Pustka tworzenia (Traktat o manekinach)

Artyści Teatru Wierszalin, jak Bruno Schulz w Sklepach cynamonowych, próbują ożywić świat przeszły i materialny, szukając w nim ruchu i teraźniejszości.

Niezwykle konsekwentny i wierny prozie Schulza jest w swojej formie spektakl Tomaszuka. Reżyser scenografią i kostiumami ożywia nastrój początku ubiegłego wieku oraz nadaje mu tony dziwności i niezwykłości. Rodzinny dom pisarza, spalony w wyniku działań wojennych, zrekonstruowany w spektaklu, przypomina zaniedbaną stodołę, a nie izbę domową i miejsce produkcji towarów tekstylnych i ubrań. Wszystkie elementy stanowią jakby cień wspomnienia po tym miejscu i czasach. Twórcy podjęli jednak ryzyko ukazania czterech ścian budynku, podważając zasadę niewidzialnej czwartej ściany. Widz może więc odnieść wrażenie podglądania mieszkańców – pozostaje pytanie, jak długo będzie miał na to ochotę.

Prolog Reżysera zapowiada dramat rodziny. Jest Nie-Syn – narrator opowieści, snujący swoją opowieść na proscenium, przed chatą oraz Manekin Ojca – twórca traktatu. „Nie ma matki” (to zdanie powraca jak echo w zapowiedzi Reżysera). W domu mieszka jednak Manekin-Adela – gospodyni, grana w spektaklu przez rosłego mężczyznę, oraz jej dwie pomocnice – szwaczki (w które wciela się syn, przykładając do twarzy minimalistyczne maski pracownic).

Historia toczy się bardzo szybko. Poranna toaleta, strojenie manekina przez Adelę, prace badawcze ojca nad nim, wizyta w kinie, nieudane uwodzenie krawcowej… Postaci są niezwykle ruchliwe, w chwilach zatrzymania akcji, gdy buduje się napięcie, oni wciąż drgają. Całkowite zatrzymanie mogłoby spowodować ich koniec.

Atmosferę oniryzmu buduje światło: subtelne, wydobywające z ciemności izby zarys konturów ciał. Często jego źródłem jest tylko obraz z projektora: sekwencje z filmów Bunuela i Chaplina. Czasami kierunek, z którego dobiega światło, przywodzi na myśl miejską latarnię; na ścianach domu rysują się złowieszcze cienie. Mistyczne, żółte, ostre, punktowe oświetlenie wydobywa postaci z mroku.

Metafora manekina – metalowego pustego stelaża – jako człowieka to punkt, wokół którego buduje się dramaturgię spektaklu. Przede wszystkim stanowi on obsesję ojca, który, opisując go, próbuje zrozumieć jego istotę – pustkę. Tyradom ojca towarzyszą projekcje dokumentujące działania wojskowe, pokazujące oddziały zbrojne jako jedno wspólne ciało armatnie. Aby walczyć, aby przeprowadzić rewolucję, konieczne jest pozbycie się indywidualnych cech istoty ludzkiej. Ojciec – w groteskowej masce – zamienia się na chwilę w Stalina – kreatora. Syn i Adela, dyrygowani przez niego, ze swoich ciał oraz maszyny do szycia budują narzędzie zbrodni. Problem (bohaterów, ale też i inscenizacji) polega na tym, że nie wiadomo, przeciwko komu toczy się ta walka.

Mimo niesłabnącej intensywności gry aktorskiej, konsekwencji inscenizatorskiej, rozwijającego się wątku flirtu Ojca i Adeli (a w istocie dwóch mężczyzn) działania sceniczne tracą kierunek i sens. Tomaszuk usiłuje powiedzieć o egzystencjalnej, wewnętrznej pustce, rozpaczy i nerwowej próbie jej pokonania, o totalitaryzmach traktujących człowieka jak mięso armatnie oraz o antysemityzmie, będącym konsekwencją eksterminacji Żydów i Polaków. Widz, zamiast zanurzyć się całkowicie w jednocześnie sennej i rytmicznej atmosferze spektaklu, szuka odpowiedzi na źródło tych dość tendencyjnych uniwersalizacji przeszłości.

Adela: postawny mężczyzna w zwiewnej koszulce nocnej, pozbawiony przez reżysera swojego sztucznego biustu, ogołocony z marzeń o kobiecości – czy taki obraz potrzebuje jakiegokolwiek komentarza?

 

Julia Lizurek, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 148/2015

Teatr Wierszalin, Supraśl

Traktat o manekinach

reżyseria: Piotr Tomaszuk

scenografia: Julia Skuratova i Rafał Gąsowski

obsada: Piotr Tomaszuk, Rafał Gąsowski, Dariusz Matys, Miłosz Pietruski

muzyka: Accordion Tribe (Bratko Bibic, Lars Hollmer, Maria Klucevsek, Otto Lechner)

fot. Bartłomiej Sejwa

 

Julia Lizurek, rocznik 1990. Poszukiwaczka poezji w teatrze i życiu codziennym.