Nocnymi Plantami chodzą... (Szaleństwa nocy)

Nocnymi Plantami chodzą… (Szaleństwa nocy)

Nie przepadacie za komediami romantycznymi? O szybsze bicie serca prędzej przyprawi was cena parkingu pod Wawelem niż przedstawiciel/przedstawicielka preferowanej przez was płci? Spokojnie, bohaterowie Szaleństw nocy mają podobne poglądy na miłość (i też nie lubią parkometrów).

Helenę (Kamila Klimczak) i Boba (Przemysław Redkowski) pozornie różni właściwie wszystko. Ona jest prawniczką, on drobnym przestępcą. Nie angażują się w poważne związki, a wieczory spędzają w barach, gdzie pewnej nocy ich drogi się krzyżują. Helena została właśnie wystawiona do wiatru przez kolejnego amanta, przysiada się więc do Boba. Jego przestępcza ksywka to Średni – bo cóż, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Naszej bohaterce jest już jednak naprawdę, ale to naprawdę wszystko jedno. Szalona noc kończy się pijackim one night stand.

Na jednej nocy na pewno się jednak nie skończy – o tym wiemy od samego początku. Szaleństwa nocy to sztuka, która co prawda bawi się konwencją komedii romantycznej, ale nadal pozostaje w miarę klasyczną reprezentantką gatunku. Nie przeszkadza nam to świetnie się bawić, oglądając perypetie bohaterów, przedstawione ze zdystansowanym humorem i przetykane wykonywanymi na żywo piosenkami. Warstwa muzyczna stanowi integralny element spektaklu – to właśnie za jej pomocą budowana jest narracja. Historię Boba i Heleny „opowiada” nam bowiem uliczny zespół, muzykujący na Plantach. Jego członkowie pełnią też w pewnym sensie funkcję chóru, komentującego wydarzenia i kibicującemu głównym bohaterom.

Muzykę uzupełniają także wizualizacje, wyświetlane z tyłu sceny. Być może brak im technicznej maestrii wykonania, ale są za to bardzo zabawne. Ich główną zaletą jest jednak brak dosłowności. Widz może bawić się odczytywaniem popkulturowych odwołań i w ramach własnej wyobraźni dopowiadać czy też wizualizować sobie przestrzeń, w której aktualnie znajdują się bohaterowie. (Przeniesienie akcji sztuki do Krakowa sprawia, że nikt raczej nie będzie miał z tym problemu).

Wiele elementów fabuły, łącznie z jej zakończeniem, zostaje przedstawionych właśnie w taki sposób: aluzyjnie, z wykorzystaniem pozawerbalnych środków komunikacji. Dodaje to sztuce lekkości i sprawia, że nie jest przegadana. Przykładem może być świetna scena kaca, który dopada Helenę i Boba po pierwszej wspólnej nocy. Ciągowi coraz bardziej absurdalnych porównań w stylu „gdyby mój kac był filmem, to na pewno długim i francuskim” towarzyszy obraz wirujących etykiet od napojów wysokoprocentowych i przeszywający głowę jazgot produkowany przez kapelę. Proste? Ale jakie prawdziwe. (Uwaga: ze względu na wspomnianą scenę zdecydowanie odradzam oglądanie Szaleństw nocy na prawdziwym kacu).

W przedstawieniu płynnie nakładają się na siebie różne warstwy odniesień: lokalnych, zaczerpniętych z kultury popularnej czy też innych dramatów. Wiele jest też odcieni humoru: od tego najprostszego do nieco bardziej abstrakcyjnego, jak na przykład uroczy monolog antropomorfizowanego kasztana. Krakowskie Planty, choć wszystkim doskonale znane, stają się tu nagle przestrzenią tajemniczą czy wręcz magiczną, jak las ateński u Szekspira (skojarzenia ze Snem nocy letniej nasuwają się same, choć nie jest to przepisanie dramatu). Wprowadzenie elementów fantastycznych czy też po prostu nieco dziwacznych odrealnia całą historię i pozwala się w niej zanurzyć bez zwracania uwagi na prawdopodobieństwo przedstawianych wydarzeń. W tej konwencji nieuchronne odpłynięcie bohaterów w stronę zachodzącego słońca uda się przełknąć chyba nawet romantycznym sceptykom.

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 128/2015

Teatr Bagatela im. Tadeusza Boya-Żeleńskiego w Krakowie

Szaleństwa nocy

David Greig i Gordon McIntyre

tłumaczenie: Elżbieta Woźniak

reżyseria/scenografia/kostiumy: Iwona Jera

teksty piosenek: Elżbieta Woźniak i Tomasz Dutkiewicz

dramaturgia: Martyna Lechman

kierownik muzyczny: Artur Sędzielarz

choreografia: Iwona Jera i zespół

projekcje: Tomasz Wentland

reżyseria świateł: Marek Oleniacz

obsada: Kamila Klimczak (Helena), Kamila Pieńkos (Saxowny Kasztan), Przemysław Redkowski (Średni Bob), Marek Bogucki (Brewka/Jacek Trzęsąca Nóżka), Marcel Wiercichowski (Duży Mały Zbych), Tomasz Lipiński (Puchatek)

premiera: 13 lutego 2015

fot. materiały teatru

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studentka wiedzy o teatrze i krytyki literackiej, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.