Reprezentacja Warszawy (Atlas Warszawa)

Reprezentacja Warszawy (Atlas Warszawa)

Trzynastą edycję festiwalu Ciało/Umysł zakończył spektakl Any Borralho i João Galante. Do udziału w nim poszukiwano stu mieszkańców Warszawy, którzy wychodząc na scenę manifestowali swoją obecność w stolicy.

Hasło tegorocznej odsłony warszawskiego festiwalu – Nie musimy być na ty, zwraca uwagę na bezpośredniość dominującą we współczesnym społeczeństwie. W wielu krajach wyrażenia grzecznościowe nie obowiązują, nie ma form Pan/Pani, wszyscy zwracają się bowiem do siebie otwarcie. Czy jednak zwracanie się do siebie per Pan czy Pani jest dziś jeszcze wyrazem szacunku, czy może budowaniem niepotrzebnego dystansu? Zależy to oczywiście od sytuacji, w niektórych momentach społeczna etykieta wymaga stosowania tego typu form, w innych, luźniejszych kontaktach personalnych, nie pilnuje się już ich tak bardzo. Festiwalowe hasło zwraca uwagę na panujące w społeczeństwie konwenanse i stawia pytanie o ich potrzebę oraz funkcję, a także o bezpośredniość relacji międzyludzkich.

Nie musimy być na ty sugeruje brak przymusu w zwracaniu się do siebie. Nie musimy, ale jednak możemy. To zależy już tylko od nas, od naszego przekonania w tej kwestii. Występujący w spektaklu Any Borralho i João Galante mieszkańcy Warszawy są bardzo otwarci, kilka słów, które mówią o sobie jest właśnie niczym symboliczne przejście na „ty”, zbliżenie się do odbiorcy, choć bez spoufalania się.

Ogłoszenie o projekcie widniało kilkanaście dni na portalach poświęconych tańcu i teatrowi. Poszukiwanie stu warszawiaków, którzy chcieliby wziąć udział w przedsięwzięciu zapewne nie było zadaniem łatwym. Najlepiej, by były to osoby w różnym wieku, o różnym doświadczeniu życiowym, wykonujących różnorakie zawody, mające inne zainteresowania – by powstał prawdziwy Atlas Warszawa – różnorodny, barwny, a przez to ciekawy. Trzeba przyznać, że portugalskim artystom udało się w jednym miejscu zgromadzić sto osób o zupełnie odmiennych cechach. Dzieci, emeryci, studenci, dojrzałe kobiety i mężczyźni – łączy ich miasto, w którym żyją, którego są częścią. Przekrój społeczeństwa jest tak duży, że zastanowić się można nad istotą projektu. Tytuł spektaklu sugerować może, że zobaczymy w nim osoby, które będą w pewnym sensie reprezentacją Warszawy, że połączą ich jakieś charakterystyczne cechy. Tymczasem na scenie pojawiają się osoby, które żyć by mogły w każdym innym mieście, nie podkreślają w żaden sposób swej przynależności do stolicy czy wspólnotowości. Czy w takim razie jest to przedsięwzięcie uniwersalne? Tym, co łączy obecnych na scenie ludzi, są problemy, z jakimi muszą się mierzyć, specyficzne raczej dla całego polskiego społeczeństwa niż jedynie jednego miasta.

Konstrukcja spektaklu jest bardzo prosta – ci, którzy spodziewali się wielowymiarowych scen i dynamicznego rozwoju akcji, mogą poczuć się nieco rozczarowani. Na scenę wychodzi kobieta i mówi: „jeśli jedna tancerka przeszkadza wielu ludziom, to dwie tancerki przeszkadzają jeszcze bardziej”. Odchodzi. W tym czasie w tle pojawia się mężczyzna. Kobieta podchodzi do niego i razem wracają jak najbliżej publiczności. „Jeżeli dwóch socjologów przeszkadza wielu ludziom, trzech socjologów przeszkadza jeszcze bardziej” – mówi on. Odchodzą razem i wracają z kolejną osobą, która powtarza tę samą formułę, wymieniając jedynie inny zawód. Wykonawcy ustawiają się w jednej linii, nowe osoby dochodzą i zapełniają scenę. Po kilkunastu mini-wystąpieniach zastanawiam się, czy to jedyny zabieg artystyczny, który zastosowali twórcy. Czy tak już będzie do końca? Czy stu mieszkańców wypowie ten sam szablonowy tekst? Okazuje się, że tak. Za każdym razem wybrzmiewa on jednak inaczej. Czasem występujący mówią tylko jedno lub dwa słowa określające ich: manager, aktor, studentka, emerytka. Innym razem są to dłuższe frazy, określające ich osobowość czy sytuację życiową.

Wyjścia kolejnych osób przerywa kilka fragmentów, uaktywniających uczestników projektu. Stoją na przykład bardzo blisko siebie, niczym jeden, złączony wieloma ciałami organizm. Słychać wtedy intensywne dźwięki, które przypominają odgłosy charakterystyczne dla dworca kolejowego. W innej scenie jedna z kobiet mówi o swoim pochodzeniu – jest w połowie Palestynką – a także o sytuacji politycznej i społecznej, z którą borykać się musi ten naród. Spokojny ton przeradza się w krzyk, w jęk rozpaczy. Powoli przyłączają się także inni, by uzewnętrznić swoje żale. To moment największego napięcia, najbardziej emocjonalny. Szkoda, że takich chwil jest zbyt mało.

Atlas Warszawa nuży bowiem, wprawia w monotonię. W rezultacie słowa wypowiadane przez kolejne osoby przestają interesować, przyciągać uwagę. Doceniam pracę, którą wykonali uczestnicy projektu, ich odwagę, by wyjść na scenę i wypowiedzieć kilka słów. Przyznam jednak, że dotrwanie do ostatniej – setnej wypowiedzi – było dla mnie wyzwaniem. Od spektaklu wymagam bowiem czegoś więcej niż tylko natłoku informacji, jakimi zasypali widzów twórcy – ewidentnie brak tu formy, która mogłaby zaciekawić, ale wprowadzić też nieco więcej emocjonalności czy żywiołowości. Atlas Warszawa to niestety przedstawienie szablonowe, nie zaspokajające oczekiwań, mimo starań aż stu wykonawców.

Marta Seredyńska, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 112/2014

Międzynarodowy Festiwal Tańca Współczesnego Ciało/Umysł

Ana Borralho i João Galante

Atlas Warszawa

koncepcja i reżyseria: Ana Borralho i João Galante

oświetlenie: Ana Borralho i João Galante

konsultacja artystyczna: Fernando Ribeiro

współpraca dramaturgiczna i koordynacja grupy: Ctarina Gonçalves, Antonia Buresi, Tiago Gandra, André Uerba, Cátia Leitão

producent wykonawczy: Andrea Sozzi, Olga Stefańska

wykonanie: 100 mieszkańców Warszawy

produkcja: casaBranca

koprodukcja: Maria Matos Municipal Theatre

partner produkcyjny: Teatr Powszechny im. Z. Hübnera w Warszawie

produkcja na festiwalu C/U w ramach: Open Latitudes, przy wsparciu Programu Kultura Unii Europejskiej

premiera: 27 września 2014

fot. Vasco Celio