Pod sztandarem kobiet (VIII Festiwal Wybrzeże Sztuki)

Pod sztandarem kobiet (VIII Festiwal Wybrzeże Sztuki)

 Głośne spektakle z dużych ośrodków teatralnych wypełniały przez prawie dwa tygodnie sceny Teatru Wybrzeże podczas tegorocznego przeglądu Wybrzeże Sztuki.

W trakcie ósmej już edycji tej prestiżowej imprezy teatralnej zostały zaprezentowane „najciekawsze, najwybitniejsze i najgłośniejsze” przedstawienia minionego i obecnego sezonu. Przy czym to „naj” wydaje się tutaj subiektywne, o czym świadczy między innymi skromna liczba prezentowanych tytułów. Publiczność miała okazję zobaczyć Koncert życzeń (reż. Yana Ross), Wroga ludu (reż. Jan Klata), Dziewczynę z Marszu niepodległości (reż. Michał Walczak), Portret damy (reż. Ewelina Marciniak), Macieja Korbowę i Bellatrix (reż. Krystian Lupa) oraz Marię Callas. Master Class (reż. Andrzej Domalik). Cieszy fakt, że widzowie tak chętnie wypełniali widownię Teatru Wybrzeże.

Trzy spektakle, w których udało mi się uczestniczyć, reprezentują skrajnie odmienne typy teatralnych poszukiwań. Kabaretową formułę wykorzystuje grupa Pożar w Burdelu, chętnie podejmująca dialog z publicznością, który zdecydowanie należy zaliczyć do udanych. Trójmiejska widownia dała się ponieść żartom dotyczącym miejsc i ludzi dobrze im znanych, także z gdańskiego podwórka. Na przeciwległym biegunie umiejscowić można Portret damy Eweliny Marciniak, którego forma ma charakter zamknięty, podobnie jak Maria Callas. Master Class Andrzeja Domalika. Te trzy przedstawienia są sobie jednak bliższe niż mogłoby się wydawać. Łączy je obecność silnych postaci kobiecych o bogatym życiu wewnętrznym. Każda z bohaterek jest reprezentantką odrębnej grupy wiekowej i zmaga się z inną rzeczywistością, którą zastała w swojej epoce.

Pierwsze przedstawienie, Dziewczyna z Marszu niepodległości, to teatralno-kabaretowa produkcja zespołu Pożar w Burdelu. BurdelTrupa, stworzona przez Michała Walczaka i Macieja Łubieńskiego, cyklicznie od 2012 roku komentuje życie polityczne Warszawy. Każdy odcinek porusza aktualne sprawy stolicy oraz serwuje porządną dawkę dobrego humoru. Gdańszczanie mieli okazję obejrzeć odcinek 36., którego tematem są głośno komentowane w mediach wybory parlamentarne. Grupa wyśmiewa absurdalne pomysły zarówno prawicowców, jak i lewicowców, nie pozostawiając suchej nitki na politycznych celebrytach. Tandem śmieje się ze wszystkich ugrupowań, dostaje się nawet – nieżyjącemu przecież od dawna – Romanowi Dmowskiemu. Konsekwentnie pojawiają się na scenie karykatury polityków, obsceniczne piosenki i cały worek wulgaryzmów. Popisom towarzyszą salwy śmiechu ze strony publiczności, bo trzeba przyznać, że aktorzy z lekkością i łatwością radzą sobie z powierzonym im zadaniem. Świetnie się uzupełniają, a dowcip, którym operują, prawdopodobnie ma swój początek jeszcze w garderobie.

Największym atutem występu jest przygotowanie muzyczne aktorów. W tym miejscu należy wyróżnić wspaniały wokal Karoliny Czarneckiej, odgrywającej rolę tytułowej bohaterki. Dziewczyna postanawia wybrać się na warszawski Marsz niepodległości. Jej przygotowaniom towarzyszą komentarze innych członków BurdelTrupy. Ciekawość wzbudza u nich przyczyna chęci pójścia na marsz przez tak młodą osobę. Etno skończyła dopiero piętnaście lat, ale lubi zwracać na siebie uwagę. Młoda buntowniczka skrywa pod różową sukienką zaawansowaną ciążę, którą czasami dodatkowo przysłania rockową skórzaną kurtką. Mówi głównie o swojej miłości do nacjonalisty, który niestety nie mógł przyjechać do Gdańska, bo obecnie gra w Teatrze Narodowym i nie otrzymał zgody na występ w kabarecie dla trójmiejskiej publiczności. Utwory w wykonaniu Czarneckiej od początku spektaklu przykuwają uwagę, jednak największe wrażenie robi ostatni, który pojawił się we wcześniejszym odcinku i stanowi wizytówkę możliwości młodej artystki. Piosenka Warszawskie anioły, właściwie bardziej wykrzyczana niż zaśpiewana, opowiada o konieczności porzucenia marzeń przez świeżo upieczonych absolwentów szkoły teatralnej, którzy zmuszeni są do podejmowania pracy przy nielubianych, komercjalnych projektach. Krótka historia o samotności i pustce skłania do myślenia: nie o warszawskich absolwentach z podciętymi skrzydłami, ale o sensie wiary w marzenia i próbach ich realizacji.

Rozczarowana zastaną rzeczywistością jest także Isabel Archer w spektaklu Eweliny Marciniak, stworzonego na podstawie powieści Portret damy Henry’ego Jamesa. Największe wrażenie robi imponująca scenografia. XIX-wieczne meble wspaniale wyglądają na scenie, błękitny piasek jako symbol przemijania czasu i borykania się z problemami także spełnia swoją rolę. Z lewej strony sceny umieszczony został brodzik z wodą – metafora tęsknoty, zagubienia. Aktorzy występują w kostiumach, które są dopełnieniem scenicznego przepychu. Nad ich głowami wprowadzony zostaje drugi plan – ekran, na którym wyświetlane są filmy nagrane głównie w sielskim ogrodzie z udziałem postaci występujących właśnie na scenie.

Główna bohaterka melodramatu, o feministycznych poglądach, przyjeżdża do Europy aż z Ameryki. Osierocona, nie ma właściwie innego wyboru niż zamieszkać u wujostwa. Z ciekawością odkrywa kolejne tajemnice nowego lądu, pozwalając sobie na liczne kontakty z mężczyznami, nie chcąc jednak wchodzić z nimi w głębsze relacje. Flirt i kokieterię urocza panna Archer traktuje jako zajęcie wypełniające wolne chwile. Stopniowo jej niewinność zostanie zanegowana, co zapowiada dziwna relacja z wujem, który zafascynowany dziewczyną głównie pod względem seksualnym, postanawia pozostawić jej w spadku znaczną sumę pieniędzy. Isabel bawi się i podróżuje, ale przede wszystkim zmienia się pod wpływem otrzymanego niespodziewanie majątku tak bardzo, że zatraca swoje wartości. Nie może się zdecydować, jak i z kim chce spędzić swoje życie. Próba podjęcia decyzji, którego z adoratorów powinna wybrać, jest jedną z dwóch najciekawszych scen tego przedstawienia. Nagrany wcześniej materiał, przedstawiający poruszających się posuwistym ruchem po podłodze aktorów, robi imponujące wrażenie. Wydaje się, że bohaterka i związani z nią mężczyźni zawieszeni są w jakiejś innej, ograniczającej się do ciasnego pomieszczenia przestrzeni, w której budują wzajemne relacje Jednocześnie ta sama scena odgrywana jest symultanicznie na żywo. Właściwie niepotrzebnie, ponieważ całą uwagę skupia na sobie wyświetlany, bardzo efektowny materiał. Drugi interesujący moment to ostatnia scena, w której Isabela wie, że nie da rady już uciec przed smutnym przeznaczeniem. Jej szaleństwo wspomagają mapowane obrazy zniekształconej dżungli oraz śpiew Agnieszki i Barbary Derlak z zespołu Chłopcy kontra Basia. Grupa muzyków przez cały spektakl towarzyszy aktorom na scenie i dzielnie wspiera ich oryginalnymi aranżacjami.

Wybrzeże Sztuki zwieńczył bezbłędny popis Krystyny Jandy jako Marii Callas. Rzeczywistość stapia się ze światem sztuki – momentami można odnieść wrażenie, że to Janda mówi ze sceny o sobie samej jako artystce. Skupia na sobie całą uwagę, panuje nad widownią. Czaruje widzów, decyduje, kiedy mają klaskać, a kiedy się śmiać. Jest panią sceny, która urzeka swoją charyzmą, złośliwymi docinkami i dowcipem. Towarzyszy jej fortepian, śpiewacy operowi i podkład dźwiękowy zarejestrowanych koncertów Callas. Spektakl to opowieść o lekcji śpiewu, której udziela nie mogąca już występować artystka. W zabawne żarty i okrutne docinki wplecione są przemyślenia o tym, czym powinna być dla artysty sztuka. Dwukrotnie pojawia się retrospekcja w postaci monologów. Przy całkowitej ciemności, jedynie punktowym świetle i koncertowym nagraniu, ze sceny padają słowa rozgoryczenia. Opłakiwane są, przez przekonującą w swojej roli Jandę, nieudane życie z partnerem oraz zbyt krótka kariera. Callas mimo wszystko jawi się innym jako osobowość silna i trzymająca fason podczas mistrzowskich lekcji śpiewu, zwłaszcza gdy udziela cennych rad swoim studentom, chcąc ustrzec ich od popełnionych przez siebie błędów.

Prezentacje, które miałam możliwość zobaczyć, dotyczyły głównie problemów kobiet. Każda z nich ukształtowana została przez pewną formę relacji z mężczyzną. Groteskowa buntowniczka przejęła nacjonalistyczne poglądy swojego chłopaka, panna Archer, mimo swojej niezależności, dała się podporządkować mężczyźnie, podobnie jak wielka śpiewaczka, której życie prywatne było piekłem na ziemi stworzonym przez męża. Momenty najbardziej zapadające w pamięć po obejrzeniu realizacji? Przewiercający na wylot głos Czarneckiej, bezsilność płaczącej Isabel oraz nieustający stukot obcasów perfekcyjnej Callas.

 

Natalia Osińska, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 153/2015

 

VIII Festiwal Wybrzeże Sztuki, 30.10-12.11.2015 w Gdańsku

Pożar w Burdelu

Maciej Łubieński&Michał Walczak

Dziewczyna z Marszu niepodległości

reżyseria: Michał Walczak

muzyka: Wiktor Stokowki

choreografia: Bartosz Figurski

scenografia: Alicja Kokosińska

światło: Tadeusz Perkowski

dźwięk: Mateusz Skalski

obsada: BurdelTrupa: Monika Babula, Karolina Czarnecka, Magdalena Łaska, Maria Maj, Lena Piękniewska, Agnieszka Przepiórska, Tomasz Drabek, Andrzej Konopka, Mariusz Laskowski, Maciej Łubieński oraz BurdelBand: Wiktor Stokowski, Michał Górczyński, Marcin Wippich, Maciej Łubieński

premiera: 31 października 2015

 

Teatr Wybrzeże w Gdańsku

Henry James/Magda Kupryjanowicz

Portret damy

reżyseria: Ewelina Marciniak

scenografia, kostiumy, reżyseria światła: Katarzyna Borkowska

choreografia: Dominika Knapik

muzyka na żywo: Chłopcy kontra Basia: Agnieszka Derlak, Barbara Derlak, Marcin Nenko

wideo: Arkadiusz Biedrzycki

obsada: Katarzyna Dałek, Katarzyna Michalska, Krzysztof Matuszewski, Michał Jaros, Piotr Biedroń, Sylwia Góra-Weber, Marek Tynda, Jakub Mróz, Małgorzata Brajner, Agata Bykowska, Roksana Grulkowska oraz zespół Chłopcy kontra Basia: Agnieszka Derlak, Barbara Derlak, Marcin Nenko

prapremiera: 17 maja 2015

 

Och–Teatr w Warszawie

Terrence McNally

Maria Callas. Master Class

przekład: Elżbieta Woźniak

reżyseria: Andrzej Domalik

konsultacja wokalna: Joanna Cortes

scenografia i kostiumy: Krystyna Janda, Andrzej Domalik

światło: Andrzej Domalik i Waldemar Zatorski

projekcja multimedialna: Paweł Szymczyk

obsada: Krystyna Janda, Marta Wągrocka, Jolanta Wagner, Rafał Bartmiński, Mateusz Dębski, Michał Zieliński

premiera: 3 września 2015

na zdjęciu: Maria Callas, fot. materiały Teatru Wybrzeże

 Natalia Osińska – przyszła na świat dokładnie rok po zburzeniu Muru Berlińskiego. Absolwentka Wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Gdańskim oraz Mediów interaktywnych i widowisk na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Głęboko wierzy w siłę sprawczą sztuki. Zbyt duża ilość pomysłów rodzących się w jej głowie wcale jej nie przeraża, wręcz przeciwnie, sukcesywnie je realizuje. Czyni wszelkie starania, by dostrzec i przeżyć jak najwięcej.