Przemówcie waszymi sercami (Lód)

Przemówcie waszymi sercami (Lód)

Jest siekiera z lodu, którą rozbija się klatkę piersiową w poszukiwaniu żywych serc w martwych ciałach. Takie metody stosuje bractwo niebieskookich z blond włosami. Uwalniają od zła i zepsucia dwudziestowiecznego świata, przenosząc dusze do raju harmonii, gdzie można porozumiewać się bez słów. Śmiertelny cios jest dla wielu początkiem lepszego życia. Czy polscy widzowie są w stanie uwierzyć w tę fantastyczną opowieść, rosyjską pseudofilozofię?

Konstantin Bogomołow przenosi na deski Teatru Narodowego słynną powieść Władimira Sorokina. Kompozycja jest spójna – dzieli się na dwie części, zatytułowane Starym i Nowym Testamentem. Język sceniczny daleki jest jednak od biblijnego. Przekleństwa i wulgaryzmy zamiast pełnić funkcję ekspresywną, uwydatniającą wypowiadane kwestie, drażnią uszy. Ich przesyt wprowadza niemalże obrzydzenie, a granica kontrowersyjności dawno przekracza tę dobrego smaku.

Scenografia lubi innowacyjne rozwiązania. Kilkanaście rozkładanych foteli o jednakowej tapicerce, wielofunkcyjna metaforycznie trumna-matrioszka i krzyż z ludzką czaszką na czubku to jedyne, co znajdziemy na scenie. A oprócz nich – wszyscy aktorzy, których obecność zaznacza się leżeniem lub siedzeniem. Początkowo taki zamysł wprowadza chaos, później staje się już tylko monotonny.

Zastawienie przestrzeni meblami nie przeszkadza ruchom scenicznym. To spektakl słowa – to, co mówione, jest przez aktorów wypowiedziane, to, co grane, jest napisane na tle. Szczegółowe opisy scen przewijają się w czarnych literach. Świetny pomysł czy pójście na łatwiznę? Widzowie, zwykle spragnieni podziwiania gry aktorskiej, będą zażenowani, a fani e-booków pożałują przepłacenia biletów.

Nowy Testament jest wyjaśnieniem wszystkich niedopowiedzeń, znaków i tajemnic części pierwszej. Przechodzimy do niego bez przerwy, co jest największym minusem całego przedstawienia, ale zmniejsza prawdopodobieństwo ucieczki zdegustowanych widzów. Zaczynamy od monologu Danuty Stenki i na nim też kończymy, a nawet jeśli uda nam się zdrzemnąć, półtoragodzinna mowa wcale szybko nie mija. Wielką aktorką jest, pokazała to doskonale operując głosem i opowiadając historię z różnych etapów życia. Jednak streszczenie książki to za mało, by skupić uwagę.

Koncept i ważne nazwiska to nie wszystko, by wystawić dobrą sztukę. Apatia i minimalizm pogrąża się w żenująco śmiesznym tekście. Apel o otwieraniu serc faktycznie można wziąć do serca, wykazując odrobinę tolerancji dla nieudanych sztuk. Wojciech Majcherek napisał, że spektakl nadaje się do ćwiczenia recenzenckich złośliwości. Ja nie jestem złośliwa, ja tylko czekam na katharis. Oglądając Lód, można jedynie się ubrudzić.

Izabela Lewkowicz, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 105/2014

Teatr Narodowy w Warszawie
Lód
Wladimir Sorokin
przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska
adaptacja, reżyseria, opracowanie muzyczne: Konstantin Bogomołow
scenografia: Larisa Łomakina
reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski
obsada: Wiktoria Gorodeckaja, Anna Grycewicz, Bożena Stachura, Danuta Stenka, Milena Suszyńska, Mariusz Bonaszewski, Dobromir Dymecki, Waldemar Kownacki, Karol Pocheć, Przemysław Stippa, Jerzy Radziwiłowicz, Mateusz Rusin
premiera: 25 stycznia 2014
fot. mat. teatru