacją Art-Eriae

Shitz

Hanoch Levin

przekład: Michał Sobelman

reżyseria: Marek Pasieczny

scenografia: Jagna Janicka

kostiumy: Katarzyna Stochalska

muzyka: Krzysztof Baranowski

ruch sceniczny: Magdalena Paszkiewicz

obsada: Mariusz Saniternik (Pephes Shitz), Beata Kolak (Cesia, żona Shitza), Kamila Salwerowicz (Szeprahci, ich córka), Bartosz Turzyński (Czerhes Peltz)

premiera: 10 maja 2013

fot. Sandra Kmieciak


[1] Alija – hebr. ‘wstępowanie, wznoszenie, pielgrzymka’. W ideologii syjonistycznej „aliją” nazywano emigrację Żydów do Palestyny, a od czasu proklamowania niepodległości w 1948 roku – do Izraela.

[2] zob. A. Olek, Śmieszna baśń przez łzy – o spotkaniu z teatrem i dramatem Hanocha Levina [w:] H. Levin, Ja i ty, i następna wojna. Teatr życia i śmierci, tłum. I. Amiel i in., Kraków 2009.

[3] Miniatura muzyczna skomponowana przez Teklę Bądarzewską, bijąca rekordy wydawnicze na skalę światową pod koniec XIX wieku. Popularna w międzywojennej Polsce.