Plebs girls (Dziewczyny do wzięcia)

Obecny sezon teatralny obfituje w spektakle, które przejmują fabuły od filmów. W dodatku filmów raczej niemłodych. I chyba w tym zabiegu twórcy odnaleźli przepis na sukces. Na scenie Teatru Powszechnego pojawiły się Dziewczyny do wzięcia wyreżyserowane przez Piotra Ratajczaka. Scenariusz powstał w oparciu o film Janusza Kondratiuka z 1972 roku.

Do stolicy przyjeżdżają trzy dziewczyny z podwarszawskiego Sobolewa. Spotykają się z poznanymi przez internet chłopakami: Mikiem i Wiktorem. Ci z kolei chcą zaimponować przybyszkom z prowincji i ciągle powtarzają, że w Warszawie „jest wiele możliwości”. To ślepo podążający za modą pseudointeligenci, którzy budują wokół siebie nadmuchany, pusty i zafałszowany obraz świata. Częściowo wstydzą się spotkania z „prostymi” dziewczynami, bo przecież „człowiek z iPhonem, iPodem i jeszcze z paroma innymi »i« nie może spotykać się z byle kim”. Towarzyszki swoich miejskich wojaży określają mianem „plebs girls”, a one – naiwne i zagubione – rozbijają się o podszytą lansem rzeczywistość.

Autorzy filmu zadrwili z głębokiego pozerstwa, naiwności i marzeń o zmianie losu. W spektaklu wyśmiana została także popkultura. Wszędobylska moda, która przybywa nad Wisłę z Zachodu. W rozmowach, scenerii i zachowaniu bohaterów można dostrzec to, czym żyje współczesna warszawska młodzież. Pojawia się wzmianka o Masłowskiej, Starbucksie, „offie” (który staje się mainstreamem) czy kredycie na nieskończoną liczbę lat. Bohaterowie udają się do (zakamuflowanej) Pijalni Wódki na Nowym Świecie, są zachwyceni loftem na Złotej 44, robią sobie „selfie” i starają się rozmawiać o Snowdenie. Ponadto jedzą bio gołąbki w nurcie eko i piją modne „modżajto”. Scenarzysta (Piotr Rowicki) wiedział, że jeśli chodzi o inspiracje, to „jest wiele możliwości”.

To właśnie za scenariusz należą się największe brawa. Tekst jest dowcipny i świetnie skonstruowany. Bardziej rozrywkowy niż refleksyjny. Autor zwraca w nim jednak uwagę na „drewniane” relacje międzyludzkie, puste słowa oraz pozorne wartości. Napisanych przez niego dialogów nie da się przyjąć bez uśmiechu.

Matylda Kotlińska doceniła fakt, że „jest wiele możliwości” zbudowania doskonałej scenografii. Na scenie umieściła trzy ścianki – płaskie ścianki… pozornie płaskie ścianki. Niewyróżniająca się formą dekoracja okazała się dekoracją „inteligentną”, z łatwością wysuwającą się tu i ówdzie. Dobrym pomysłem było też wykorzystanie walizek w roli mobilnych siedzisk.

Należy pochwalić także dobór muzyki – dynamicznej i nowoczesnej. Być może nie przypadnie do gustu wymagającym słuchaczom, ale znakomicie podkreśla charakter spektaklu. Utwór wiodący na scenie to Tęsknota w wykonaniu Super Girl & Romantic Boys. Usłyszeć można również, znane z filmowej wersji Dziewczyn do wzięcia, Pieski małe dwa (tym razem w wykonaniu Piotra Ligienza, fenomenalnie odgrywającego rolę gwiazdy TVP, Zibiego).

Dziewczyny do wzięcia pokazują, jak niedaleko pada jabłko od jabłoni, a spektakl od filmu, na którym się bazuje. Fabuła i zarys dialogów pozostały te same. Rowicki podrasował jednak tekst i nadał mu współczesny charakter. I choć w Warszawie „jest wiele możliwości”, by wybrać się do teatru, warto udać się do Powszechnego.

Ewa Grabowska, Teatralia Warszawa
 Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 105/2014

Teatr Powszechny im. Zygmunta Hübnera w Warszawie
Dziewczyny do wzięcia
autor: Janusz Kondratiuk
adaptacja: Piotr Rowicki
reżyseria: Piotr Ratajczak
scenografia: Matylda Kotlińska
kostiumy: Matylda Kotlińska
opracowanie muzyczne: Piotr Ratajczak
światło i odbicia: Tadeusz Perkowski
ruch sceniczny: Arkadiusz Buszko
inspicjent: Ewa Kancler-Żeleńska
obsada: Eliza Borowska, Katarzyna Maria Zielińska, Agnieszka Przepiórska, Grzegorz Falkowski, Piotr Ligienza, Michał Napiątek
premiera: 16 maja 2014
fot. Magda Hueckel