Perły i wieprze (Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych SteN)

Perły i wieprze (Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych SteN)

Gdy teatry – by tak rzec – „wiodące” mocno śpią, w tych mniejszych budzą się demony. A właściwe to demonki, na dodatek niekoniecznie takie złe. Rozmaite twory i tworki teatralne gości w sierpniu krakowski Teatr Zależny. Przybywają tam, by pośpiewać i potańczyć. By nieco rozruszać uśpioną publiczność i zaprzeczyć prawom sezonu ogórkowego.

Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych SteN to impreza przedziwna. Jarmark rozmaitości. Karnawał form (od wieczorków poetyckich, przez recitale, monodramy i występy rewiowo-kabaretowe, po pełnometrażowe, choć zazwyczaj niewielkie, spektakle teatralne), których autorów połączył wspólny mianownik – wszyscy działają poza instytucjami. Jak to bywa z „misz-maszami”, w repertuarze znalazły się perły, ale i wieprze. Na scenie stanęli zaś artyści wybitni, jak Marzena Ciuła, i nie do końca przekonujący, jak Katarzyna Nowak, która historię pierwszej polskiej dyrygentki, królowej kabaretowej piosenki – Andy Kitschman, przekształciła w żenujący i rażący dosłownością popis rodem z najgorszych, najmniej śmiesznych melodramatycznych pseudo-kabaretów za trzy grosze.

Wspomniana wyżej Ciuła nie musiała włazić widzom na kolana, by ci, uwiedzeni i rozanieleni niesamowitym głosem solistki, z przekonaniem żądali bisów. Wystarczyła jej czerwona sukienka i kilka rozsądnie, chociaż nietematycznie, wybranych i ślicznie zaaranżowanych utworów. Na końcu koncertu chciało się krzyczeć, a może jednak szeptać, w jej stronę słowami jednej z prezentowanych piosenek: „So baby talk to me/Like lovers do/Walk with me/Like lovers do…”. Ciuła to niewątpliwie uosobienie wdzięku i klasy. Nowak mogłaby zaś być ucieleśnioną przestrogą dla wszystkich, którym zbyt namiętnie śnią się i roją wielkie legendy.

Do koszyka z perełkami starym zwyczajem dołożył się Wiesław Hołdys ze spektaklami Teatru Mumerus. Niezależnie od tego, czy akurat wypełniał scenę postaciami z Schulza, Leśmiana czy Carolla, zawsze czynił to z właściwym sobie urokiem, którego nie należy mylić z lekkością albo błahością tematów, bowiem bywało – tak jak w przypadku Drogi do ósmego kwadratu – wręcz niebezpiecznie.

Niebezpiecznie niewątpliwie było też u Marty Grabys, która wcieliła się w znaną (w różnych wcieleniach) z tekstów Witkacego kobietę demoniczną. Obdarzona charakterystycznym, mocnym głosem krakowska śpiewaczka, a właściwie jej sceniczna kreacja, okazała się chyba największym zaskoczeniem festiwalu. Mało kto (o ile ktokolwiek) się spodziewał, że pod niewinnym tytułem Muzyka w Poezji – Poezja w muzyce kryje się upiorna matrona. Ewa Ryks, pomysłodawczyni całego zamieszania, niczym groźna pajęczyca utkała z mroku autora Nienasycenia kilka niemniej mrocznych piosenek. Grabys, równie skutecznie jak Ciuła, kokietowała publiczność, ale był to flirt wyuzdany i wulgarny, doskonały w swej diaboliczności.

Mówiąc o wyuzdaniu, warto nawiązać do mojego ulubionego festiwalowego „wieprza”, a mianowicie do spektaklu Ratuj się kto rodzi! warszawskiej grupy Old Timers Garage. Twórcy przedstawienia postanowili zainscenizować znaną ze słyszenia historię o przyjaźni mężczyzny z własnym penisem. Miał to być co prawda jedynie pretekst do zobrazowania tych prawd o przyszłych tatusiach, o których wszyscy gadają, a jakoś nikt nie chce napisać w podręcznikach, jednak fenom czasem uśmiechniętego, a czasem marudzącego, na dodatek prawie dwumetrowego przyrodzenia zdominował przestrzeń opowieści. Chłopcy byli jak Pinky i Mózg. Z tym, że to Penis był Mózgiem. Zasłużyli na nagrodę „perłowego wieprza”, bowiem serwowane dowcipy, choć czasem przegięte, wymagały ogromnej autoironii, a ta jest przecież domeną mądrego teatru.

Alicja Müller, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 109/2014

8. Letni Festiwal Teatrów Nieinstytucjonalnych STEN 15-31 sierpnia 2014

***

Teatr Mumerus w Krakowie

Droga do ósmego kwadratu

reżyseria: Wiesław Hołdys

obsada: Anna Lenczewska. Jan Mancewicz. Karol Zapala, Robert Żurek

muzycy: Gertuda Szymańska. Michał Braszak

***

Bez mężczyzn. Opowieść o Andzie Kitschman

występuje: Katarzyna Nowak

akompaniament: Michał Zawadzki

***

Bez kozery

śpiew: Marzena Ciuła

instrumenty klawiszowe: Sebastian Bernatowicz

***

Teatr Old Timers Garage

Ratuj się kto rodzi!

obsada: Jakub Wons, Marek Pituch

***

Muzyka w Poezji – Poezja w muzyce

śpiew: Marta Grabysz

skrzypce: Karolina Szymbor

muzyka: Ewa Ryks

Alicja Müller, rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.