Nowa bohaterka (Balladyna)

Nowa bohaterka (Balladyna)

W Teatrze im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie czuć jeszcze powiew „nowego” po zakończonym Festiwalu Nowego Teatru. Dzieje się tak za sprawą niedawnej premiery Balladyny wyreżyserowanej przez Radosława Rychcika na podstawie tekstu Juliusza Słowackiego. Zwycięzca listopadowego festiwalu stworzył adaptację znanego dzieła we własnym, charakterystycznym stylu. Premiera odbyła się przy okazji 70. rocznicy powstania teatru w stolicy Podkarpacia. Spektakl ma być ukłonem dla patronki – Wandy Siemaszkowej, wybitnej aktorki i pierwszego dyrektora. W swej karierze zasłynęła ona w roli Balladyny.

Akcja dramatu rozgrywa się podczas I wojny światowej. Słyszymy, że niedawno zatonął Titanic. Do Pustelnika (Piotr Napieraj) przybywa Kirkor (Tomasz Kowalski) w mundurze żołnierza amerykańskiego z czasu wojny secesyjnej. I wojna światowa to też okres rewolucji kulturowej. Kobiety zostawione przez mężczyzn musiały zająć się pracą w fabrykach. Kobieta może być królem ˗˗ tak zapewne mamy odczytać całą konwencję. Jednak już przed rewolucją kulturową kobiety rządziły państwami: za przykład mogą posłużyć caryca Katarzyna czy Kleopatra. Sam fakt, że Balladyna ma być kobietą-królem, nie jest właściwym uzasadnieniem osadzenia akcji w tym czasie. Oczywiste jest, że wojna okaleczyła ludzi fizycznie i psychicznie, stąd przemawiają do mnie niepełnosprawni statyści.

Konwencja I wojny światowej jako tła dla akcji Balladyny nie jest najgorsza. Dobrze ogląda się trio Goplany (Dagny Cipora), Chochlika (Robert Żurek) i Skierki (Robert Chodur), choćby podczas występu w szpitalu przed chorymi. Wielkie brawa dla rzeszowskich aktorów. Osobiście urzekła mnie postać Goplany jako Shirley Temple. Amerykańska dziecięca gwiazda w pełni oddaje charakter bohaterki dramatu Słowackiego – małej dziewczynki, którą niespełnione pragnienia przyprawiają o białą gorączkę. Ta niewinna duszyczka, która na co dzień każe sługom dbać o motylki i larwy, w chwili niespełnionej miłości przeradza się w niszczycielską siłę. Dagny niezwykle prawdziwie oddała kobiece emocje towarzyszące nieodwzajemnionemu uczuciu. Widzimy ewolucję postaci, która z dobrej przeradza się w złą i żądną zemsty. Wielkie brawa dla odtwórczyni Goplany.

Nie spisała się za to główna bohaterka dramatu. Balladyna (Julia Trembecka) nie jest przeciwieństwem Aliny (Izabela Gwizdak). Alina jest tą bardziej stanowczą, pewną siebie. Przy Alinie Balladyna wypada słabo. Brak jej wewnętrznego poczucia swojej wartości. Jest zbyt spięta i statyczna.

Trzeba podkreślić fenomenalną grę Anny Demczuk w roli matki. Aktorka znakomicie wcieliła się w rolę starej wdowy. Wykreowała postać bardzo stonowaną, ale jednocześnie stanowczą. Matka nie przytłacza córek, nie uwydatnia swej tragedii. Daje dziewczynom dużo miejsca do gry. Szkoda, że nie wykorzystały tego należycie.

Rychcik ma swoją wizję teatru. Upodobał sobie amerykanizację. Balladyna to kolejny spektakl, w którym występują postacie z kultury amerykańskiej, Nie zabrakło reklamy coca-coli. Nawiasem mówiąc, reżyser mógłby postarać się o dofinansowanie spektaklu przez koncern z racji promocji napoju, bo innego uzasadnienia tego rekwizytu trudno się doszukać. Tym razem inspiracje amerykańskie okazały się dla Rychcika zgubne. Spektakl jest pełen niedoróbek. Balladyna śpiewa, choć śpiewać nie potrafi, brak jej też amerykańskiego akcentu. Ciśnie mi się na usta pytanie: po co?

Po co na scenie osoby z zespołem Downa? Czy to miało kogoś szokować? Jeśli tak, to tani chwyt. A może chodziło o to, by widzowi zakręciła się łza w oku, gdyż to nobilitacja osób niepełnosprawnych. W rezultacie okazało się, że statyści rozpraszają akcję. Chwilami aktorzy byli bardziej skupieni na statystach, niż na swojej grze. Chyba nie taki był cel wprowadzenia ich na scenę.

Balladyna to spektakl, na który rzeszowska publiczność czekała już od jakiegoś czasu, wypatrując na deskach rodzimego teatru nowych trendów teatralnych. Powiew „nowego” przybył do Rzeszowa wraz z festiwalem, choć prace nad Balladyną już trwały. Może owo „nowe” zostanie u Siemaszkowej na dłużej, bo – mimo wspomnianych niedociągnięć – spektakl jest ciekawy.

Paulina Makar, Teatralia Rzeszów
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 123/2015

Teatr im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie

Balladyna

autor: Juliusz Słowacki
reżyseria: Radosław Rychcik
scenografia i kostiumy: Anna Maria Karczmarska
muzyka: Michał Lis i Piotr Lis
obsada: Dagny Cipora, Robert Chodur, Robert Żurek, Anna Demczuk, Julia Trembecka, Izabela Gwizdak, Tomasz Kowalski, Joanna Baran, Paweł Dobek, Waldemar Czyszak, Grzegorz Pawłowski, Piotr Napieraj, Roksana Kotowicz, Daniel Ćwiąkała, Marcin Kostera, Tadeusz Leśków, Marcin Małek, Paweł Paja, Michał Pomianek, Dariusz Rogala, Jan Wojtaszek
premiera: 12 grudnia 2014

fot. Maciej Mikulski

Paulina Makar – rocznik 1989, absolwentka filologii polskiej. Przygodę z literaturą rozpoczęła od książek Małgorzaty Musierowicz, by na zawsze pokochać literaturę polską. Ceni literaturę rosyjską, francuską i niemiecką. Pasjonatka historii sztuki i teatru. Lubi polskie filmy i kawę. Publikowała w studenckiej gazecie „Melanż”. Mieszka w Rzeszowie.