W oparach „zakopianiny” (Demonizm Zakopiański (variété))

W oparach „zakopianiny” (Demonizm Zakopiański (variété))

Widownia małej sceny Teatru Witkacego powoli zapełnia się gośćmi. Kawiarniane stoliki zostały już zajęte. Jest sporo starszych osób, ale nie brakuje nieco zdezorientowanej młodzieży, dla której wizyta w teatrze stanowi zaledwie jeden z punktów napiętego grafiku wycieczki w góry, ustalonego przez ambitnego nauczyciela. Zdaje się jednak, że tytułowy demonizm zakopiański zadziałał i na nich – ze spektaklu Andrzeja Dziuka wszyscy wychodzą w świetnych nastrojach.

Przedstawienie, oparte na artykule Witkacego opublikowanym w 1919 roku w „Echu Tatrzańskim”, wydaje się pozycją obowiązkową teatru położonego w sercu Tatr. W rozrywkowej formie dotyka bowiem istoty Zakopanego, miasta, które przyciąga, inspiruje, ale i czasem odstrasza. Zaraża i uzależnia. Stąd witkacowskie przekonanie o pewnym jego demonizmie, o „zakopianinie” – narkotyku, który zniewala przyjezdnych omotanych bliskością Tatr.

Bardzo prosta scenografia składa się jedynie z trzech białych zastawek. Na ich tle troje aktorów – Dorota Ficoń, Marek Wrona i Krzysztof Wnuk – w czarnych garniturach, krawatach i kapeluszach za pomocą śpiewu, tańca, pantomimy i ekspresyjnego aktorstwa opowiada o mieście-pępku świata czy „wyrostku robaczkowym polskiego organizmu”. Częściowo posługują się słowami Witkacego, by za chwilę zwrócić się bezpośrednio do widowni z nawiązaniami do współczesnych realiów spod znaku Krupówek. Wychodzi z tego ciekawy i zabawny kolaż, tym bardziej udany, że cała trójka przyciąga uwagę – czy to wystudiowanym gestem, mimiką, czy komediowymi miniscenkami, jak ta o nieobliczalnej górskiej pogodzie. Wstawki taneczne i muzyczne natomiast, trzymają widowisko w ryzach gatunku, jakim jest variété – ma być więc rozrywkowo i popisowo. Stąd namiastka stepu, ale i efektowna (i makabryczna) scena teatru cieni, kiedy to obserwujemy wizerunki aktorów za zastawkami, którzy przy pomocy widelca czy nożyczek dźgają się zawzięcie po gardłach.

W konsternację wprawia jedynie zakończenie spektaklu. Doliczyłam się co najmniej trzech epizodów, które można by uznać za finałowe (w tym pantomimiczna sekwencja otwarcia, dzięki czemu tworzy się rodzaj klamry). Czy to kwestia reżyserskiej niepewności, jak zakończyć przedstawienie, czy może celowa gra z widzem i wytrącenie go ze schematów, przekonań, porozumiewawcze puszczenie przez Witkacego oka? W końcu do tego zachęca cytat na stronie Teatru – „wyrwij się schematom”. Mam wrażenie, że całokształt działalności teatru przy Chramcówki 15 na tym właśnie się opiera, dzięki czemu widzowie mogą doświadczyć przyjaznej i niebanalnej atmosfery. W „zakopianinie” zagustowałam już jakiś czas temu, czuję jednak, że po wizycie w Teatrze Witkacego trzeba będzie zwiększyć jej dawkę…

 

Agnieszka Domańska, Teatralia Trójmiasto

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 176/2016

 

Teatr im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem

Demonizm Zakopiański (varieté)

scenariusz, scenografia i reżyseria: Andrzej Dziuk

opracowanie muzyczne – aranżacja: Włodzimierz Kinior Kiniorski

choreografia: Anita Podkowa

muzyka: Jerzy Chruściński

obsada: Dorota Ficoń, Marek Wrona, Krzysztof Wnuk

premiera: 1 stycznia 2016

fot. Kronos Media

Agnieszka Domańska – magister kulturoznawstwa znad morza. W „Teatraliach” również w roli tropicielki przecinków i podwójnych spacji. Nałogowo zaciąga się zapachem sceny. Gdańszczanka. Od niedawna sprawuje pieczę nad Gabinetem osobliwości (www.osobliwygabinet.blogspot.com).