Pytania bez odpowiedzi (Poza rzeczywistością)

Pytania bez odpowiedzi (Poza rzeczywistością)

Wyspiański, Witkacy, Gombrowicz. Zestaw nazwisk elektryzujących wyobraźnię twórców teatralnych. Autorzy dzieł wybitnych i wybitnie problematycznych w interpretacji. Dzieł ponadczasowych, których słowami można opisać każde „trudne czasy”[1]. I tak analizując programy Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi od 1983 roku, czyli od pierwszej edycji tej imprezy, można dojść do wniosku, że w Polsce od ponad trzydziestu lat trwa nieustający kryzys. Co do dodania na jego temat mają Wiesław Komasa i studenci Akademii Teatralnej, że na warsztat wzięli akurat tę trójkę dramatopisarzy?

Przyznam, że określenie „trudne czasy” zaprząta moje myśli od kilku miesięcy. Zaczęło się od zwykłej ciekawości, artykułu na temat wydarzeń w Kambodży w 1975 roku. Później były wnikliwe studia historyczne na ten temat, aż w końcu nastąpił etap filozoficznych pytań. Jakie czasy możemy określić jako trudne, co je charakteryzuje, jaka musi być sytuacja społeczna, ekonomiczna, polityczna, żeby decydowała o tym, czy czasy są trudne? A może trudne czasy to tak naprawdę twór językowy, którym chętnie posługują się osoby, które w wyobraźni mas pragną wykreować jedynie stan psychologiczny towarzyszący trudnym czasom? Może lubimy to określenie, bo pozwala zepchnąć winę za własną nieudolność na bliżej nieokreślony podmiot, na trudne czasy, którym winni są inni, ale nie ja? Nie udało mi się znaleźć odpowiedzi na powyższe pytania samodzielnie, postanowiłam poszukać pomocy w teatrze. Akurat trafiłam na wywiad z Wiesławem Komasą, który opowiadał o spektaklu „Poza rzeczywistością”. Mówił o tym, jak to studenci używając cytatów z Wyspiańskiego, Witkacego i Gombrowicza wypowiadają się na temat bolączek współczesnego świata, młodego pokolenia oraz swoich własnych. Jak trudno im być młodym człowiekiem w tych trudnych czasach. Zaintrygowana tym, co też mają do powiedzenia i w jakiej formie oraz czy wreszcie poznam odpowiedzi na moje pytania, wybrałam się na spektakl.

Zaczyna się ciekawie. Gwar, zgiełk, aktorzy biegają, skaczą, wypowiadają wyrwane z kontekstu fragmenty swoich ról, które brzmią jak hasła przewodnie, sentencje, motto. Gdy sytuacja uspokaja się, rozpoczyna się scena z dramatu „Oni” Witkacego. Spika i Bałandaszek przerzucają się argumentami o przewadze sztuki teatralnej nad malarstwem i odwrotnie, rozmawiają o sztuce w ogóle, prawdzie, uwodzą się i porzucają, flirtują ze sobą i kłócą się. A do tego nalewają wino za pomocą stóp! Są zabawni i poważni na przemian. Taka atmosfera będzie panowała przez cały spektakl, także gdy zabrzmią słowa „Wesela” Wyspiańskiego czy Gombrowiczowskiej „Operetki”. Takie jest życie, nawet w trudnych czasach – ironia miesza się ze statecznością, śmiejemy się z sytuacji na które nie mamy wpływu, wygłaszamy pompatyczne przemowy mając nadzieję, że ukoimy swoje dusze słowami, skoro nie możemy nic uczynić. I szukamy. Szukamy rozwiązań, antidotum, klucza, który pomoże otworzyć drzwi do krainy szczęśliwości. Czy będzie nim sztuka? Bóg? Bogactwo? Hedonizm? A może nic z tych rzeczy, bo czujemy już przesyt, jesteśmy zmęczeni zarówno konsumpcją dóbr doczesnych jak i konsumowaniem, przeżuwaniem i bolesnym trawieniem haseł o ideach. Konwulsyjnie rzygamy na zastaną rzeczywistość niczym Profesor, jeden z bohaterów „Operetki”. Rozwiązaniem wydaje się powrót do początku, do momentu gdy byliśmy tabula rasa: niewinną, białą, czystą kartą. Nadzy, jak niemowlę, które nie jest spętane konwenansami, uwikłane w spory społeczne, świadome ciążącej nad nim odpowiedzialności za siebie, za swoje szczęście.

Aktorzy z Akademii Teatralnej doskonale radzą sobie z powierzonymi im rolami. W ich obyciu scenicznym, w sposobie wypowiadania tekstów, w interakcjach z partnerami widać, że wiedzą i rozumieją, jakie koncepcje i myśli chcą poprzez tę sztukę przekazać. Chociaż ona sama nie układa się w jednolitą, gładką całość, dramaty połączone są w dość luźny sposób, to dzięki spójnej koncepcji reżysera, scenografa, autora opracowania muzycznego oraz aktorów, przekaz jest dla widzów jasny i zrozumiały. Dodatkowo opakowany jest w ładną, estetyczną, jednolitą formę wizualną: prosta ale funkcjonalna scenografia, która nie odwraca uwagi od wypowiadanych słów, koncentruje spojrzenie na aktorach, ale kiedy trzeba, potrafi również zaskoczyć. Podobnie jest z muzyką: grana na żywo jest bardzo przyjemnym elementem przedstawienia, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że sporo w „Poza rzeczywistością” elementów musicalowych – piosenek, układów choreograficznych, ale również nie staje się nadrzędna wobec deklamowanych treści.

Spektakl jest efektem przygotowań młodych aktorów do egzaminu z przedmiotu „Praca nad rolą”. Owe długoterminowe przygotowania widać gołym okiem. Przedstawienie jest dopracowane w każdym calu, nie ma w nim elementów naddanych, zbędnych, naprowadzających na błędne tropy interpretacyjne. To, co najważniejsze to słowo i aktor. A nie ma nic piękniejszego w sztuce teatralnej, niż aktor pojmujący wagę wypowiadanych słów. I to słów niełatwych, słów, których przeciętny dwudziestokilkulatek nie ma w swoim słowniku. Słów, którymi potrafi się bawić, które może zaszczepić w umyśle widza i pozostawić tam na długie dni, tygodnie po spektaklu. Podobnie jak idee. Bo jeśli oczekujecie od „Poza rzeczywistością” odpowiedzi na dręczące was egzystencjalne pytania, nie znajdziecie ich, podobnie jak ja nie znalazłam. Są wskazówki, drogowskazy, są nowe tropy ale nie ma jednej słusznej prawdy podanej na złotej tacy. Cieszy mnie to bardzo, bo oznacza, że teatr ma moc rozbudzania wyobraźni i nakłaniania do poszukiwań na własną rękę. I dawania świadomości, że nie jesteśmy w tych poszukiwaniach osamotnieni.

Sandra Kmieciak, Teatralia Łódź
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”, nr 139/2015

33 Festiwal Szkół Teatralnych w Łodzi, 5-10 maja 2015

Akademia Teatralna w Warszawie

Poza rzeczywistością

Według tekstów W. Gombrowicza, S. I. Witkiewicza i S. Wyspiańskiego

Reżyseria: Wiesław Komasa

Scenografia i kostiumy: Małgorzata Grabowska-Kozera

Asystent reżysera: Anna Maria Buczek

Opracowanie muzyczne: Mirosław Jastrzębski

Choreografia: Emil Wesołowski

Praca nad słowem: Katarzyna Skarżanka

Opracowanie świateł: Monika Sidor

Obsada: Kim Grygierzec, Dorota Krempa, Malwina Turek, Katarzyna Ucherska, Kamil Maria Banasiak, Maciej Hanczewski, Stefan Krzysztofiak, Mateusz Łapka, Linda Kiššová (gościnnie)

Premiera: 16 października 2014

fot. Bartek Warzęcha

[1] Wiesław Komasa w wywiadzie „Pierwszy akt odwagi”, Gazeta Wyborcza, 239/14.10.