Prosta historia o samotności (Mały ma dziewczynę)

Prosta historia o samotności (Mały ma dziewczynę)

Akcja spektaklu toczy się w jednej z polskich prowincjonalnych wsi albo małym miasteczku. To miejsce, gdzie chory na autyzm chłopak jest dobrze znany lokalnej społeczności i akceptowany przez nią jako przyjazny dziwak, którego zachowaniom się pobłaża, a nawet ma się dla nich odrobinę sympatii. Spokój zostaje zburzony, kiedy Mały (Paweł Peterman) przyprowadza do domu swoją dziewczynę Biankę. Wybranka okazuje się nadmuchiwaną gumową lalką, siermiężną erotyczną zabawką.

Spektakl prezentowany na Forum Młodej Reżyserii traktuje nie tyle o chorobie młodego chłopaka i jego zmaganiu się z nią, ile o nieustających negocjacjach, jakie muszą mieć miejsce między nim a otoczeniem, prowadzących w końcu do porozumienia. Sednem takich negocjacji jest scena, w której Duży (Wiktor Korzeniewski), opiekujący się głównym bohaterem jego brat, po zobaczeniu Małego z Bianką rezygnuje z pytania „Skąd ją wziąłeś?” na rzecz: „Gdzie się poznaliście?”. Świat konstruowany przez Agatę Dyczko nie jest w stosunku do Małego opiekuńczy w najprostszym znaczeniu tego słowa. Jej spektakl nie ma ambicji pokazywania odmiennego, ale interesującego świata niepełnosprawnego dziecka, nie ma dla niego zbytniej atencji, a już na pewno nie afirmuje go. Bohaterowie spektaklu cały czas się ścierają. Mały zdaje sobie sprawę z własnej nieporadności, którą sygnalizuje mu otoczenie, jego bliscy z kolei nie ukrywają, że nadludzkim wysiłkiem pokonują zniecierpliwienie czy starają się porozumieć z osobą myślącą w zupełnie inny sposób.

Mały nie jest też jedynym Innym w spektaklu. Obok niego pojawia się postać tajemniczej, kolorowej dziewczyny (Ewa Jakubowicz), dziwnej, ekscentrycznej, nadmiernie ekspresyjnej. To ona próbuje nawiązać kontakt z Małym, być może dlatego, że zauważa w nim niezrozumienie mechanizmów rządzących światem, w czym odnajduje odpowiednik własnej niezgody z tymi zasadami. Mały, pragnąc bliskości i miłości, widząc, że to ona daje szczęście, lokuje uczucia w gumowej dziewczynie, Biance. Tajemnicza bohaterka swoją samotność umieszcza na sztandarze. Głośno krzycząc, że sama jest w stanie być szczęśliwa, niezbyt udatnie maskuje to, jak bardzo potrzebuje kontaktu z innymi.

Największym atutem spektaklu są kreacje aktorskie. Trudno nie zwrócić uwagi na talent i wyczucie młodej reżyserki w kompletowaniu obsady. Aktorzy tworzą świetne, pełnokrwiste kreacje, w których dużą rolę odgrywają fizyczność i ruch. Dwie pary bohaterów – Mały i Dziewczyna oraz Duży i Magda (Olga Omeljaniec) – różnią się od siebie, jednocześnie tworząc świetnie dobrane duety. Pierwsza scena, w której Mały spotyka Dziewczynę, wypada komediowo: oboje poruszają się niewprawnie: ona na rolkach, on na rowerze. Niewiele mówią, ale od razu nawiązują kontakt przez zabawę i współzawodnictwo na zasadach znanych tylko im samym. Magdę i Dużego cechuje duża cielesna świadomość. Duży porusza się szybko, precyzyjnie, ze zwierzęcą siłą. Magda jest bardzo kobieca, wie, jak używać swoich wdzięków. Najlepszą rolę stworzył w spektaklu Paweł Peterman (Mały), którego kreacja była również obarczona największym ryzykiem. Wcielając się w bohatera chorego na autyzm, uczynił go odmiennym od pozostałych postaci, bez ośmieszania go. Peterman przyciąga uwagę widza charakterystycznym ruchem:  nieskoordynowanym, impulsywnym, spontanicznym. Zaskakuje w nagłych momentach skupienia, kiedy uważnie śledzi sytuację, przeszywa wzrokiem pozostałych bohaterów i emanuje tajemniczością.

Spektakl często wytraca tempo i rytm, na co antidotum stanowić mają sceny o mocnym zabarwieniu komediowym: jak pojawianie się dziewczyny na rolkach czy epizod zbiorowego tańca w dyskotece. Miałam wrażenie, że lepszym formatem dla tego scenariusza byłby film, a nie teatr. W spektaklu brakowało na przykład postaci z lokalnej społeczności stanowiącej dla Dużego rodzaj cenzora – „ludzi, którzy patrzą” i widzą odstające od normy zachowania jego młodszego brata. Dla prostej historii scenografia sygnalizująca zaledwie miejsce akcji (drewniany podest budowany w trakcie spektaklu przez Dużego i zawieszony w tyle sceny telewizor) wydawała się tłem niewystarczającym. Na niebezpieczne tory niewygórowanego sentymentalizmu prowadziła przedstawienie scena, w której Duży opowiadał Dziewczynie o swojej miłości i przywiązaniu do brata, pozostającego przez całe życie pod jego opieką. Otwarte zakończenie, na które zdecydowała się reżyserka, przydało całości inscenizacji optymizmu i lekkości. Kryzys został zażegnany, gumowa „dziewczyna” ma wylądować na strychu, a wolne miejsce w trzyosobowej rodzinie ma szansę zająć szukająca szczęścia outsiderka. Nie wiemy jednak, czy tak się stanie.

 

Zuzanna Berendt, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 152/2015

 

Studio Teatralne Koło, Teatr Ochoty

Agata Dyczko, Tomasz Walesiak
Mały ma dziewczynę
reżyseria: Agata Dyczko
scenografia i światło: Tomasz Walesiak
kostiumy: Julita Goździk
ruch sceniczny: Iza Szostak
obsada: Ewa Jakubowicz, Wiktor Korzeniewski, Olga Omeljaniec, Paweł Peterman

fot. B. Warzecha

Zuzanna Berendt – od trzech lat studentka teatrologii UJ, od dwóch związana z krakowską redakcją Teatraliów. Ceni sobie nadarzającą się rzadko możliwość czytania książek, które nie mają związku z teatrem.