O psie, który płynął na krze

O psie, który płynął na krze

Historia psa, który przebył morderczą podróż, utknął na krze porwanej nurtem Wisły i zmierzał na otwarte wody bałtyckiej kipieli, zapadła wielu ludziom w pamięć. Spektakl Baltic. Pies na krze, oparty na książce Barbary Gawryluk, przywołuje chwile, gdy z napięciem, za pośrednictwem relacji telewizyjnych, śledziliśmy losy uwięzionego zwierzęcia. Teatr Miniatura zrealizował przedstawienie, które z przyjemnością obejrzy zarówno dziecko, jak i jego opiekun, widz dorosły.  Twórcy wykrzesali z opowieści iskrę współczucia i empatii. A ta rozpaliła wyobraźnię i emocje wszystkich obecnych na sali.

Kiedy piszę te słowa, mój pies leży obok mnie. Jak wielu posiadaczy  czworonożnego przyjaciela, nie wyobrażam sobie życia bez tej ufnej, kochającej istoty. Troska i odpowiedzialność za radośnie merdającego ogonem futrzaka wyznacza porządek dnia i nocy. M.in. dlatego historia Baltica, psa, który znalazł się w nie lada tarapatach, tak bardzo porusza struny wrażliwości i każe wierzyć, że tkwi w nas jeszcze sporo dobra i empatii.

Poetyka, w jakiej utrzymany jest spektakl, co rusz zmienia oblicze. Humor wpisany w beztroskę psiego żywota, przenikają sceny prawdziwie dramatyczne. Baltic nie rozumie sytuacji, w której się znalazł. Płynąc samotnie na kawałku kry, przemarznięty do szpiku kości, obserwuje ludzi, którzy w mało przemyślany sposób próbują go uratować lub – w imię litości – zastrzelić, by oszczędzić mu cierpień. Wystraszony hukiem sylwestrowych petard, napotyka na swej drodze także tych, którzy nie mają wobec niego dobrych zamiarów: próbują go osaczyć, złapać, być może skrzywdzić.

Na kanwie historii dzielnego psa spektakl nadbudowuje opowieść o prawdziwej naturze człowieka i celnie, za pomocą prostych obrazów, definiuje jej paradoks – człowiek bywa okrutny, ale stać go też na wspaniałe czyny: niesie ratunek i ocalenie.

Spektakl jest bardzo dynamiczny – nie pozwala ani na chwilę popaść w nudę, nawet tak wymagającemu odbiorcy, jakim jest dziecko. Sceny zmieniają się jak w kalejdoskopie. Akcja nie skupia się jedynie na losach Baltica. Ładunek komiczny tkwi w epizodach pobocznych związanych m.in. z postaciami, które na siłę chcą zaadoptować ocalonego pieska i pomóc dryfującemu zwierzęciu, rzucając mu (zamknięte) puszki z jedzeniem. Aktorzy pojawiający się na scenie znakomicie odtwarzają zróżnicowany wachlarz ludzkich charakterów.

Na osobną uwagę zasługuje oprawa muzyczna i scenografia. Świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa współgra z atmosferą wydarzeń; z kolei oprawa scenograficzna opiera się na bardzo prostych rozwiązaniach wizualnych. Kwadratowe kostki, ułożone jedne na drugich, pełnią funkcję podestu. Innym razem, gdy są podświetlone, imitują budynki z migocącymi światłami lamp. Podobny zabieg widać też w innych scenach, choćby w tej, w której zagubiony Baltic napotyka bawiące się w śniegu dzieci. Ich sanki raz są po prostu sankami, a innym razem, postawione pionowo, swoimi misternie wyrzeźbionymi płozami imitują las. Z kolei w następnej odsłonie te same przedmioty, ułożone w odpowiedni sposób, stają się choinką z wyciętymi w drewnie gwiazdkami. Ta strategia scenograficzna wymaga od widza wyobraźni i jednocześnie zaskakuje wpisaną weń kreatywnością. Wszystkie te elementy, wsparte odpowiednią grą świateł, najzwyczajniej w świecie cieszą oko i uatrakcyjniają odbiór sztuki.

Animowany rękami lalkarzy kudłaty pies i jego wesołe, zadziorne poszczekiwanie ujmują publiczność. Emocje podsyca wkomponowany w finalną scenę zarejestrowany na taśmie filmowej fragment prawdziwej akcji ratowania Baltica.

Przekaz, który płynie ze sceny, to wyrażona w prostych słowach afirmacja życia i ludzkiej życzliwości. Baltic. Pies na krze to ładunek bardzo pozytywnej energii, świetnie wpisujący się w atmosferę minionych właśnie Świąt. Oby zaowocowała choćby najmniejszym gestem dobroci wobec naszych czworonożnych pociech.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 40/2013

Miejski Teatr Miniatura w Gdańsku

Baltic. Pies na krze

na podstawie książki: Baltic. Pies, który płynął na krze Barbary Gawryluk

adaptacja i reżyseria: Romuald Wicza-Pokojski

scenografia: Mariusz Waras

muzyka: Michał Jacaszek

obsada: Jolanta Darewicz, Jacek Gierczak, Edyta Janusz-Ehrlich, Jadwiga Sankowska, Joanna Tomasik, Andrzej Żak

premiera: 16 grudnia 2012

Anna Kołodziejska – rocznik 1983. Bez literatury, muzyki i kina nie wyobraża sobie egzystencji. Trosk skutecznie pozbywa się podczas górskich eskapad. Teatr jest dla niej po trosze wszystkim: zapomnieniem, wyrocznią, tajemnicą, poznaniem... życiem, bo jego istota z niego wyrasta.