Radość z pogoni za Parówką (Kowboj Parówka)

Kowboj Parówka Mateusza Pakuły to zabawny, naszpikowany absurdami tekst, w którym wartka, sensacyjna akcja miesza się z romansem, spektakularnymi wybuchami, jazdą samolotem po mieście, toruńskim bimbrem i boską interwencją. Jednym słowem literacka zabawa konwencją, teatrem, widzem i aktorem. Jak to się mogło udać?

Choć spektakl ma dość spójną konstrukcję, to sprawia wrażenie swego rodzaju „warsztatu” bądź „laboratorium”. Prowizoryczna scenografia, której głównym elementem jest ekran stanowiący niejako tło, komentarz do wydarzeń, współgra z całą umownością tego, co wystawiane. Narrator (Roman Gancarczyk) niczym baśniowy starzec rozsiada się w fotelu, by opowiedzieć historię młodego Dżo Mandarynki (Krzysztof Piątkowski), biednego lalkarza z krakowskiego rynku. Młody chłopak, którego z gangsterskiej rodziny amerykańskich przedmieść uratowała właścicielka nadbałtyckiej knajpy, marzy o legendarnym Kowboju Parówce. Mityczne złote runo teatru marionetek jest obiektem pożądania każdego, kto para się tym zawodem. Za sprawą spotkania z tajemniczą szamanką, bohater wyrusza w drogę, by osiągnąć swój życiowy cel.

Podczas licznych perypetii, które będą zdarzały się Dżo w trakcie podróży, widzom na moment nie zejdzie uśmiech z twarzy. Grający wszystkie postacie poboczne Zuzanna Skolias i Piotr Franasowicz dwoją się i troją, by za pomocą gestów i słów zbudować obraz absurdalnej wyprawy po Parówkę. Warto zwrócić uwagę na fakt, że cały spektakl odbywa się w przestrzeni wyobrażanej niejako na bieżąco: ma w tym swój udział narrator, który niejednokrotnie akcentuje pewne fragmenty, wymuszając na grających określone zachowania. Pomaga mu w tym ekran, na którym pojawiają się zdjęcia oraz teksty wygrywanych akurat piosenek.

Jeśli chce się wystawić tego typu tekst, to najciekawszą drogą wydaje się teatralny kolaż, który w Łaźni Nowej wybrzmiewał pełną gębą. Nitki pourywane z czegoś, co nazwalibyśmy przedstawieniem dramatycznym, zostały oplecione w literacki kabaret połączony z recitalem i operą mydlaną. Dżo jako kolejna cegiełka dołożona do molochu pod tytułem „motyw wędrowca” przeżywa przygody niczym James Bond. Uczestniczy w wybuchu pociągu, porusza się samolotem, musi stawić czoła wielu niebezpieczeństwom i wyzwaniom, skonfrontować się z tymi, którzy chcą udaremnić jego plany a nawet szukać pomocy u pijanych aniołów spotkanych na zdezelowanym przystanku autobusowym. Nie warto zdradzać szczegółów perypetii głównego bohatera, bo to właśnie one napędzają cały sens tej ostentacyjnie bezsensownej, aczkolwiek uroczo zabawnej historii.

Nie należy stawiać pytania o sens powstania tego spektaklu. Zdecydowanie broni się on sam, a to w dużej mierze dzięki dającej się odczuć radości z po prostu gry jako takiej. Jeśli aktorzy i publiczność wspólnie śmieją się, cieszą z zabawy słowem, gestem, plastycznością tego wszystkiego, co rozumiemy jako „teatralne”, efekt zostaje osiągnięty. Jeżeli nie katarktyczny, to przynajmniej gastronomiczny dzięki pysznym hot-dogom sprzedawanym przed spektaklem.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 161/2016

 

Teatr Łaźnia Nowa

Mateusz Pakuła, Marcin Pakuła

Kowboj Parówka

reżyseria: Wiktor Loga-Skarczewski

kostiumy: Hanka Podraza

multimedia: Dawid Kozłowski

obsada: Zuzanna Skolias, Roman Gancarczyk, Krzysztof Piątkowski, Piotr Franasowicz

premiera: 5 lutego 2016 roku

Piotr Gaszczyński (ur. 1987) – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.