Pani sra / Pani czka / Pani sraczka męża ma… (Śpiew szczerbatych mew)

Pani sra / Pani czka / Pani sraczka męża ma… (Śpiew szczerbatych mew)

Śpiew szczerbatych mew jest spektaklem-kolażem, na którego fragmenty składają się piosenki-historyjki wyrosłe ze szczecińskiej gleby. Myślę, że są one (przynajmniej większość) na tyle enigmatyczne, że mogłyby wyrosnąć gdziekolwiek indziej.

Oczywiście odwołują się one do konkretnych szczecińskich miejsc czy postaci, jednak nie w tym rzecz. Rzecz w tym, że do ich powstania potrzebny jest autorowi pewien poetycki filtr zniekształcający rzeczywistość w bardzo osobliwy sposób. Dzięki temu powstał obraz całkowicie artystowski. Pewna wizja miejsca, zupełnie tajemnicza, fantazyjna, mroczna, a przede wszystkim poetyczna. Nie mamy tu do czynienia z mimetyzmem, raczej z wysublimowaną formą: Szczecin – wersja old school poetic art.

Oczywiście spektakl ten jest przesiąknięty lokalnością, jednak zdaje się ona być tu jedynie ziarnem, pretekstem wykorzystanym jako pożywka dla wyobraźni. Osobą, która wykreowała ów świat jest Maciej Litkowski(w tym przypadku człowiek-orkiestra) – autor tekstów piosenek, aktor oraz reżyser. Jemu zawdzięczmy malowniczą galerię przerysowanych postaci przemierzających (niekoniecznie faktycznie istniejące) tajemnicze zakamarki Szczecina. Wersja tekstowa spektaklu faktycznie robi duże wrażenie. Żeby nie być gołosłowną, podam przykład, fragment tekstu piosenki Marzena (do której frenetyczny, wciągający taniec przy trzepaku wykonywała Magdalena Wrani-Stachowska): „A teraz bura jesień tak jak ona / jest rudą dziwką na bezludnym placu. / W mgłach ranka widać koniec jej ogona. / Jesień na pewno także jest na kacu.” Całość spektaklu jest przesycona właśnie tego rodzaju poetyką, metaforycznością, ciekawymi porównaniami, a także zabawą ze słowem. Nic więc dziwnego, że obraz Szczecina stał się artystowski, kiedy język go opisujący jest po prostu dobrą poezją. Poezji tej towarzyszy specjalnie stworzona muzyka, która sięga do różnych źródeł oddając klimat poszczególnych utworów-opowieści. Kompozytorką jest Barbara Biel – aktorka Teatru Współczesnego. I tutaj bezwzględnie należą się słowa uznania młodym aktorom Teatru Współczesnego. Piszą, komponują, grają na instrumentach, śpiewają, a wszystko to robią na wysokim poziomie. A co chyba najistotniejsze i najbardziej wartościowe – przejmują inicjatywę. Mają odwagę kreować rzeczywistość sceniczną w całości, samodzielnie – a jest to wysiłek niemały i odpowiedzialność duża. Są nie tylko profesjonalnymi wykonawcami, ale także, w tym przypadku, twórcami. Niewątpliwie atut przedsięwzięcia stanowi fakt, że spektakl jest w całości produkcją autorską.

„Posłuchajmy, jak dziś brzmią szczecińskie podwórka.” – zachęcają twórcy spektaklu. I z tym stwierdzeniem polemizowałabym. Oglądając spektakl, bardziej słuchamy jak słyszą szczecińskie podwórka autorzy. Co wcale nie ujmuje całemu wydarzeniu, wręcz przeciwnie. A utwór „Pani Zosia”(wykonywany w spektaklu) w śródmieściu ma już nową wersję (słyszałam wczoraj): „Pani Sra, Sra, Sra / Pani Czka, Czka, Czka / Pani Sra Pani Czka / Pani Sraczka męża ma / A ten mąż, mąż, mąż, / pije wciąż, wciąż, wciąż…”, więc nie do końca tak brzmią szczecińskie podwórka. Ale już się nie czepiam, warto zobaczyć – było najs, super i fajnie i wogle generalnie.

Kinga Binkowska, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” nr 119/2014

Teatr Współczesny w Szczecinie

Śpiew szczerbatych mew

scenariusz, teksty piosenek, reżyseria: Maciej Litkowski

muzyka: Barbara Biel

scenografia i kostiumy: Agnieszka Miluniec, Maciej Osmycki

projekcje wideo: Bartosz Wójcicki (PuH)

obsada: Barbara Lewandowska, Maria Dąbrowska, Magdalena Wrani-Stachowska Michał Lewandowski, Maciej Litkowski

fot. Bartłomiej Sowa