Portret wyobrażony (Castorf. Prowokacja dla zasady)

Portret wyobrażony (Castorf. Prowokacja dla zasady)

„Nikogo nie obchodzi teatr. Każdy interesuje się sportem, ewentualnie muzyką rockową. Kto nie uprawia sportu, słucha muzyki rockowej. Kto nie uprawia sportu i nie ma słuchu, ten po prostu ma pecha i pozostała mu nauka o teatrze”. Frank Castorf może i nie miał szczęścia, ale doczekał się przynajmniej biografii. Robin Detje posługuje się charakterystyczną retoryką, kreując reżysera na gwiazdę rocka.

Castorfa. Prowokację dla zasady czyta się niczym fikcję. Popartą co prawda odwołaniami do dokumentów wszelakiej proweniencji i licznymi cytatami – sposób prowadzenia narracji jest jednak tak bardzo wyjęty z innego porządku, że chwilami wydaje się on nie na miejscu. W opowieści o twórcy, dla którego „główny temat to zawsze ja”, wydarzenia z życia prywatnego, a raczej ich udramatyzowane i zmitologizowane wersje, łączą się i uzupełniają z opisami spektakli (często stojącymi w jawnej opozycji do przytaczanych opinii krytyków), również zresztą podkoloryzowanymi tak, by pasowały do „fabuły”. Ta strategia pisania jest o tyle ciekawa, że autor nie ukrywa swoich mitotwórczych skłonności: „życie Franka Castorfa nie wyglądało i nie wygląda tak, jak je opisałem” – składa w posłowiu samokrytykę wobec fanów reżimu „obiektywnych” biografii, jednocześnie broniąc własnego, prowokacyjnego podejścia. „Kto próbuje opisać życie, musi je z konieczności udramatyzować, czyli zafałszować, wtedy zaś może zdobyć tylko jedną absolutną pewność: to, co napisał, nie jest prawdą. A może i jest”.

Udramatyzowanie w wydaniu Robina Detje oraz jego indywidualny, konsekwentny styl wychodzą zresztą opowieści na dobre. Biograf wykorzystuje talent do układania zabawnych bon motów, paradoksalnych zestawień i uroczych miniaturowych aforyzmów o teatrze (i nie tylko). Ironiczne podejście sprawia, że Castorfa nie ustawia się tu  na piedestale ani jako artysty, ani jako człowieka, a raczej wpisuje w zmieniające się konteksty.

Z Prowokacji… wyłaniają się dwa portrety. Reżysera chronicznie niedopasowanego do rzeczywistości, znajdującego w teatrze ujście artystycznych zapędów i formę autoterapii. Drugi, nieco w tle, to obraz samego autora, jego ironiczna, lecz podszyta czułością perspektywa, przypominająca rodzica patrzącego na niesforne, ale utalentowane dziecko. Jednocześnie trudno odmówić biografowi rzetelności w doborze i krytycznym podejściu do źródeł. Po prostu tam, gdzie ich nie ma, przeprowadza wyobrażone czy wydedukowane linie łączące porozrzucane punkty biografii Castorfa. Kiedy indziej zaś wykorzystuje cytaty tak, by wpisywały się w tok wywodu – co każdy biograf robi mniej lub bardziej otwarcie. Robert Detje wygrywa przy tym inteligencją, intuicją oraz (auto)ironią. Udaje mu się też do końca nie przyćmić sylwetki reżysera własnymi retorycznymi popisami – to nadal portret artysty teatru, nawet jeśli malarz trochę upiększył modela i odmalował przy okazji samego siebie przy pracy.

W formie graficznej książki odbija się właściwa jej, zabawna metaforyka. Dwie główne części, Wschód i Zachód, przedziela mur berliński złożony z kilkunastu czarno-białych fotografii, dobranych według dziwnego klucza. A z okładki patrzy na czytelnika absurdalne logo Volksbühne.

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 86/2014

Robin Detje, Castorf. Prowokacja dla zasady, tłum. Mateusz Borowski, Małgorzata Sugiera

Wydawnictwo ha!art, Warszawa 2013

Na zdjęciu: Frank Castorf, fot. Thomas Dashuber

Aleksandra Spilkowska – ur. 17.08.1992, studentka wiedzy o teatrze, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.