Opowiedzieć taniec (Świadomość ruchu)

Opowiedzieć taniec (Świadomość ruchu)

Chociaż sztuka tańczenia nie może uwolnić się od przydomka bękarta sztuk dramatycznych, czy – jak kto woli – nieślubnego dziecka muzyki i teatru, od czasów świetności Hellady przypisywana jest jej moc kreacyjna. Eurynome, bogini wszechrzeczy, oddzieliła morze od nieba nie inaczej, jak tańcząc nago na falach praoceanu. To ona złożyła jajo, z którego zrodził się wszechświat. Lukian z Samosate również pisał o „kosmicznym pratańcu” jako czymś konstytuującym ład i harmonię rzeczywistości. W Świadomości ruchu nie znajdziemy co prawda opowieści o narodzinach świata z ducha tańca, ale jedno wydaje się pewne – antologia Jadwigi Majewskiej przypomina o powadze tej najbardziej cielesnej ze sztuk. Przechodząc przez kolejne, czasem zabawne, czasem szokujące, rozdziały, nie zaczniecie raczej tańczyć w deszczu albo wrzeszczeć radośnie „I can dance!”, ale dacie się porwać tam, gdzie ruch i takt, cisza i niekończąca się melodia pozwalają na mówienie o rzeczach ważnych i najważniejszych.

Świadomość ruchu to książka tętniąca życiem i hipnotyzującym, choć niekiedy dość kapryśnym rytmem. Podobna mistrzowskiej partyturze muzycznej, w której raz po raz zmieniają się kolory, nastroje i napięcia. Jej bohaterowie zamieszkują wszystkie szerokości i wysokości pięciolinii, a nawet te najbardziej zakurzone i niepoznane zakamarki. I tak mamy tu – między innymi – opowieści o afrykańskim tańcu ekstatycznym, japońskim butō i, oczywiście, modern i postmodern dance. Antologię Majewskiej charakteryzuje polifoniczność, która umożliwia chwilowe zawieszenie podziałów kulturowych i politycznych, a co więcej – rozmycie granic między krainami żywych a umarłych. Na kartach książki odbywa się bowiem metaforyczne spotkanie ludzi, którzy ukształtowali historię tańca (między innymi: Pina Bausch, Merce Cunningham, Steve Paxton, Yvonne Rainer i John Cage). Do głowy przychodzi myśl, że przekleństwo wieży Babel nie dotknęło tańczących. Co jednak istotne –redaktor tomu nie próbowała uspójnić dziejów sztuki tańczenia ani wpisać ich w linearną strukturę. Pozwoliła zaś rozbrzmieć niedostrojonemu chórowi, w którym wszystko miesza się ze wszystkim – wspomnienia z tekstami teoretycznymi i wywiadami, opowieści o postaciach już legendarnych (chociażby ta Ramsaya Burta o Wacławie Niżyńskim) z tym, co nowe i niepoznane (na przykład doświadczenie ciała wizualnego według Susan Kozel). Autorzy poszczególnych tekstów wielokrotnie posługują się niezwykle sugestywnymi opisami, jakby – gdzieś między wersami – sugerując, że historię tańca należy opowiadać obrazami. Ważnym elementem książki są też definicje. Żaden z teoretyków/choreografów/tancerzy nie rości sobie co prawda praw do stworzenia wszystkoogarniającej, uniwersalnej charakterystyki tańca jako takiego (i całe szczęście!). W zamian zaś dostajemy wnikliwe analizy zjawisk, które niejako zredefiniowały kulturę ciała i ruchu. Mowa tu – między innymi – o improwizacji kontaktowej, tańcu konceptualnym oraz technikach wewnętrznych. Otrzymujemy pokawałkowaną narrację, a jej fragmentaryczność zdaje się bardziej właściwa i adekwatna niż jakakolwiek próba całościowego ujęcia. Mimo owego rozbicia i rozstrojenia Świadomość ruchu paradoksalnie okazuje się dziełem (przy czym słowo „dzieło” nie zostało użyte przypadkowo) zadziwiająco kompletnym – zamyka bowiem w sobie cały kosmos tańca, jego biologiczno-filozoficzno-poetycką złożoność.

Alicja Müller, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 102/2014

Świadomość ruchu. Teksty o tańcu współczesnym
red. Jadwiga Majewska
Korporacja HA!ART
Kraków 2014

Alicja Müller, rocznik 1991, studentka filologii polskiej, z „Teatraliami” związana od 2010 roku. Miłośniczka absurdu i dadaistów.