Nostalgia peerelowskiego homoseksualisty (Lubiewo)

Nostalgia peerelowskiego homoseksualisty (Lubiewo)

Lubiewo, zarówno jako powieść, jak i wyreżyserowany na jej postawie spektakl, obsypane zostało licznymi nagrodami i wyróżnieniami. Tembr literackiego głosu Michała Witkowskiego, tak wyrazisty i zindywidualizowany, nadaje tonację współczesnej prozie polskiej. Chciałoby się rzec: taki rodzimy Skandalista Larry Flynt w przełamywaniu barier tematycznych i językowych. Sięgając po historię dwóch podstarzałych homoseksualistów, Piotr Sieklucki nie tylko pociągnął nić kontrowersji w minotaurowym labiryncie społecznych uprzedzeń i homofobii, ale z fragmentów opowieści stworzył spójny obraz środowiska wyklętego, spychanego na margines socjalnej tolerancji.

Dzieło Witkowskiego jest niezwykle plastyczne pod względem dramaturgicznym, zatem sceniczna aranżacja Siekluckiego, przy tak brawurowej grze aktorskiej i świetnej koncepcji scenograficznej, od samego początku była skazana na sukces.  Burza oklasków podczas trzeciego dnia Festiwalu Wybrzeże Sztuki tylko umocniła jej rangę.

Stare, zaniedbane mieszkanie z epoki gomułkowskiej, które dzięki rozwieszonym wszędzie ubraniom równie dobrze imituje stragan odzieżowy lub obskurny second-hand. Pośrodku kanapa, a na niej dwaj mężczyźni – Patrycja i Lukrecja – samotni homoseksualiści pijący wódkę i napawający się słodkimi oparami wspomnień czasów komuny. W kalejdoskopie tego nostalgicznego memuaru odbijają się sceny seksu męsko-męskiego uprawianego w cuchnących uryną szaletach miejskich, na dworcach, czy w radzieckich ciężarówkach wojskowych. .. Synonim rozkoszy dla bohaterów stanowi już sama atmosfera tych schadzek. Brud, lubieżność, występek są jak owoce z zakazanego drzewa, po które każdy z nich sięgał ochoczo, zaspokajając swe popędy i erotyczne fantazje.

W poszczególnych epizodach – odsłonach z życia homoseksualnego światka – poznajemy historie tych, którzy już odeszli, w większości wypaleni przez AIDS. Rytuał opowieści przypomina przywoływanie duchów, Dziady, do których zresztą Sieklucki parodystycznie nawiązuje. Chwytów z pogranicza ironii i parodii jest w Lubiewie, jak mamy okazję się przekonać, znacznie więcej, co fenomenalnie wykorzystują sami aktorzy, przerysowując każdy gest i słowo. Ludyczny wymiar, zwłaszcza w końcowej fazie spektaklu, przeobraża się w tragikomedię. Nacechowany goryczą i dramaturgią finalny monolog wypowiedziany ustami komentatora zdarzeń – Krystyny Czubówny oraz poruszający konwulsyjny taniec w wykonaniu tancerza będącego uosobieniem śmierci – AIDS, skłaniają widza do rezygnacji z jednowymiarowego postrzegania spektaklu jako paplaniny i wspominek „starych ciot”. Wymowę przedstawienia wieńczy wykorzystany w nim kontrowersyjny, okraszony szczyptą obrazoburstwa ciąg parafraz, mających swoje źródło w tekstach wielkopostnej pieśni religijnej czy powtarzanych jak mantra litaniach, w których miast wezwań pojawiają się imiona i pseudonimy homoseksualnych pobratymców Patrycji i Lukrecji.

Pierwszorzędne aktorstwo w wydaniu Pawła Sanakiewicza i Janusza Marchwińskiego, odwaga i brawura w ukazaniu środowiska będącego społecznym tematem tabu, przede wszystkim zaś wejrzenie w zwierciadło duszy innego, obcego, wyklętego, w każdy najmroczniejszy jego zakątek to wizytówka spektaklu Siekluckiego. Ewokacja zepsucia i rozpasania. Skowyt jestestwa i śmierci. Lubiewo ma siłę.

Anna Kołodziejska, Teatralia Trójmiasto

Magazyn Internetowy „Teatralia” numer 57/2013

VI Festiwal Wybrzeże Sztuki, 22-30 kwietnia 2013, Teatr Wybrzeże Gdańsk-Sopot

Teatr Nowy w Krakowie

Lubiewo

Michał Witkowski

reżyseria: Piotr Sieklucki

scenografia: Łukasz Błażejewski

choreografia: Mikołaj Mikołajczyk

głos: Krystyna Czubówna

obsada: Paweł Sanakiewicz (Lukrecja), Janusz Marchwiński (Patrycja), Teofil Pietroń (Śnieżka), Mikołaj Mikołajczyk (AIDS)

premiera: 5 listopada 2011

Anna Kołodziejska – Rocznik 1983. Bez literatury, muzyki i kina nie wyobraża sobie egzystencji. Trosk skutecznie pozbywa się podczas górskich eskapad. Teatr jest dla niej po trosze wszystkim: zapomnieniem, wyrocznią, tajemnicą, poznaniem… życiem, bo jego istota z niego wyrasta.