Przez małżeństwo do wieczności

Przez małżeństwo do wieczności

Nad fenomenem związku, który wyniszcza i jednocześnie nie pozwala odejść, w ascetycznej przestrzeni  Sceny Miniatura snuje tragikomiczne rozważania reżyserka, Iwona Kempa. Świat materialny ograniczony do łóżka i dwóch starych walizek umożliwia wybujały rozkwit przestrzeni emocjonalnych bliskich, a zarazem obcych sobie ludzi. To, co przez lata skrywane i niewymówione, zostanie wykrzyczane, wyjęczane i wysapane w teatrze intymnym Jony (Tomasz Międzik) i Lewiwy (Anna Tomaszewska) Popochów. Z gościnnym występem Gunkla (Radosław Krzyżanowski), sąsiada samotnika.

Spektakl rozpoczyna od partii muzycznych granych na żywo przez wiolonczelistę ze skrzydłami anioła. Ten zabieg dobrze oddaje charakter Udręki życia, uświadamiając, że u Levina pod każdą, nawet najbardziej prozaiczną sceną z życia małżeńskiego pulsuje sfera marzeń, snów i wiary w dobre anioły. Ale i złośliwe duchy przodków.

Początkowo może się zdawać, że akcja przedstawienia obejmuje tylko tę jedną, traumatyczną noc, podczas której ważą się losy Popochów – po 30 latach wspólnego życia Jona chce odejść od żony. To jednak zaledwie jedna z odsłon wspomnianego teatru małżeńskiego o znacznie bogatszej konstrukcji. Przede wszystkim mamy do czynienia z klamrą kompozycyjną, jaką jest motyw ślubu – w początkowych sekwencjach przedstawienia Jona i Lewiwa stają za oparciem małżeńskiego łoża, zupełnie jakby pozowali do uroczystej ślubnej fotografii – oczywiście w stosownych strojach. W rękach mają walizki – jeszcze puste, zachęcające do gromadzenia wspólnych, słodkich doświadczeń. Natomiast finał przedstawienia stanowi rewers tej sceny – walizki nie kuszą już wizją pięknych przeżyć. Jedyne, co oferują, to stare ślubne stroje, które teraz mogą posłużyć jako stroje trumienne. Metamorfozę przechodzi także łóżko Popochów – z małżeńskiego zmienia się w łoże śmierci.

Przyjrzyjmy się bliżej bohaterom. Lewiwa to uosobienie nagiego życia, a cytując Jonę: „dupa, tyłek, bydlęce życie”. Jednak degradacja kobiety do cielesności i funkcji fizjologicznych nie jest takie oczywiste, bo – jak to często bywa u Levina – Lewiwa wyznaje niby mimochodem: „otuliłam się snami jak kokonem”; sen jako nadrzędna rzeczywistość to stary, choć sprawdzony koncept. Jona z kolei sprawia wrażenie marzyciela, który dopiero co dorósł do gorzkiej prawdy o sobie. O sobie – czyli o nieudaczniku, który niczego w życiu nie osiągnął i już nie osiągnie. Oboje inaczej pojmują tytułową udrękę życia – dla Jony to nuda i prozaiczność małżeńskiego życia, dla twardo stąpającej po ziemi Lewiwy największą udręką byłoby odejście Jony. Oboje mają jednak wspólny cel – ocaleć we wspomnieniach.

Spójna i wyrazista koncepcja reżyserska przekłada się na przykuwające uwagę role Międzika oraz  Tomaszewskiej, wywołując raczej dobre odczucia. Wyjątek stanowi tylko zbyt egzaltowana postać Gunkla. Wcielający się w tę rolę Radosław Krzyżowski chwieje się trochę jak pijany, bełkocze trochę jak upośledzony. Może tak właśnie miał unaocznić swoją inność i samotność? Niestety pozostają tylko domysły…

Od pierwszej chwili biel łóżka przykuwa wzrok. Nie tylko wzrok widza, bo i Gunkel, tak bardzo łaknący bliskości drugiego człowieka, rzuca się desperacko na białą pościel. I nawet jeśli w miarę upływu lat garnitur weselny Jony przyblaknie, a suknia Lewiwy poszarzeje, tak jak blakną i szarzeją wspomnienia, to łóżko wciąż pozostanie nieskazitelnie białe. Jakby nęcące wizją, że małżeństwo – choć to codzienna egzystencja w piekiełku bardziej lub mniej poniżających kompromisów – jest jedyną drogą do ocalenia przed samotnością i zniknięciem bez śladu.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 47/2013

Teatr im. Juliusza Słowackiego w Krakowie

Udręka życia

Hanoch Levin

przekład: Agnieszka Olek

adaptacja, reżyseria i scenografia: Iwona Kempa

współpraca reżyserska: Ana Nowicka

kostiumy: Anna Sekuła

muzyka: Bartosz Chajdecki

obsada: Anna Tomaszewska (Lewiwa), Tomasz Międzik (Jona Popoch), Radosław Krzyżowski (Gunkel); na wiolonczeli gra:  Piotr Głuszyński/ Adam Woźniak

premiera: 1 października 2011

fot. archiwum teatru

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii  UJ, od 2008 roku związana z Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.