Poezja zniszczenia w ruchu (Tu i teraz)

Poezja zniszczenia w ruchu (Tu i teraz)

W najbardziej uproszczonym myśleniu teatr jest po to, aby kreować, konstruować, generować, wymyślać. Tworzyć. Z kilku odrębnych dotąd elementów uzyskać nową jakość. „Budować” stanowi więc niepisany – choć absolutny – imperatyw wewnętrzny i zewnętrzny teatru. Dlatego wstrzymajmy na chwilę oddech, bo oto zespół Compagnie L’Immédiat zrówna całe to nasze myślenie z ziemią. Dosłownie.

Dlaczego właściwie z szału niszczenia nie uczynić zasady organizacji świata? – zdają się pytać artyści-akrobaci każdym niemal gestem. Ale po kolei. Przedstawienie rozpoczyna się dosyć nieśmiało i konwencjonalnie. W zagraconą przestrzeń, podzieloną na segmenty niczym plan filmowy, wchodzi opatulona postać. Ma na sobie płaszcz przeciwdeszczowy, ciepły szalik i kapelusz zasłaniający praktycznie całą twarz. Z głośnika słyszymy frazy, które mogą znaczyć wszystko i nic: „To musiało kiedyś się zacząć. To musiało zacząć się gdzieś” etc. I na nic wszystkie te samoistnie otwierające się w głowie skojarzenia z postacią podróżnego powracającego do domu, bo nie o ludzi i ludzkie emocje toczy się tu gra. Władzę przejmują rzeczy.

To właściwie za dużo powiedziane „władza”, kiedy chodzi o anarchię, tę niepokorną kochankę buntu przeciw dotychczasowemu porządkowi rzeczywistości. Rzeczy wracają więc na łono matki grawitacji i przyciągane jej siłą lecą na łeb, na szyję (jeśli tak wolno powiedzieć o przedmiotach). Sypie się tynk i sypie drewniana rama z obrazka przedstawiającego martwą naturę. Złośliwie upada wazon, a jeszcze bardziej perfidnie przewracają się kolejne drabiny. W zasadzie trudno powiedzieć, jaką rolę w całym spektaklu niszczenia ogrywa człowiek. Pada wprawdzie ofiarą psujących się ni stąd ni zowąd rzeczy, ale też sam niejednokrotnie jest sprawcą zamieszania, potrącając czy to kopiąc dany obiekt. Uciekający przed zdradliwymi przedmiotami codziennego użytku artyści dają nam zaledwie przedsmak swojej sprawności fizycznej i umiejętności akrobatycznych. Te ostatnie objawią się w pełni w sekwencji wielkiego sprzątania tego, co chwilę wcześniej sami nabroili. Zawrotne tempo z jakim porządkują scenę każe wręcz zastanowić się na poważnie, czy sekret ich skuteczności nie leży w nietypowym stroju. Brązowe futro i pantalony, czyli majtki sprzed rewolucji bieliźnianej, sprawdzają się rewelacyjnie.

Zwykle opisując przestrzeń scenograficzną opowiada się o tym, co tam się znajduje oraz dodaje – mniej lub bardziej – błyskotliwy komentarz dotyczący przeznaczenia danej rzeczy. W przypadku Tu i teraz o wiele łatwiej i szybciej napisać czego na scenie nie ma. Brakuje więc chyba tylko akwarium z rybkami i czerwonych szpilek w rozmiarze 38. Co prawda, mogłam je także przeoczyć. Zupełnie poważnie – na scenie jest wszystko. Tak, to wszystko, w którym nie sposób już wyodrębnić pojedynczych elementów. Nie napiszę przecież, że: piramida kartonów, bibeloty, stare książki, kilka wspomnianych już drabin różniących się długością, szafy, szafki i szafeczki, wiadra, łóżko z wymoszczoną solidnie poduszką i kołdrą, martwa natura w drewnianej ramce, wazonik, lampka do czytania, maszynerie, których chyba nie jestem w stanie nazwać… Nie da się i już.

Na próżno doszukiwać się tu linearnie opowiadanej historii, ale też jesteśmy daleko od nieprzystających nijak do siebie sekwencji z predylekcją artystowskiego braku sensu. Widowisko stanowi bowiem rodzaj teatralno-cyrkowego eseju filozoficznego, stawiającego pytania o kondycję człowieka w świecie i jego relacje z otoczeniem. Może i brzmi poważnie, ale trzeba raczej uważać, aby nie umrzeć ze śmiechu. Na przykład kiedy metaforą walki z przeciwnościami staje się butelka wody, znajdująca się w prawdzie w zasięgu ręki (lub nogi), ale nieosiągalna ze względu na ilość chętnych.

Widowisko można śmiało promować pod hasłem: „Dla widzów, którym wydaje się, że w teatrze widzieli już wszystko”. A po pokazie dodać: „Zachwyceni zwątpili”.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 130/2015

3 Międzynarodowy Festiwal Teatru Formy „Materia Prima”, 21-28.02.2015, Kraków

Compagnie L’Immédiat (Francja)

L’Immédiat (Tu i teraz)

reżyseria: Camille Boitel

współpraca: Jérémie Garry, Thomas de Broissia, Martin Gautron, Martine Staerk, Nicole Gautier

reżyseria światła: Benoît Finker

występują: Camille Boitel, Marine Broise, Aldo Thomas, Pascal Le Corre, Thomas de Broissia, Marion Lefèbvre, Jacques Benoit Dardant

produkcja: L’immédiat, Si Par Hasard

koprodukcja: Le Merlan – Scène Nationale à Marseille’ Théâtre de la Cité Internationale, Le Manège – Scène Nationale de Reims

wsparcie: Ministère de la Culture et de la Communication: DRAC Ile de France et DMDTS, Ville de Paris

premiera: 2002

fot. materiały prasowe

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii – UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.