Pamięciowy wkręt (Kryjówka)

Kryjówka jest po to, by się ukryć. Pod podłogą. W getcie. Wpycha się tam babcię, bo sama nie wejdzie.

Początek jest na głównej scenie. Dziewczyny (jedna z nich to Patrycja Dołowy) siedzą w kręgu nastrojowego światła i tonem reportażu relacjonują katusze dotarcia do świadków. Genealogia spektaklu wyświetla się na ekranie za nimi – małe elementy czy to gipsu, czy kamyków z wizerunkiem kobiety, zakopywane w różnych częściach miasta, w wymiarze symbolicznym paradoksalnie oznaczają odkopywanie historii. Widzimy Patrycję zrywającą
z siebie gipsowy gorset. Może to metafora samooczyszczenia? Ze świadkami trudna sprawa. Nikt nie chciał rozmawiać. Po co Ci to dziecko? Badania prowadzisz jakieś?

Kryjówka jest za kulisami, pod sceną. Wprowadza się tam widza. Nie wiadomo, co jest bardziej intensywne – mrok, zaduch czy zaskoczenie. Jest nisko. Nad głowami wiszą tektury, kable plączą się pod nogami. Od razu otrzymujemy klucz do nowego lokum: na czworakach przebiega stado skrzeczących istot, w samej bieliźnie. Symbolizują stan zezwierzęcenia. Tak jest w kryjówce. Lejtmotywem jest tu pamięć o Irenie Solskiej, przedwojennej aktorce, ukrywającej żydowskie dziewczynki, oraz o innych partykularnych historiach z getta.
I jednocześnie absolutnie tak nie jest. Sedno stanowi akt dekonstrukcji tej pamięci. Passini, jak sam przyznaje, usiłuje stworzyć antypomnik.

Rozpięta pomiędzy ścianami włóczka jest pretekstem, by pociągnąć i wysypać kolejne historie. Takie, jak dzieje wygłodniałej Zosi, przykładającej w desperackim geście język do zamarzniętego muru getta, za którym pachniały piekarskie rarytasy. Ból odmrożonego języka odsuwał uwagę od głodu.

Istotą kryjówki jest nicnierobienie. Kryjówka to nie miejsce, to stan. Stan nieistnienia. Człowiek staje przed Trybunałem Ja, a jego nie ma. Na twoich własnych oczach brak aktywności rozpuścił Ci tożsamość: w historii ukrywania się jest wiele nicości. Nie wymyślono dotąd słów na oddanie tego stanu. Mówi się – weszliśmy do kryjówki, po dwóch latach wyszliśmy. Mówi się. A co podczas tych dwóch lat? O tym się nie mówi.

Widz dostaje elementy do samodzielnego montażu: są relacje tych, którym udało się wyjść
z szafy, są ci, którzy, choć już na powierzchni, ciągle odgrywają własną psychodramę. Jest ekran, a na nim przekreślone domy. Tony perkusji rozchodzą się w zadymionym powietrzu kolistymi kręgami.

Osobiste relacje snują się i przeplatają, sennym głosem wklepywane w mikrofon. Oniryczność relacji oblepia tektury nad głową, które, teraz już mocno zwisając, pełnią funkcję zbawienną – tlenu, tlenu! (tak zapewne krzyczał w myślach niejeden). Ukłon w stronę wszystkich cierpiących na astmę. Te historie się nie kończą. Aktorzy będą snuć monotonną sieć, aż nie wyjdzie ostatni widz.

Konwencja utrzymana. Jedni wyszli, bo nudno i inni też wychodzą. Pozostali wyszli, bo zrozumieli, że bez tego spektakl się nie skończy. Passini zmolestował umysł widza. Wciągnął do kryjówki pod podłogą i zmusił do przeżywania jego osobistej spowiedzi
i oczyszczenia, do przepracowania pamięci o historycznych wydarzeniach. Katalizatorem performance’u stały się doświadczenia ciotki, Apolonii Starzec, która nawet nie przypuszczała, iż po latach poprowadzi hollywoodzkiego reżysera ścieżkami dawnego getta.

Scenariusz Kryjówki to dzieło artystki i dziennikarki, Patrycji Dołowy. Fragmenty wyświetlane na początku, nawiązują do osobistego performance’u Patrycji. Zakopuje
w różnych częściach miasta własne „widoczki”, umieszczone na kamieniach, by zapłodnić pamięcią o niej; o tym, co było. To akt powierzenia tajemnicy. Jak sama przyznaje, jej projekty powstają z warstwy organicznej, z jej osobistych lęków i doświadczeń. Struktura tego, co na powierzchni, to przede wszystkim gra symboli, tam nie ma miejsca na faktyczną pamięć. Patrycja w swym zamyśle, zakopując pamiątki, wkręca część siebie w tkankę miejską.

Takim wkrętem jest kryjówka. Nie jak martwy pomnik i sucho zrelacjonowana historia, ale jak ruchoma pamięć, która ma w sobie wiele z pozytywności. Podobnie cały festiwal Szajna – Grotowski – Kantor szczęśliwie dla wszystkich nie redukuje się do wystawienia kolejnego, kuriozalnego pomnika, lecz opiera na aktywnym uczestnictwie. Oby więcej tego typu wkrętów.

Agnieszka Pisz, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 111/ 2014

Festiwal Źródła Pamięci. Szajna – Grotowski – Kantor, Rzeszów, 21-24.09.2014

neTTheatre

Kryjówka

reżyseria: Paweł Passini

scenariusz: Patrycja Dołowy

scenografia: Zuzanna Srebrna

występują: Patrycja Dołowy, Joanna Kaczmarek, Daniel Moński, Beata Passini, Paweł Passini, Maria Porzyc, Katarzyna Tadeusz, Judy Turan

premiera: 20 września 2014