Parareligijny paradokument (Męczennicy)

Parareligijny paradokument (Męczennicy)

Męczennicy Grzegorza Jarzyny przyciągają i odrzucają jednocześnie. Spektakl o sposobach rozumienia religii, fanatycznym wręcz wypełnianiu jej założeń w starciu ze współczesnym światem działającym na zgoła innych zasadach rodzi napięcie. Świetny temat został jednak w dużej mierze zaprezentowany tak, jak gdyby miał stanowić fabułę kiepskiego serialu.

By maksymalnie zbliżyć się do nadwiślańskich realiów, reżyser w roli głównej obsadził młodą dziewczynę Lidkę (w oryginale tekstu Mariusa von Mayenburga był to młody protestant Benjamin). Zamknięta w sobie, nie dogaduje się z ojcem, który po odejściu od matki wychowuje ją samotnie. Nielubiana w szkole, jest typowym outsiderem, dziwakiem, z którym nie warto się zadawać. Swoisty azyl bohaterka odnajduje w lekturze Pisma Świętego. Gorliwie modli się, zaczyna patrzeć na świat przez pryzmat biblijnych wersetów, traktując je całkowicie dosłownie. Nie chce pływać z klasą na basenie, bo to promowanie nierządu, nawraca ojca, grożąc ogniem piekielnym za cudzołóstwo, popada w konflikt z nauczycielami, a zwłaszcza z biolożką – darwinistką z krwi i kości.

Justyna Wasilewska (Lidka) prowadzi swoją postać po równi pochyłej. Godna podziwu nieustępliwość, religijność wraz z kolejnymi scenami zamienia się w parodię, fundamentalistyczną groteskę. Z (o)błędu nie są w stanie wyciągnąć jej ani ojciec (Cezary Kosiński), który niczym statystyczny katolik niby wierzy, ale za bardzo nie wie po co, ani przeraźliwie infantylny szkolny kolega Franek (Dawid Ogrodnik) myślący wyłącznie o zawartości majtek Lidki. Wydaje się, że jedyny kontakt dziewczyna jest w stanie nawiązać z Zosią (Roma Gąsiorowska). Kaleka dziewczyna jest dla młodej akolitki okazją do ucieleśnienia cudotwórczych możliwości Pana. To dlatego z pełną powagą i modlitwą na ustach pochyla się nad jej krótszą nogą, by w cudowny sposób ją wydłużyć. Gdy skutku nie ma, padają wzajemne oskarżenia i nie wiadomo, kto kogo bardziej wykorzystał – okaleczona, która pozwalała na to wszystko, by mieć przyjaciółkę, czy Lidka traktująca chorą jak nierówno chodzącą po ziemi biblijną parabolę.

Osobną kwestię stanowi konflikt na linii główna bohaterka – szkoła. Wobec dziwnych zachowań uczennicy belfrzy potrafią jedynie wygłaszać wyświechtane, pedagogiczne formułki. Przodują w nich dyrektor (Tomasz Tyndyk) oraz półgłówek wuefista (Piotr Głowacki). Jedynym godnym przeciwnikiem, prawdziwym Antychrystem, jest biolożka (Aleksandra Konieczna). To ona stawia czoła fanatyzmowi dziewczyny, wysuwa stricte racjonalne, naukowe tezy. Niebezpieczna gra obraca się jednak przeciwko niej: chcąc za wszelką cenę zwyciężyć, popada w nie mniejsze zacietrzewienie – tyle że po przeciwnej stronie barykady. Koniec końców, stojąc na ramionach krzyża, przybije sobie do niego nogi, ostentacyjnie triumfując w imię swoich racji.

Ciekawą figurą w przedstawieniu jest ksiądz (Sebastian Pawlak). Zachwycony postawą dziewczyny snuje wizję o nowej Armii Zbawienia, której Lidka miałaby przewodniczyć. Po pewnym czasie fanatyzm i dosłowność przekonań uczennicy zaczynają niepokoić i jego. Sugestywnie usuwa się w cień, gdy wyczuwa, że niebawem owca zje również pasterza.

To, co mogło być siłą spektaklu: emocjonalne napięcia, ideologiczne konflikty, zostało zrujnowane przez formę Męczenników. Odcięte od siebie poszczególne sceny nie pozwalają dłużej skupić się na jednym problemie, tworzą coś na kształt rewii etiud, dla których tłem są wyświetlane obrazy wnętrza domu, szkolnej przebieralni czy korytarza. Dosłowność i prostota w tym względzie nie okazały się atutem, kojarząc się raczej z łopatologicznym wykładem dla licealistów. Wątki poboczne, takie jak kwestia edukacji seksualnej, antykoncepcji czy homoseksualizmu ocierały się o tanią publicystykę, wywołując jedynie śmiech na widowni.

Z taką obsadą i tematem Grzegorz Jarzyna mógł osiągnąć sceniczny szczyt. Zatrzymał się jednak na poziomie poprawnie skrojonego teatralnego paradokumentu.

 

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 154/2015

Teatr Rozmaitości w Warszawie

Marius von Mayenburg

Męczennicy

reżyseria, adaptacja, opracowanie muzyczne: Grzegorz Jarzyna

dramaturgia: Roman Pawłowski

scenografia: Monika Pormale

kostiumy: Anna Nykowska

muzyka: Michał Lis, Piotr Lis

reżyseria światła: Felice Ross

wideo: Robert Mleczko

obsada: Roma Gąsiorowska, Piotr Głowacki, Aleksandra Konieczna, Cezary Kosiński, Dawid Ogrodnik, Sebastian Pawlak, Tomasz Tyndyk, Justyna Wasilewska

premiera: 14 marca 2015

fot. Ewa Luczak

 

Piotr Gaszczyński – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.