Początkiem życia idei jest śmierć człowieka (Samobójca?)

Najpierw w blasku świecy, na ścianach majaczyć będą niewyraźne cienie, potem w ciepłym świetle zobaczymy mieszkanie, które nawet dla rodziny wiodącej skromną egzystencję, może się wydać przygnębiające i nieprzyjazne. Na razie jest zbyt ciemno, żeby dostrzec cokolwiek. Światło wpadające do pokoju zbyt słabe, żeby oświetlić jego wnętrze.

Scena delikatnie się rozjaśnia. Przypomina wnętrze budynku z lat siedemdziesiątych/ osiemdziesiątych: po obu stronach korytarza biegną rzędy drzwi, które kończą się w jego głębi. W tej przytulnej, pachnącej tęsknotą za poprzednim ustrojem przestrzeni, zobaczymy perypetie głównego bohatera, którego należałoby tu przedstawić.

Szymon od wielu lat nie pracuje, żyje na koszt żony Marii. Mieszka z nimi teściowa. Tej nocy bezrobotny obudzi żonę, pokłóci się z nią i wyjdzie do kuchni. A może głód, który kazał Szymonowi wyjść z łóżka nie jest jedynym powodem jego nocnych spacerów: co jeśli młody człowiek zechce popełnić samobójstwo?

Akcja spektaklu opiera się na bardzo niepewnym założeniu. Zainteresowani zakładają, że Szymon odbierze sobie życie. Szymon zakłada, że dobra śmierć jest w stanie odmienić kiepską egzystencję.

W społeczeństwie, w którym wszystko jest na sprzedaż, nawet ludzkie życie, ciągle jeszcze dziwi możliwość kupienia cudzej śmierci. Na swoją nie trzeba czekać – przyjdzie sama, w najmniej oczekiwanym momencie. Cudza jest o wiele cenniejsza, pod warunkiem, że przyszły denat sam odbierze sobie życie w imię „słusznej sprawy”.

Powodów może być wiele, skupmy się jednak na tych proponowanych przez pojawiających się na scenie przedstawicieli różnych stanów i stronnictw: biskup z pewnością nie ucieszy się ze śmierci Szymona, ale Kościół zyska kolejnego męczennika, bo czym jest życie bezrobotnego w obliczu wyższej konieczności… Jeżeli Szymon nie zgodzi się umrzeć za wiarę, ma do dyspozycji opcje świeckie, ale z pewnością nie mniej radykalne. Niedoszły samobójca może umrzeć na rzecz Lewych albo Prawych. Samobójstwo będzie miało charakter polityczny, a życie przypieczętowane kulą z rewolweru będzie stanowić bardzo istotny głos w walce o prymat polityczny wrogich ugrupowań.

Są też imigranci, którzy pragną włączenia Jeleniej Góry do Rzeszy – ofiara jednego człowieka mogłaby to umożliwić. Po co jeździć na saksy, skoro można ze stolicy Karkonoszy uczynić prawdziwy Heimat?

Zwieńczenie tego makabrycznego korowodu kontrahentów cudzej śmierci stanowi Polska Kobieta Podzielona, wewnętrznie rozdarta między sobą i swoim alter ego – nie wie, za którą część jej poglądów Szymon powinien umrzeć.

Zanim jednak główny bohater podejmie decyzję o „ostatecznym” samobójstwie, za sprawą kochanki radnego Margarity zyska możliwość nauki gry na helikonie. Gdy jednak okaże się, że do i tak dość skomplikowanej sztuki niezbędny jest jeszcze fortepian, Szymon postanowi się poddać.

Tu następuje seria przezabawnych sytuacji, w których Szymonowi z trudem udaje się nie obiecać nikomu swojej śmierci. Petenci, którzy chcieliby kupić śmierć głównego bohatera, postanawiają wyprawić przyjęcie na jego cześć, aby, gdy tylko ten dostatecznie mocno straci kontakt z rzeczywistością, osiągnąć swój cel – kupić jego samobójstwo.

Spektakl nie byłby tak zabawny, gdyby nie znakomita obsada aktorska. Bogusław Kudłek zbudował postać zupełnie pogubioną, kochającą swoją żonę, ale ponad to siebie, postać, która posunie się nawet do samobójstwa, żeby jej życie nabrało ostrości. Magdalena Kępińska gra tolerancyjną małżonkę, ale mimo że jej bohaterka sama utrzymuje cały dom, stwarza wrażenie zahukanej i zdominowanej przez męża. Iwona Lach tworzy postać, która przygląda się życiu młodego małżeństwa z dużym dystansem, interweniując wyłącznie wtedy, kiedy staje się to niezbędne. Robert Dudzik zaprezentował się wyśmienicie w roli skorumpowanego urzędnika, który „dobro” swojego elektoratu przedkłada nawet nad własne uciechy cielesne. Andrzej Kępiński i Piotr Konieczyński są w swoich rolach znakomicie spolaryzowani, jak na przedstawicieli dwóch różnych ugrupowań politycznych przystało. Cytaty z Biblii przeplatają tymi z literatury, a wszystko w imię większego dobra – bonum commune.

Marta Kędziora znakomicie oddała kobietę pewną siebie, namiętną, ale przede wszystkim wyrachowaną. Małgorzata Osiej-Gadzina była świetna błądząc między pierwszym i drugim wcieleniem Polskiej Kobiety Podzielonej, a Bogusław Siwko bardzo przekonywająco zagrał rolę imigranta, który z pewnością czułby się lepiej, gdyby Jelenia Góra była nadal Hirschberg im Riesengebirge i znajdowała się pod auspicjami Niemiec.

Na uwagę zasługuje gra odtwórcy roli przedsiębiorcy pogrzebowego, biskupa i bogiń losu (znakomicie pomyślany duet parek). Tadeusz Wnuk przedstawił na scenie kościelnego hierarchę, który zmagając się z nomenklaturą reprezentowanej przez siebie religii, skłonny jest w samobójczej śmierci Szymona zobaczyć gest heroiczny, męczeński. Scena, w której biskup zastanawia się nad możliwością życia po śmierci jest nie tylko zabawna, ale ma też szerszy kontekst filozoficzny, moralny, eschatologiczny.

Po śmierci bliskiej osoby oczekujemy od rodziny, bliskich oraz znajomych wsparcia, jednak żona Szymona, niedoszłego samobójcy, doczekała się ceremonii, manifestacji – w jej skromnym mieszkaniu pojawił się Funeral Man. W wydaniu Jacka Paruszyńskiego to nie kto inny, tylko Karl Lagerfeld we własnej osobie. Świetnie ubrany, otoczony parkami w zaprojektowanych przez niego kostiumach. Człowiek od pogrzebów, Charon, grabarz – Jacek Paruszyński jest każdym z osobna i wszystkimi na raz.

Samobójca Nikołaja Erdmana powstał w 1928 roku. Realizacji scenicznej doczekał się już pod koniec lat sześćdziesiątych (w Europie Zachodniej, prapremiera rosyjska miała miejsce w 1982 roku). Utwór Erdmana wystawiony na jeleniogórskiej scenie zaskakuje aktualnością. Krzysztof Rekowski wyreżyserował spektakl o samotności, niezrozumieniu. Pokazując wieloaspektowość beznadziejnej egzystencji bezrobotnego każe nam jednocześnie śmiać się i płakać.

Kamil Reichel, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, nr 92/2014

Teatr im. C. K. Norwida w Jeleniej Górze

Samobójca?

na podstawie Samobójcy Nikołaja Erdmana

w przekładzie Maryli Małowskiej

adaptacja: Dana Łukasińska

reżyseria: Krzysztof Rekowski

scenografia: Jan Kozikowski

muzyka: Marcin Mirowski

obsada: Bogusław Kudłek (Szymon, od wielu lat bezrobotny), Magda Kępińska (Maria, jego żona, pracuje w usługach). Iwona Lach (Serafima, jego teściowa, emerytka), Robert Dudzik(Aleksander, radny, ich sąsiad), Marta Kędziora (Margarita,kochanka Aleksandra, ich sąsiadka), Tadeusz Wnuk (Biskup), Marta Osiej-Gadzina (Polska Kobieta Podzielona), Andrzej Kępiński (Lewy), Piotr Konieczyński (Prawy), Bogusław Siwko (Gastarbeiter), Jacek Paruszyński (Funeral Man), ElwiraHamerska-Kijańska/ Marta Łącka (Parki)

premiera: 8 marca 2014

fot. archiwum teatru

Kamil Robert Reichel – ur. 21 kwietnia 1988 roku, student komparatystyki i teatrologii na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego. 12 grudnia 2012 roku debiutował na łamach Teatraliów. W teatrze interesują go ludzie oraz ich emocje – wzruszenia, zachwyt, oburzenie – magia. Lubi słodką kawę i gorzką czekoladę.