W połowie drogi do Kijowa (Hotel Kijów)

W połowie drogi do Kijowa (Hotel Kijów)

Jeśli ktoś wybiera się w najbliższym czasie na Ukrainę, niech poważnie się zastanowi czy chce zobaczyć najnowszą propozycję Teatru Barakah. Istnieje bowiem duże ryzyko, że po obejrzeniu Hotelu Kijów zdecyduje się jednak wybrać w zupełnie inne rejony – portret naszych wschodnich sąsiadów zaprezentowany w spektaklu nie zachęca do odwiedzin miejsca akcji.

Już przestrzeń sceny na ulicy Paulińskiej prezentuje się dosyć niepokojąco. Wzrok przykuwają ścienne płytki – nieco zużyte, pokruszone i dawno nie sprzątane, do tego na środku znajduje się kłębowisko starych mebli, krzeseł w przeróżnych stylach, menażki oraz niebezpiecznie kojarzące się łańcuchy. Przestrzeń, mimo że nie najmniejszych rozmiarów, wydaje się trochę klaustrofobiczna. Wszystko to wygląda raczej jak piwnica tytułowego hotelu niż luksusowe, stworzone specjalnie na potrzeby ukraińskich twórców schronienie. Dalej jest już tylko gorzej. Ze skupiska mebli, przysypany nimi niczym alpinista lawiną, powoli wyczołguje się główny bohater, Jurij, aby opowiedzieć swój dość niezwykły sen. Stopniowo sprzęty zostają rozstawione po całej scenie i może się już zacząć właściwa historia. Do klaustrofobicznej przestrzeni zostają zaproszeni twórcy, żeby móc spokojnie pracować w tych niebezpiecznych czasach na Ukrainie. Szybko jednak okazuje się, że ich izolacja jest zmyślną pułapką, w której muszą zmierzyć się z własnymi poglądami, opowieściami oraz niewidocznym wrogiem, którego obecność daje się wyczuć, a także ze sobą nawzajem. Szczególnie nieprzewidywalnym towarzyszem wydaje się postać grana przez Mateusza Trembaczowskiego. W tej sytuacji nie wiadomo, którego niebezpieczeństwa trzeba się najbardziej obawiać.

Warstwa fabularna spektaklu jest niezwykle trudna w odbiorze, z pewnością w głównej mierze z powodu wyboru tekstów. Scenariusz powstał w oparciu o wydane w Polsce książki ukraińskich autorów takich jak Serhij Żadan, Taras Prochaśko, Jurij Andruchowycz czy Sofia Andruchowycz, dlatego jest on prawdziwym miksem form literackich, które łączy szeroko pojęty kontekst ukraiński. Odnoszę wrażenie, że twórcy nie do końca potrafili się zdecydować czy bardziej zależy im na zaprezentowaniu utworów bazowych, które częściowo są tekstami stricte literackimi, łączącymi powieść grozy z huculskim motywem, tematyką kobiecą oraz polityczną, częściowo zaś esejami, czy jednak wolą przekształcić je w linearną, dramatyczną opowieść. Według mnie utknęli w połowie drogi między jedną a drugą opcją i jest to niestety najgorsza z możliwości, ponieważ utrudnia zrozumienie poszczególnych scen. Usilnie starałam się znaleźć logiczne połączenie pomiędzy wątkami kolejnych postaci, bardzo możliwe, że na próżno, jednak znaki teatralne użyte przez twórców sugerowały taką właśnie drogę, ale niestety nie pomogły mi przez nią przejść do końca.

Spektakl naszpikowany jest bezpośrednimi odwołaniami do historii Ukrainy, kontekstami politycznymi i narodowymi, w których bardzo łatwo się pogubić, ale wiele poruszanych tematów czy celnych obserwacji rzeczywistości można z powodzeniem przenieść na europejski grunt. Bardzo dobrze widać to w scenie zebrania w sprawie nowego podziału kontynentu. Postawiona teza, że nie istnieje takie pojęcie jak niepodległość i wszyscy chcą tak naprawdę zostać niewolnikami, wykracza poza sprawę ukraińską.

Dosyć ciekawie zaprezentowali się młodzi aktorzy. Świetnie ożywiali słowo pisane, nawet jeśli po prostu wygłaszali monolog oparty na fragmencie prozy, słuchanie ich było przyjemnością. Bardzo dobrze radzili sobie też w scenach komediowych – kazanie wielebnego tłumaczone na żywo to jeden z najlepszych momentów spektaklu.

Podsumowując – twórcy mieli ciekawy punkt wyjścia do zaprezentowania bardzo trudnego, niescenicznego materiału literackiego, jednak w trakcie realizacji zabrakło podjęcia ważnych dramaturgicznych decyzji. Mimo tych niedociągnięć, Hotel Kijów jest ciekawą propozycją teatralną i z całego serca kibicuję jego realizatorom.

Marcelina Nowakowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 127/2015

Teatr Barakah w Krakowie

Hotel Kijów

na podstawie: Moscoviady Jurija Andruchowycza (tłum. Przemysław Tomanek), Diabeł tkwi w serze Jurija Andruchowycza (tłum. Katarzyna Kotyńska, Renata Rusnak, Ola Hnatiuk), Niezwykli Tarasa Prochaśki (tłum. Renata Rusnak), Z tego można by zrobić kilka opowieści Tarasa Prochaśki (tłum. Renata Rusnak), Depeche Mode Serhija Żadana (tłum. Michał Petryk), Siomga Sofii Andruchowycz (tłum. Michał Petryk);

reżyseria: Judyta Berłowska

adaptacja: Judyta Berłowska, Mariusz Babicki

scenografia: Katarzyna Załęcka

muzyka: Dawid Rudnicki

obsada: Aga Bielecka, Katarzyna Osipuk, Mateusz Trembaczowski, Mateusz Mirek, Karol Kossakowski, Mateusz Kwiecień

premiera: 7 lutego 2015

fot. materiały teatru

Marcelina Nowakowska – studiuje nieprzerwanie od ukończenia szkoły średniej, głównie kierunki filologiczno-teatralne, w nielicznych wolnych chwilach pochłania książki oraz czekoladę, pisze, podróżuje, spaceruje po Krakowie…