Opowieść z babcinej szuflady (A niech to Gęś kopnie!)

Kto nie uśmiechnąłby się na myśl o archetypowej postaci babci – drobniutkiej staruszki o siwych włosach, emanującej ciepłem i dobrocią? Kto nie rozczuliłby się, wyobrażając ją sobie  siedzącą wygodnie w uszatym fotelu z kubkiem w dłoniach, z którego paruje zapach gorącej czekolady albo herbaty z konfiturami? Babcia siedzi przy kominku i opowiada wnukom historie. Snuje fascynujące opowieści, które czasem wzruszają, czasem śmieszą do łez. Wszystko jest na swoim miejscu, otulone harmonią i spokojem. Wyciąga z przepastnych szuflad pożółkłe listy, zasuszone kwiaty i mnóstwo zdjęć. Czasem wyciąga również lalki – maleńkie, teatralne, w kolorowych ubrankach, dopracowanych w najdrobniejszych szczegółach. Takie wrażenie wywołuje wspaniały spektakl poznańskiego Teatru Animacji A niech to Gęś kopnie! w reżyserii Marty Guśniowskiej.

W bujanym fotelu, w niewielkim mieszkanku sąsiadującym z kurnikiem, siedzi mała, smutna Gęś (Elżbieta Węgrzyn). Babcia Gąska – można by rzec – nie po metryce oceniając, ale po stanie ducha.. Rozmiłowana w poezji, samotna i dręczona problemami i wątpliwościami natury egzystencjalnej, straciła zupełnie chęć do życia. Gęś wzdycha i popłakuje, a w tym czasie w kurniku obok smacznie śpią sobie Kury, pochrapując spokojnie, nieświadome nadciągającego niebezpieczeństwa. Oto skrada się głodny Lis (Marcin Ryl-Krystianowski), który chce upolować jedną z tłuściutkich Kur na kolację. Niestety Gęś krzyżuje mu plany, które przez jej gadulstwo natychmiast spalają na panewce. Słaba kondycja psychiczna Gęsi sprawia, że po rozmowie z Lisem wpada na dość niecodzienny pomysł – proponuje rudemu koledze, aby zjadł ją na kolację. Tak zakończyłaby swój żywot, a tym samym wszystkie rozterki i smutki. Niechętny temu Lis – Gęś, za chuda i niesmaczna, nie jest jego wymarzonym frykasem – proponuje, że zabierze zdesperowaną znajomą do Wilka, któremu na pewno przypadnie do gustu taki kąsek.

Przedstawienie Teatru Animacji to spektakl drogi, w czasie której Gęś i Lis napotykają kolejne postaci, przeżywają rozmaite przygody, a te będą miały niebagatelny wpływ na ich skomplikowaną relację. Dwoje zwierzęcych bohaterów odbędzie podróż w poszukiwaniu sensu – jakkolwiek ten sens chcielibyśmy definiować. Nad całością opowieści czuwa Narrator (Marek A. Cyris). To on przenosi akcję z miejsca na miejsce i wprowadza widzów w atmosferę wydarzeń. Wszyscy aktorzy ubrani są w czarne golfy, czarne rękawiczki i czarne kapelusze Fedora, by całą uwagę widza skupić na lalkach. Spektakl tworzy pięcioro aktorów, a lalki, mimo że animowane tylko przez cztery osoby, to niezwykle żywe, barwne i charakterystyczne postacie i fascynujące osobowości. Brawa należą się szczególnie Marioli Ryl-Krystianowskiej, która wcieliła się w czterech bohaterów (Kurę, Mamę Zajęczycę, Dziką Gęś i Marchewkę) oraz Krzysztofowi Dutkiewiczowi, który ożywił aż sześć postaci (Koguta, Niedźwiedzia, Zajączka, Dziką Gęś, Wydrę i Wilka).

Cała akcja rozgrywa się na kilku komodach, a poszczególne rekwizyty są często wyciągane z ich szuflad. Stanowią one scenę dla lalek, na których stoją ich malutkie domki dopracowane w najdrobniejszych szczegółach: niewielkich rozmiarów książki, świeca, maleńkie poroże nad drzwiami domu lisa, czy przewijająca się przez większość scen lodówka. Również ubranko każdej lalki jest uszyte z precyzją, a koronki czy guziczki zaprojektowane z najwyższą starannością. Marta Guśniowska wyreżyserowała Gęś na podstawie napisanego przez siebie tekstu – zabawnego, iskrzącego żartami sytuacyjnymi oraz wysmakowanym, niezwykle inteligentnym dowcipem. Autorka bawi się językiem, a rozmaite gry słów, które wykorzystuje w spektaklu, rozśmieszają i zaskakują swoją trafnością i błyskotliwością.

Na jakość i niezwykłość tego kameralnego spektaklu wpływa każdy jego element składowy: od doskonałego aktorstwa, przez świetny, inteligentny tekst, sprawne przeprowadzenie opowieści przez reżyserkę, funkcjonalność scenografii, po piękno lalek. Wszystko to sprawia, że oglądamy spektakl najwyższej próby – spójny, dopracowany, piękny. Spektakl A niech to Gęś kopnie! to mądra i pouczająca podróż z przesłaniem, które trafi do każdego widza, niezależnie od tego, czy jest rozbrykanym przedszkolakiem, czy dystyngowanym staruszkiem. Bo któż będzie w stanie oprzeć się wzruszeniu, śledząc tę poruszającą opowieść – pełną wspomnień i mądrości?

 

Karolina Przystupa, Teatralia Wrocław

Internetowy magazyn „Teatralia”, numer 174 /2016

 

Teatr Animacji w Poznaniu

A niech to Gęś kopnie!

autor: Marta Guśniowska

reżyser: Marta Guśniowska

scenografia: Julia Skuratova (Litwa)

muzyka: Piotr Nazaruk

obsada:

Elżbieta Węgrzyn – Gęś

Mariola Ryl-Krystianowska – Kura, Mama Zajęczyca, Dzika Gęś, Marchewka

Krzysztof Dutkiewicz – Kogut, Niedźwiedź, Zajączek, Dzika Gęś, Wydr, Wilk

Marek A. Cyris – Narrator

Marcin Ryl-Krystianowski – Lis

premiera: 10 grudnia 2014

fot. Bartłomiej Jan Sowa

Karolina Przystupa – rocznik 1993. Studiuje filologię polską (specjalność: sztuki widowiskowe), na Uniwersytecie Wrocławskim, trenuje taniec współczesny i biega na koncerty jazzowe. Interesuje się korespondencją sztuk. Zakochana w teatrze lalek, formy 
 i animacji.