Ojciec to ojciec (Tato)

Ojciec to ojciec (Tato)

Opowieść syna zaczyna się na poważnie dopiero po śmierci ojca. Symbolicznej lub rzeczywistej – to już mniej ważne, bo ojciec nigdy nie umiera całkowicie. Może na przykład na łożu śmierci syczeć do syna przez zaciśnięte zęby: „Graj!”, przeciągając po strunach przygniatającej jego schorowane ciało wiolonczeli. Choćby zza grobu, to on wyznacza tu melodię, rytm i tempo życia.

Spektakl Tato w reżyserii Małgorzaty Bogajewskiej rozpoczyna się właśnie sceną stypy nad ciałem ojca (nieobliczalny Marcel Wiercichowski). Klimat żywcem wyjęty z drugiej połowy ubiegłego wieku, czyli między gorzką wódeczką a domową zagryzką oraz rzewną melodią i pijackimi refleksjami egzystencjalnymi. Przygarbiona matka (Anna Rokita) krząta się jak może, aby dogodzić zaproszonym gościom, a syn Franuś (Adam Szarek) w tym wszystkim jakiś nieobecny, stoi z boku, jakby nie miał nic wspólnego z tą całą historią. Chwyta więc za kontrabas i na nowo, po swojemu, snuje sentymentalno-ironiczną narrację o losie własnej rodziny. To opowieść ciamajdowatego chłopca wiodąca niepostrzeżenie przez meandry minionej epoki spod znaku kolejek, kartek, radzieckiego telewizora i arbuza jako synonimów prestiżu społecznego. Franuś uzbrojony w kontrabas to także coś w rodzaju szafy grającej, oferującej wszystkie te najbardziej nawet kiczowate, ale przy okazji wymowne – szlagiery, które budowały nieśmiertelny kanon muzyki popularnej przeciętnego Polaka. Warto zwrócić w tym miejscu uwagę na nieeksponowane dotąd umiejętności muzyczno-wokalne aktorów Bagateli. A szkoda, bo niejeden teatr muzyczny mógłby pozazdrościć.

Na możliwość kondensacji opowiadanej przez Adama Szarka historii – a tym samym i kondensację akcji scenicznej – duży wpływ ma z pewnością niezwykle funkcjonalna scenografia autorstwa Dominiki Skazy. Na obrotowej scenie zaaranżowane zostało przytulne M2 – mieszkanie dwupokojowe z przydziału, w pakiecie z grzybem. Jest i klocowata meblościanka na wysoki połysk, i paprotka. A gdy wydarzenia nabierają tempa, scena kręci się szybciej i szybciej, wszystkie pomieszczenia wraz z umeblowaniem zlewają się w jedną, gęstą breję, podobną może do tej pichconej w wielkim garze przez matkę.

Tato Bogajewskiej koncentruje się wprawdzie na relacjach syna z ojcem, ale gdzieś podskórnie wyczuwa się bardziej uniwersalny problem – niemożność zrozumienia drugiego człowieka. Gdyby tak nieporadna żona mogła poznać prawdziwe intencje męża, gdyby ojciec, wiedział co czuje syn, gdyby, gdyby, gdyby… Całkiem możliwe, że nigdy nie stworzyliby rodziny. A tak grzeją się w swym piekiełku świata przedstawionego i raz po raz – ku wyraźnemu zadowoleniu publiki Bagateli – niczym lustro odbijają sytuacje znane widzom z życia poza teatrem.

Co ciekawe, sztuka Artura Pałygi pod pierwotnym tytułem Ojcze nasz ma to do siebie, że zaimek „nasz” kolejni reżyserzy traktują bardzo dosłownie, pozwalając sobie na spore zmiany. I tak premiera z 2009 roku w reżyserii Łukasza Witta-Michałowskiego to Ostatni taki ojciec, natomiast krakowska realizacja Bogajewskiej figuruje w repertuarze Teatru Bagatela już pod nazwą Tato. I mimo że od pierwszej do ostatniej minuty narasta tylko i potęguję się tu ojcowska potworność, to dla jednej, krótkiej sceny spektakl naprawdę zasługuje na taki, a nie inny tytuł. Chodzi mianowicie o epizod, kiedy ojciec, wychodząc z pokoju Frania, zapala mu lampkę nocną i uśmiecha się przy tym lekko, aby chłopiec nie bał się już ciemności. W tej chwili staje się prawdziwym tatą – czułym, dającym poczucie bezpieczeństwa. Tyle trwa Franusiowe szczęście, bo już następnej nocy poprzysięgnie sobie na swój dziecięcy honor, że ojca trzeba zabić. I śmiało można założyć, że uśmiercać będzie go wciąż na nowo, aż po kres swoich dni.

Agnieszka Dziedzic, Teatralia Kraków

Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 119/2014

7 Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

Teatr Bagatela w Krakowie

Artur Pałyga

Tato

reżyseria: Małgorzata Bogajewska

scenografia: Dominika Skaza

muzyka: Bartłomiej Woźniak

światła: Marek Oleniacz i Małgorzata Bogajewska

obsada: Adam Szarek, Anna Rokita, Marcel Wiercichowski, Wojciech Leonowicz, Przemysław Branny, Patryk Kośnicki, Tomasz Lipiński

orkiestra: Adam Szarek: kontrabas; Marcel Wiercichowski: wiolonczela; Wojciech Leonowicz: skrzypce, trąbka, gitara, banjo; Przemysław Branny: akordeon, pianino; Patryk Kośnicki: perkusja, cajon, przeszkadzajki; Tomasz Lipiński: banjo, gitara, przeszkadzajki; Anna Rokita: przeszkadzajki

premiera: 1 października 2014

fot. Piotr Kubic

Agnieszka Dziedzic – rocznik 1987, studentka dramatologii UJ, od 2008 roku związana Internetowym Magazynem Teatralnym „Teatralia”, gdzie publikowała swoje teksty i pełniła funkcję redaktora oddziału Kraków. Interesują ją „błędy” w sztuce – teatr, który nie chce być modny, architektura, która potrafi odstraszyć, literatura, która bredzi, choć czyni to z urokiem. A ostatnio także teatr lalek.