Ona i On, niebo i grom (Miłosna wojna stulecia)

Ona i On, niebo i grom (Miłosna wojna stulecia)

Ostatnią kompozycją muzyczną w przedstawieniu Miłosna wojna stulecia Evy Rysovej, opartym na poemacie szwedzkiej pisarki Ebby-Witt Brattström, jest utwór Just (After Song of Song) Davida Langa. Inspiracją do jego skomponowania była księga Pieśń nad Pieśniami, ale muzyk skupił się bardziej na indywidualnych i fizycznych cechach przypisywanych mężczyźnie i kobiecie przez ich partnerów niż na cytowaniu starotestamentowych pieśni. Fragmentów łączących dwójkę osób jest jednak, w ponad piętnastominutowym dziele, jak na lekarstwo – zaledwie 7 zdań zaczyna się od wyrazu „our” (goals, war)1, resztę rozpoczynają słowa „and my” i „just yours”. Wydaje mi się, że Just wybrzmiewa tak dobitnie w ostatnich minutach krakowskiego spektaklu, bo jego bohaterowie także nie mają ze sobą już za wiele „wspólnego”, no może poza tytułową wojną.

Reżyserka zaprosiła do współpracy aktorskie małżeństwo – Radosława Krzyżowskiego i Dominikę Bednarczyk, co dodało spory ładunek metainterpretacyjny. Trudno bowiem momentami wyzbyć się wrażenia, że po części odgrywają oni role, a po części utożsamiają się ze swoimi postaciami. Wszak która para z długim stażem nie doświadczyła kłótni, podczas której padały w złości przykre słowa skierowane w stronę drugiej osoby? A tych w tekście szwedzkiej pisarki jest aż nadto. Rysová zdecydowała się na niewielkie ingerencje w oryginalny poemat, polegające głównie na skróceniu niektórych wypowiedzi i poprzestawianiu ich kolejności. To jednak nie wystarczyło, by z sukcesem przenieść niełatwą w odbiorze książkę na deski sceniczne.

Przedstawienie rozpoczyna dłużąca się pantomimiczna sekwencja, polegająca na tym, że On (Krzyżowski) wbiega na scenę z drabiną oraz wiertarką i wierci w zawieszonym po prawej stronie sceny kwadratowym, białym płótnie dziury, które układają się w kształt serca. Następnie w każde zagłębienie wkłada czarną strzałę, po czym wszystkie te czynności powtarza – i tak powstaje mniejsze serce. W samym środku powstałej przed chwilą instalacji zawiesza, niczym wisienkę na torcie, neonowy, różowy napis „amore”. Chwile później, zza kulis, wchodzi Ona (Bednarczyk) – zaskoczona i wzruszona niespodzianką. On jest z siebie dumny, że udało mu się sprawić jej przyjemność. Jak się jednak zaraz okaże, to tylko miłe złego (związku) początki.

Ona nosi granatowy, elegancki kombinezon z koronkowymi wstawkami. On dobrze skrojony i dopasowany kilkuczęściowy garnitur z wysokiej jakości materiału. Razem tworzą dobrze wystylizowane, znudzone życiem mieszczańskie małżeństwo. Przerzucają się inwektywami („elitystyczny dziad”; „jesteś głupsza, niż dopuszcza konstytucja”; „przestań się mazać pieprzona suko”; „zaszło to tak daleko, że chętnie odebrałabym ci życie”), tłuką talerze, przenoszą stoły, oblewają się winem, przepychają i szarpią. Dla urozmaicenia sytuacji dramatycznej Rysová wprowadza przerywniki w postaci krótkiego, mechanicznego, wyuczonego i pozbawionego spontaniczności układu do charakterystycznej muzyki (choreografia: Cezary Tomaszewski). Metafora relacji międzyludzkich ukazana w tym tańcu wydaje mi jednak się nazbyt oczywista. Także pomysł na scenografię (w wykonaniu Justyny Elminowskiej) nie jest specjalnie wyszukany. Przez całą scenę rozpościera się długi, przykryty nienagannym, białym obrusem i zastawiony przystawkami stół, który staje się symbolem przepaści, jaka dzieli małżeństwo. W pewnym momencie kobieta i mężczyzna zasiadają po jego przeciwległych krańcach wyrzucają z siebie kolejne pretensje, co czyni cały obraz jeszcze bardziej dosłownym.

Intrygującym zabiegiem wydaje mi się natomiast wprowadzenie na scenę trzeciej postaci – nieobecnej w oryginalnym utworze. Kobieta (Aneta Skrzyszowska) pojawia się znikąd, przesiada się z miejsca na miejsce, jednocześnie konsumując przystawki i przyglądając się poczynaniom Krzyżowskiego i Bednarczyk. Właściwie do końca nie wiadomo, jaka jest jej rola. Bohaterowie na próżno szukają w jej spojrzeniu aprobaty. Być może ma ona pełnić funkcję upersonifikowanej miłości, na co wskazywałaby je całkowite zniknięcie ze sceny pod koniec przedstawienia. A może jest inspicjentką, której przywrócono widoczność? Kimkolwiek jest tajemnicza postać, trudno zaprzeczyć, że jej obecność przełamuje, nieco momentami przewidywalny, dialog między głównymi bohaterami.

Gdy wybrzmiewają pierwsze dźwięki Just Davida Langa, mężczyzny na scenie już nie ma. Została tylko Ona – trwa przez chwilę w bezruchu, ze wzrokiem utkwionym w podłodze. Po chwili wstaje, podchodzi do zawieszonego na ścianie płótna i kolejno wyciąga z niego strzały – miłość się skończyła, zostały tylko dziury w sercu.

Wiktoria Tabak, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 262/2018

Teatr Łaźnia Nowa

Miłosna Wojna Stulecia

Ebby-Witt Brattström

Reżyseria: Eva Rysová

Adaptacja, dramaturgia: Eva Rysová

Tłumaczenie: Justyna Czechowska

Scenografia: Justyna Elminowska

Choreografia: Cezary Tomaszewski

Muzyka: Antonis Skolias

Reżyseria światła: Paulina Góral

Inspicjentka: Aneta Skrzyszowska

Obsada:
On – Radosław Krzyżowski
Ona – Dominika Bednarczyk
Aneta Skrzyszowska

Fot. M. Stolarska

Wiktoria Tabak – rocznik 96, studentka wiedzy o teatrze na Uniwersytecie Jagiellońskim.