Oczami dziecka

Coraz więcej festiwali czy imprez kulturalnych programowanych jest z myślą o konkretnym odbiorcy – nie tylko dorosłym, ale także dziecięcym. W Poznaniu po raz kolejny najmłodsi mogli obcować ze sztuką skierowaną właśnie do nich. Wszystko za sprawą festiwalu Sztuka Szuka Malucha.

Mały widz to widz szczególny. Nie ukryje się przed nim niczego – jeśli to, co w danej chwili ogląda znudzi go lub przestraszy, z pewnością to zasygnalizuje. Jeśli jednak wytwór pracy artystów zachwyca i wciąga w sceniczny świat – uśmiech dziecka jest największym dowodem uznania. Pisząc ten tekst, mam świadomość, że jako osoba dorosła mogę zupełnie inaczej odbierać prezentowane spektakle, działają na mnie bowiem inne bodźce. Uczestnicząc w festiwalu, miałam okazję to sprawdzić, a także zobaczyć, jak maluchy reagują na zabiegi artystów.

Spektakl Na wyspach Teatru Poddańczego to świetna propozycja dla tych, którzy lubią pracę z wyraźnie nakreśloną fabułą. Dużym walorem jest tu interaktywność spektaklu – wszyscy bowiem jesteśmy jego uczestnikami i wyruszmy w teatralną podróż. Rozpoczynamy ją jednak jeszcze przed wejściem do sali – tu bowiem artystki przez chwilę rozmawiają z nami, przygotowują do drogi, którą razem z nimi przemierzymy. Dalsza część odbywa się już w środku: poznajemy trasę i środek lokomocji, zastanawiamy się, co jest niezbędne, by móc wyruszyć, aż w końcu wypływamy w poszukiwaniu przygody. Agata Butwiłowska i Ewa Mrówczyńska świetnie skonstruowały swój spektakl – początkowo zapoznają dzieci z celem podróży, oswajają z nową sytuacją, pozwalają, by nabrały do nich zaufania. Bawią się tu nie tylko najmłodsi, ale też rodzice – śpiewają wspólnie zaklęcie, które wprawia statek w ruch, aktywnie uczestniczą też w zabawach przygotowanych przez artystki. Na każdej z czterech wysp czekają bowiem inne atrakcje – raz jest to drzewo z instrumentami, które wprawiają w ruch nasze ciała; innym razem odgadujemy, co znaczą nasze cienie; możemy też sprawić, by skarpetki mieszkające na kolejnej wyspie ożyły, aż w końcu dopływamy do ostatniej z nich, na której już czeka rzesza wiatraków. Aktorki używają prostych środków, by przyciągnąć uwagę dzieci, tłumacząc jednocześnie, jakie możliwości niesie ze sobą teatr.

Podobną koncepcję wprowadzenia najmłodszych w teatralny świat przyjęli twórcy A Udiopyłków. Niestety, w przypadku tej realizacji dorośli pozostają jedynie obserwatorami. Mogłam jednak przysłuchiwać się początkowej rozmowie Anny Białek z najmłodszymi – wprowadzającej w sceniczny świat, wyjaśniającej, czym są tytułowe Audiopyłki. By dzieci zaufały i bez rodziców wybrały się w Audiopyłkową Ekspedycję, potrzebna była nie tylko rozmowa, ale i działanie – wsłuchanie się w głosy Audiopyłków. Twórcy stopniowo wprowadzali małego widza w wykreowany przez siebie świat, pozwalali odkrywać kolejne poziomy jego percepcji: od oddziaływania na słuch, wizualne aż do bodźców wizualnych. Niestety, w podróż Audiopyłkową kapsułą wyruszyć mogli jedynie najmłodsi. Mogłam więc tylko słuchać ich komentarzy (niekiedy bardzo ożywionych), a także oglądać efekty świetlne widoczne z zewnątrz. Już samo to rozbudziło moją wyobraźnię, wiele bym dała, by znaleźć się razem z dziećmi wewnątrz specjalnie skonstruowanej budowli.

Z prac, które w czasie festiwalu udało mi się zobaczyć, najlepiej oceniam Naj Teatru Lalki i Aktora w Wałbrzychu. Momentami przypominał mi on Baby Space goszczące kilka miesięcy temu w Studio Słodownia Starego Browaru – przede wszystkim pod względem kolorystyki (białe ściany, białe poduszki), ale też warstwy muzycznej (wyciszającej, wprowadzającej w spokojny nastrój, świetnie dopełniającej całości). W przestrzeń sceniczną wchodzimy bez butów, przez co od razu możemy poczuć się w niej zadomowieni. Nie ma tu jednak ścisłego podziału na scenę i widownię – wszyscy jesteśmy bowiem uczestnikami artystycznego wydarzenia, spotykamy się w jednym miejscu, by wspólnie przeżywać i odkrywać wytwory otaczającego świata. Początkowo staram się obserwować – w interakcję z dwójką artystów (Anna Jezierska, Paweł Pawlik) wchodzą przede wszystkim dzieci: poznają kształty i faktury, a dzięki swej wyobraźni nadają im nowe znaczenia. Po chwili jednak w działania włączeni zostają także dorośli, zmieniam więc dotychczasowe usytuowanie, odkrywam, powoli czuję, że staję się częścią wykreowanego świata. Oddziałują na mnie różne bodźce: patrzę (świetnie użyte efekty świetlne, charakterystyczne, ale i umiarkowane), słucham (kompozycja ożywiająca lub wyciszająca, w zależności od momentu przedstawienia), dotykam (kostek lodu, małych białych piłek, kredy). Konstrukcja spektaklu została bardzo dobrze przemyślana, twórcy nie pozostają na jednym poziomie emocjonalnym, starają się równoważyć chwile zabawy z tymi przeznaczonymi na odpoczynek, pozwalają odetchnąć, nie atakują zbyt dużą dawką wrażeń, starając się cały czas choć w najmniejszym stopniu zainteresować małych i dużych odbiorców.

W przerwach między warsztatami i spektaklami dzieci wraz z rodzicami miały okazję doświadczać instalacji Dźwiękokształty, zaprojektowanej specjalnie z myślą o festiwalu. Ta interaktywna gra wykorzystywała eksperymentalne formy interfejsów dźwiękowych oraz dotykowych. Najmłodsi poprzez dotyk mogli sami decydować o tym, jakie dźwięki usłyszą, manipulować nimi dzięki ruchowej zabawie. Mam jednak wrażenie, że interesujący pomysł nie zawsze się sprawdzał. O ile dzieci zaciekawić mogły ciekawe kształty i zabawa w przestrzeni, o tyle warstwa dźwiękowa schodziła na drugi plan, mogła zainteresować raczej dorosłego widza.

Kiedy kilka miesięcy temu oglądałam premierę najnowszego spektaklu Teatru Atofri Ślady, nie przypuszczałam, że uda mi się zobaczyć także jego niemiecką wersję. Barbara Kölling pomysłodawczyni przedstawienia, stworzyła bowiem jego dwie odsłony, które – jak się okazuje – nie są wiernymi kopiami, mimo podobnej konstrukcji odbierane są zupełnie inaczej. Podstawowa różnica – w polskiej wersji na scenie mamy dwie kobiety, w niemieckiej – dwóch mężczyzn. Obie realizacje rozpoczynają się jeszcze przed wejściem do sali (kolejny raz widzowie są oswajani z teatralna sytuacją). Beata Bąblińska i Monika Kabacińska odwołują się przede wszystkim do kwestii tożsamości, używając do tego własnych zdjęć, szukając śladów dawnych wspomnień. Początkowo zadają widzom proste pytanie: „czy to jestem ja?”, które w pojawia się również w kolejnych sekwencjach. Aktorki wykorzystują grę cieni, opierają też poszczególne sceny na ruchu, uplastyczniając przy tym spektakl. Marko Werner i Michael Lursesą bardziej zdystansowani, rysują na tablicy kształty, obrysowują dłonie, a nawet całą sylwetkę jednego z nich. Słyszymy też nagranie różnych imion, które potem powtarzają aktorzy. W ich wykonaniu Ślady są bardziej uniwersalne, przez co nie tak bliskie jak w przypadku polskiej realizacji. W obu spektaklach pojawia się piasek, na którym artyści pozostawiają znaki – ślady swoich stóp. Co możemy z nich odczytać? Konstrukcja przedstawień jest podobna, zmieniają się nieco środki, jakimi operują aktorzy. Niemiecka wersja jest bardziej surowa, mało emocjonalna, podczas gdy polska oddziałuje przede wszystkim na poziomie przeżyć i doświadczeń. Obie jednak z nostalgią przywołały wspomnienia z dzieciństwa – pewnego rodzaju ślady, ukryte w pamięci. Obie w pewien sposób zostawiły ślady w percepcji najmłodszych – oby były one jak najlepsze.

Marta Seredyńska, Teatralia Poznań
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 108/2014

7. Festiwal Sztuka Szuka Malucha, Poznań–Gdańsk, 1–9 lipca 2014
Art Fraction Foundation/HAT Center (Poznań)
Dźwiękokształty
zespół projektowy: Michał Krawczak, Szymon Kaliski, Ewa Górna, Zofia Małkowicz, Edyta Ostrowska, Michał Knut, Maciej Lenartowicz, Michał Szyszka, Adam Zajkowski, Andrzej Zujewicz, projekt realizowany w ramach współpracy HAT Center UAM oraz Interactive LAB UAM
premiera: 1 lipca 2014 roku

***

Teatr Poddańczy (Olsztyn)
Na wyspach
scenariusz i reżyseria: Agata Butwiłowska, Ewa Mrówczyńska, scenografia: Krzysztof Paluch, po wyspach oprowadzają: Agata Butwiłowska, Ewa Mrówczyńska

***

Teatr Lalki i Aktora w Wałbrzychu
Naj
scenariusz i reżyseria: Martyna Majewska, scenografia: Anna Haudek, muzyka: Dawid Majewski, obsada: Anna Jezierska, Paweł Pawlik
premiera: 17 listopada 2013 roku

***

Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu
Audiopyłki
koncepcję Audiopyłkowej Ekspedycji opracował: Robert Jarosz, Audiopyłki zbierał, badał i w wartości muzyczne układał – kompozytor i świetlny programista: Patryk Lichota, Audiopyłkową Kapsułę zaprojektował czeski naukowiec i scenograf: Jan Polivka, Audiopyłków użyczyli: Monika Dąbrowska, Agnieszka Płoszajska oraz Robert Jarosz, oddział Budowniczych Audiopyłkowej Kapsuły tworzyli: Grzegorz Fijałkowski, Zdzisław Radkowski, Michał Krugiołka, kombinezony przygotowały Mistrzynie Igły: Katarzyna Ratič, Beata Nowacka, flotą miedziaków zarządzał: Wojciech Nowak, w lot Audiopyłkową Kapsułą jako pierwszy uwierzył i pomyślność projektu zlecił: Zbigniew Rudziński, do podróży nastroi Audiopyłkowy, Przewodnik: Anna Białek
premiera: 16 lutego 2013 roku

***

Helios Theater (Hamm, Niemcy)
Spuren (Ślady)
reżyseria: Barbara Kölling, występują: Marko Werner, Michael Lurse (HELIOS Theater), muzyka: Roman D. Metzner, konsultacje dramaturgiczne: Erpho Bell, z udziałem pedagogów teatru: Anna-Sophia Zimniak, Babette Verbunt
premiera: 29 marca 2014 roku

***

Teatr Atofri (Poznań)
Ślady
reżyseria: Barbara Kölling , muzyka: Roman D. Metzner , dramaturgia: Erpho Bell, światła: Agnieszka Nowacka, występują: Beata Bąblińska, Monika Kabacińska
premiera: 1 marca 2014