PKP 2012 – Polski Kalejdoskop Przedstawień ubiegłego roku

Podsumowania są zmorą autorów. Na początku stycznia każdego roku obiecujemy sobie, że czynione skrupulatnie popremierowe notatki oraz uwagi spisywane „na gorąco”, zaraz po spektaklach – w pociągach i autobusach – posłużą nam do szybkiego zrelacjonowania, co wydarzyło się w polskim teatrze. Zeszyty się gubią, luźne kartki lądują do kosza razem ze skasowanymi biletami. A na przekór gombrowiczowskiej Formie w grudniu potrzebujemy nadać tekstowi krótką, zwięzłą strukturę. Dlatego nasze podsumowanie obejmuje 12 miesięcy – tym sposobem wytypowałyśmy najciekawszych reżyserów 2012 roku. Niestety, stałyśmy się niewolnikami Formy, dlatego spis powstał poniekąd przeciw nam samym. Znalazły się w nim nazwiska, o których nie pomyślałybyśmy w ciągu roku. Nie jest to również „inwentarz” najlepszych spektakli, to podsumowanie nie zdradza też do końca naszych osobistych upodobań. Nakreśla coś innego – trasę całorocznych podróży, pragnienie odkrywania kolejnych scen i inspiracji, wyrobienia sobie własnych gustów, a przede wszystkim świadczy o ciekawości, która skłoniła nas do niewygód i nieprzespanych nocy w pojazdach PKP. Tej ciekawości (i mimo wszystko bardziej komfortowych warunków jazdy) życzymy wszystkim Czytelnikom „Teatraliów” w nadchodzącym roku.

Miesięczny spis najciekawszych produkcji – subiektywny, nieaspirujący do miana kanonu, z pewnością niepełny (bo polegamy tylko na tym, co faktycznie wspólnie udało nam się zobaczyć); podsumowanie tego, co w polskim teatrze inspirujące i warte uwagi: spektakli i twórców – reżyserów, choreografów, performerów.

Rafał Urbacki, W Przechlapanem (Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego) – w podsumowaniach zapomina się o innych niż reżyserzy współtwórcach spektakli, dlatego STYCZEŃ dedykowany jest Rafałowi Urbackiemu – choreografowi (w Dwunastu gniewnych ludziach Radosława Rychcika, Zażynkach Katarzyny Kalwat, Położnicach Szpitala św. Zofii duetu Strzępka & Demirski oraz w ich najnowszym spektaklu, czyli Courtney Love w Teatrze Polskim we Wrocławiu), performerowi, moverowi, specjaliście od ruchu scenicznego, tancerzowi i – by tradycji stało się zadość – również reżyserowi (12 grudnia zeszłego roku, w urodziny reżysera, odbyła się premiera Stypy – najnowszego projektu, przygotowanego wspólnie z krytykiem teatralnym Witoldem Mrozkiem).

W LUTYM zwrócił na siebie uwagę Michał Kmiecik, reżyser trzech spektakli: Kto zabił Alonę Iwanowną?, Czy pan to będzie czytał na stałe?, Dziady. Zarówno spektakl w Teatrze Dramatyczny im. Gustawa Holoubka w Warszawie, jak i późniejsze przedstawienie (premiera w czerwcu 2012 roku) w Teatrze Polskim we Wrocławiu – dzięki przenikliwej obserwacji życia społecznego kraju – okazały się istotnym głosem w debacie toczonej pod hasłem „Teatr nie jest produktem/widz nie jest klientem”. Ciekawym projektem są także przeczytane przez młodego twórcę grudniowe Dziady w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. W LUTYM Bartek Frąckowiak zaprezentował w Teatrze Polskim im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy Komornicką. Biografię pozorną we współpracy z Weroniką Szczawińską, dramaturżką i reżyserką (w Bydgoszczy Szczawińska wyreżyserowała spektakl Źle ma się kraj, a dramaturgią zajął się Mateusz Pakuła).

Kolejny miesiąc należał do młodego pokolenia twórców (którzy z pewnością nie zgodziliby się na takie wspólnotowe określenie). Energetyczny spektakl Eweliny Marciniak, zainspirowany opowiadaniem Witolda Gombrowicza – Zbrodnię – można było zobaczyć w Teatrze Polskim w Bielsko-Białej, a potem na wielu ogólnopolskich festiwalach. W MARCU warto było również znaleźć się w Teatrze Polskim we Wrocławiu, bo tam Michał Borczuch (jeden z nominowanych do Paszportów „Polityki” 2012) we współpracy dramaturgicznej z Aśką Grochulską przeczytali Freuda pod kątem scenicznym, a efektem tej pracy był hipnotyzujący spektakl Hans, Dora i wilk.

KWIECIEŃ należał do miesięcy intensywnej pracy takich twórców jak Krzysztof Garbaczewski, duet Strzępka & Demirski oraz Wojtek Ziemilski. Garbaczewski pracował z dramaturgiem Marcinem Cecko i zespołem Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu nad Gombrowiczowską Iwoną, księżniczką Burgunda, czego rezultatem był spektakl kręcony na żywo kamerą, odbierany za pośrednictwem mediów, bardzo filmowy i zarazem ośmieszający schemat thrillera. Słynny duet w Teatrze Dramatycznym im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu po raz kolejny zaskoczył krytyków – O dobru to jedna z najlepszych wałbrzyskich i w skali ogólnopolskiej produkcja zeszłego sezonu. Nawet sceptycy tej opinii przestają być złośliwi podczas wspólnego ogniska, rozpalanego zawsze pod koniec spektaklu. W KWIETNIU odbyła się także warszawska premiera Prologu Wojtka Ziemilskiego – reżysera, performera i artysty wideo – w Teatrze Ochoty, akcji, do opisu której trzeba rozszerzyć słownik terminów teatralnych o nowe znaczenia.

W MAJU na afiszach śląskiego teatru Zagłębia Sosnowiec pojawił się nowy tytuł – Korzeniec w reżyserii Remigiusza Brzyka. Powieść kryminalna „retro” Zbigniewa Białasa, opracowana przez Tomasza Śpiewaka, zaistniała na scenie w pełnej odsłonie: z dużą obsadą, w wielkoformatowej scenografii i z niemałą ilością teatralnych chwytów. W nadchodzącym roku ma się ukazać druga część książki, więc może również śląska widownia będzie miała okazję zobaczyć kolejną odsłonę początków miasta Sosnowice.

W miesiącach letnich również teatr przenosi się poza mury budynku – w CZERWCU swoją premierę miała Królowa Śniegu Michała Borczucha i Aśki Grochulskiej. Scena Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu tym razem została przeniesiona do hali Stada Ogierów na terenie pobliskiego Zamku Książ i w tej scenerii wybrzmiała – pełna pytań o wspólnotę, przynależność do niej i wykluczenie, o tajemnicę i indywidualność – baśń Andersena. Warto także wspomnieć, że tym miesiącu Krystyna Meissner pożegnała się ze stanowiskiem dyrektora Teatru Współczesnego im. Edmunda Wiercińskiego we Wrocławiu, reżyserując spektakl Hopla, żyjemy!.

Wbrew obiegowej opinii LIPIEC nie okazał się początkiem sezonu ogórkowego. Z okazji Malta Festival 2012 odbyła się głośna premiera opery Slow Man w reżyserii Mai Kleczewskiej w Teatrze Wielkim w Poznaniu. Spektakl powstał we współpracy flamandzkiego kompozytora Nicholasa Lensa i noblisty Johna Maxwella Coetzeego, który napisał libretto na podstawie swojej książki o tym samym tytule. Poznańską publiczność urzekła nie tylko przejmująca muzyka, ale także historia opowiedziana przez pisarza (który był honorowym gościem festiwalu). Ciekawa inscenizacja Kleczewskiej (wraz z bydgoską Burzą) zapowiada nową poetykę w twórczości reżyserki.

W SIERPNIU międzynarodowy sukces odniósł spektakl Pawła Passiniego – Kukła. Księga Blasku (neTTheatre z Lublina), zaprezentowanego na festiwalu Fringe w Edynburgu. Po szkockiej premierze przedstawienie zostało pokazane w Łodzi i Warszawie. Passini z charakterystycznym dla niego ironicznym zacięciem próbował zgłębić kabalistyczną wiedzę. Z kolei w Teatrze im. Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu zaprezentował spektakl z całkiem innej bajki (i kręgu kulturowego) – Tragedie antyczne.

WRZESIEŃ to miesiąc dedykowany polskiemu tańcowi współczesnemu. Obok licznych festiwali i przeglądów tanecznych odbyła się premiera RE//MIX Lidia Zamkow Weroniki Szczawińskiej. To bardzo autotematyczny spektakl, na podstawie którego można zdefiniować pojęcie remiksu teatralnego.  Przedstawienie zostało wznowione w grudniu w Krakowie, pod koniec 2012 roku można było także zobaczyć w Bytomiu spektakl z 2011 roku Yvonne Yvonne Weroniki Pelczyńskiej. To jeden z najlepszych spektakli prezentowanych w ramach bardzo interesującego cyklu RE//MIX kontynuowanego już trzeci rok w komunie//warszawa. Remiks Pelczyńskiej to próba cielesnego obejrzenia i poznania twórczości Yvonne Rainer, amerykańskiej tancerki, choreografki, reżyserki filmowej i pisarki. Polska tancerka „czyta” choreografie Rainer w kontekście ruchowego (taneczno-gimnastycznego) słownika artystki.

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie rozpoczął sezon w PAŹDZIERNIKU kasowym (frekwencja po trzech miesiącach nie słabnie) spektaklem Paw królowej Doroty Masłowskiej w reżyserii Pawła Świątka. Premiera zbiegła się z promocją najnowszej książki pisarki Kochanie, zabiłam nasze koty. Świątek zdecydowanie prześcignął (artystycznie) Masłowską.

LISTOPAD ostro podzielił teatromanów i krytyków na gorących zwolenników i zagorzałych przeciwników Miasta snu Krystiana Lupy wyprodukowanego przez TR Warszawa. Podczas przerw brakowało wprawdzie kanapek i kawy, ale sześciogodzinny spektakl rekompensuje wszystkie niedociągnięcia organizacyjne. Lupa, momentami rozczarowujący w Poczekalni 0 prezentowanej w Teatrze Polskim we Wrocławiu (mimo nagród zebranych podczas festiwalu Boska Komedia), zdecydowanie „wraca do gry”.

W GRUDNIU wyróżniamy Michała Zadarę. Jego Jezus Chrystus Zbawiciel (Teatr Łaźnia Nowa) okazał się najciekawszą premierą z cyklu Niewierni koprodukowanego przez festiwal Boska Komedia. Nieznany dotąd w Polsce monolog Klausa Kinskiego w magnetyzującym wykonaniu Barbary Wysockiej (warto przypomnieć Medeamaterial i Filokteta w jej reżyserii), rozbrzmiewał w krakowskim klubie Fabryka przy akompaniamencie perkusji (Leszek Lorent) i gitary (Bartek Tyciński). Zadara rozpoczął 2012 rok równie udanie – odkryciem przed warszawską publicznością Aktora Cypriana K. Norwida (Teatr Narodowy).

Katarzyna Lemańska, Karolina Wycisk, Redakcja „Teatraliów”
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 40/2013