Pielewin w Barakah

Pielewin w Barakah

Malutki Teatr Barakah zdecydowanie sprzyja snuciu opowieści. Niewielka, krakowska piwnica o ścianach z wytartej, czerwonej cegły, oświetlona ciepłym światłem reflektorów zawieszonych pod niskim, łukowatym sklepieniem, ozdobionym rzadką siecią pajęczyn, parę krzeseł, zaledwie trzy rzędy lekko wznoszących się ku górze ław obitych purpurą… a na środku pusta przestrzeń wielkości dużego stołu bilardowego – wykonać można tu zaledwie parę kroków, nie ma mowy o jakiejś wyszukanej scenografii. Ale to nic, byłaby ona  raczej zbędna. Pole manewru dla aktorów również pozostawia wiele do życzenia – trudno o swobodę ruchu, nie mówiąc już o bardziej zaawansowanym układzie choreograficznym. Nie o to jednak w Barakah chodzi! Teatr przy ul. Szerokiej 6 zdaje się mieć inny cel – jest przede wszystkim teatrem słowa,  w którym wydarzyć się może wszystko. Wszystko to, na co nasza pobudzona wyobraźnia może sobie pozwolić.

W jeden z zimowych wieczorów gościem specjalnym Barakah była proza Wiktora Pielewina, którego rosyjskie groteskowe i postmodernistyczne wariacje na temat życia i śmierci, sacrum i profanum, współczesności i kosmosu wypełniły umysły słuchaczy-widzów.  Dramatorium, podzielone na trzy części, będące ,,odczytaniami” wybranych opowiadań autora, sprowadziło do małej piwnicy cały wachlarz postaci: pseudonaukowców, podróżnych, czarownic, wieszczek czy zombie – zmarłych wojskowych, przywoływanych przez stęsknione kochanki. Absurdalne wizje zaświatów przedstawiane przez owych przybyszów, słowiańskie czary, sprowadzanie zmarłych jako świetny interes w czasach kryzysu gospodarczego czy irracjonalne wykłady o wibracjonalizmie to tylko nieliczne z oryginalnych pomysłów Pielewina. Poważne pytania i refleksje na temat ludzkiej egzystencji, sensu śmierci i miłości (prawdziwej i romantycznej czy jedynie tej współczesnej – ,,plastikowej”) przeplatają się z komicznymi wstawkami, popowymi aluzjami rodem z amerykańskiego kina i wkomponowując się swobodnie w przestrzeń żartu, tracą tym samym swoją wzniosłość. Intertekstualny język opowiadań, poetycka a jednocześnie kpiarsko-ironiczna narracja, czarny humor czy zamierzone przez autora pseudointelektualne wywody nie tylko bawią, lecz  także pozostawiają odbiorcy kwestie do zastanowienia, dotarcia do czegoś więcej – poza błyskotliwie zakreślonym światem opowiadań.

Dramatorium nie jest spektaklem w tradycyjnym rozumieniu tego terminu. Nie jest to też słuchowisko, czytanie bez jakiegokolwiek rysu inscenizacyjnego. Aktorzy, podzieleni na role, siedząc przy stole zarzuconym kartkami scenariusza, przytaczają swoje kwestie częściowo z pamięci – ,,wchodzą w rolę” głosem, mimiką, gestykulacją, wędrują między widownią, grają paroma rekwizytami (torba, czapka, szal) bądź zmieniają miejsca wokół stołu. Zachowują oni jednak pewien dystans i uśmiech, co pozwala im utrzymywać ciągły kontakt z widzem, flirtować z nim, ,,puszczać oko”, obcować z tekstem wspólnie z gośćmi Barakah, grać nie tylko dla nich, lecz także z nimi, a tym samym – z Pielewinem. Taki sposób obcowania z tekstem literackim szczególnie naraża wykonawców na pomyłki czy zająknięcia, których tym razem nie zabrakło. Nie zepsuły one jednak ogólnego, pozytywnego wrażenia.

Wieczory na Kazimierzu noszą w sobie wspomnienie dawnego  Krakowa – okresu  kameralnych spotkań w gronie artystów, bohemy artystycznej, cyganerii upojonej nowymi wpływami i odkryciami w świecie sztuki, gdzie wspólne muzykowanie, czytanie poezji, przedstawianie dramatów w kawiarniach i małych piwnicach stanowiło o niesamowitej, inspirującej atmosferze miasta nad Wisłą. Duch młodopolski zdaje się obecny jeszcze w Barakah – malutkiej, dusznej piwnicy, gdzie wspólne spotkania z literaturą, tym razem z Wiktorem Pielewinem, wypełniają wieczory wciąż niewielkiemu, niestety, gronu młodych ludzi.

Magda Bałajewicz, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 47/2013

Dramatorium w Teatrze Barakah w Krakowie

Opowiadania

Wiktor Pielewin

czytają:  Anna Piróg, Barbara Szałapak, Michał Kościuk, Franciszek Muła

premiera: 21 stycznia 2013

Magda Bałajewicz (ur. 1991), studentka wiedzy o teatrze, interesuje się teatrem, kinem, a w szczególności muzyką – zwłaszcza tą ,,skwaszoną”, czyli jazzem, mieszka w Krakowie.