Od folku do Polańskiego (14. Festiwal Spoiwa Kultury)

Zegar folku zabił podczas ostatniego dnia Spoiw Kultury. Warsztaty ormiańskiej ceramiki, węgierska i polska muzyka ludowa – to były najciekawsze sobotnie spotkania z artystami ulicy. Oprócz nich na uwagę zasługiwała reinterpretacja twórczości Romana Polańskiego.

Lira korbowa to instrument, który na współczesnej polskiej scenie muzycznej odtworzył zespół Żywiołak, tworząc – nomen omen – żywiołowy ładunek psychodelicznych brzmień, przenoszących do magicznego świata słowiańskiej i żydowskiej demonologii. Monotonny, skrzypiący dźwięk liry w rękach Roberta Jaworskiego przyspieszał, tworząc coś na podobieństwo akustycznego transu. Tymczasem Jacek Hałas, jedna z najważniejszych i najciekawszych postaci na tegorocznych Spoiwach, prezentuje zupełnie odmienny sposób wykorzystania tego ważnego dla środkowoeuropejskiej kultury instrumentu. Bliższy jego pierwotnemu wykorzystaniu. Nastrojowe, melancholijne pieśni dziadowskie, o przemijaniu, o tym, jak nasz Zegar bije, by zacytować tytuł płyty – to one tworzyły sporą część muzycznego klimatu Spoiw Kultury. Do świata sprzed kilkuset lat Jacek Hałas przeniósł gości szczecińskiego festiwalu już w czwartek, podczas warsztatów tańców polskich. Światem tym była jurta, postawiona z tej okazji przy Teatrze Kana. To tam rozpalił on na nowo magiczną iskrę polskiego folku – najpierw w tańcu, później w śpiewie. Spektakl muzyczny Teatru Rodzinnego Nomadów Kultury w sobotnie popołudnie był jednak tylko wstępem do folkowej, wieczornej kulminacji festiwalu. Węgierska kapela Buda Folk Band,  dla odmiany od refleksyjnego „Memento mori”, przebijającego z ludowych tekstów polskich zebranych przez Jacka Hałasa, rozpaliła mały dziedziniec Zamku Książąt Pomorskich niczym parkiet. Nie było wątpliwości, że folk naszych „bratanków” to muzyka do tańca.

Jednak najjaśniejsza artystyczna gwiazda festiwalu zabłysnęła na sam koniec, późnym wieczorem. Dakha Brakha to jeden z najbardziej oryginalnych ukraińskich zespołów folkowych. Ktoś mógłby stwierdzić, że określenie „spektakl muzyczny”, pod jakim figurował koncert tej kapeli w programie festiwalu, to pewne nadużycie semantyczne. Nic jednak bardziej mylnego. Sama muzyka ukraińskiego zespołu była tak magiczna, że dźwięki płynące  z instrumentów i strun głosowych tworzyły swoisty świat przedstawiony. Tradycyjny biały śpiew uzupełniany był co bardziej współczesnymi aranżacjami (jak w przypadku utworu Karpacki rap, gdzie przechodził  w taką właśnie rytmiczną melorecytację, obcą folkowym klimatom muzycznym). Dzięki temu występ kapeli Dakha Brakha nie był jedynie prostym odtworzeniem dźwiękowego świata ukraińskiej wsi. Choć ta w bardzo sugestywny sposób wizualnie uzupełniała muzyczny przekaz. Wielkie pola pszenicy można było zobaczyć na zdjęciach i filmach, wyświetlanych  za plecami muzyków. Pisząc o ostatnim dniu Spoiw Kultury nie sposób nie wspomnieć o tym, co dalekie ludowym klimatom, ale co jednak bardzo harmonijnie wpisywało się w ideę festiwalu „spajania” nie tyle różnych kultur, co dziedzin artystycznej twórczości. Duet Sza/Za utworzył tapping do filmów Romana Polańskiego. Bardzo ciekawie było zobaczyć klasykę światowego kina w reinterpretacji współczesnych twórców. Zastosowali – świadomie lub nie – przewrotny zabieg, pozbawiając filmy Polańskiego dźwięku i dodając im nowy, współczesny oraz nowe dialogi, niejednokrotnie improwizowane. W ten sposób klasyka została przedstawiona w milczącej formie, przywodząc na myśl to, co z klasyką właśnie tej dziedziny sztuki kojarzy się najbardziej – a więc kino nieme. Klasyka już do nas nie przemawia – wspominamy ją jako archaiczną ciekawostkę, coś, co nie mówi nam już nic ciekawego, ale o czym wiadomo, że „wielkim dziełem było”, a kto ma inne zdanie – ten ignorant.

Dlatego tej ładnej, ale niewiele mówiącej klasyce ciekawie jest podłożyć głos mówiący językiem współczesnym. Fenomenalnie, wzbudzając zresztą niepohamowane salwy śmiechu widowni, artyści zreinterpretowali scenę z jednego z filmów, w której kilka osób próbuje na siłę wepchnąć do tramwaju ogromnej wielkości szafę. „Gdzie z tą szafą?!” – ten żartobliwy komentarz dopowiedziany przez Pawła Szamburskiego i Patryka Zakrockiego nabrał zupełnie innego znaczenia, gdy zacięła się płyta, z której odtwarzane były obrazy Polańskiego. I wtedy właśnie, gdy ten klasyczny obraz zatrzymał się, a następnie wyłączył, artyści transponujący twórczość reżysera na język współczesny, mogli popuścić improwizacyjne wodze fantazji  i rozegrać ciąg dalszy swojego spektaklu w pełni performatywnie – imitując beat box i rapując z użyciem powtarzającego się pytania „gdzie z tą szafą?!”. Następnie, gdy przecież fragment filmu zatrzymał się przed wsadzeniem rzeczonego mebla do tramwaju, snuli żartobliwe domysły na temat „co dalej?”. I komunikat o problemie technicznym z odtwarzaniem filmu skomentowali wieloznacznym stwierdzeniem „brak wejścia”. Wieloznacznym, niejako spajającym kultury – bo przecież odnosił się on zarówno do problemów  z fizycznym wstawieniem szafy do tramwaju, jak i z problemem technicznym. Dość zdać sobie sprawę z tego, że wpisując w internetową wyszukiwarkę konstatację „brak wejścia” uzyskamy przede wszystkim wyniki dotyczące właśnie problemów stricte informatycznych, technicznych. Sobota ze Spoiwami Kultury upłynęła więc pod znakiem dialogu dawnego ze współczesnym. Od kultury ludowej, przez Romana Polańskiego po tapping.    

Maciej Pieczyński, Teatralia Szczecin
Internetowy Magazyn „Teatralia”, Dodatek do numeru 66/2013

14. Festiwal Spoiwa Kultury, Szczecin, 4-6 lipca 2013

Teatr Rodzinny Nomadów Kultur

Zegar bije

reżyseria: Dariusz Skibiński
muzyka: Jacek Hałas
występują: Jacek i Alicja Hałas, Julia, Antoni, Jonasz i Jakub Hałas

***

Buda Folk Band (Węgry)

muzycy: Maruzsenszki Andor, Takács Ádám, Csoóri Sándor, Éri Márton Salamon Soma, Pénzes Géza

***

Dakha Brakha (Ukraina)

muzycy: Marko Halanevych, Iryna Kovalenko, Olena Tsibulska, Nina Garenetska

***

Sza / Za

oprawa dźwiękowa filmów krótkometrażowych Romana Polańskiego: Paweł Szamburski, Patryk Zakrocki