Nikt mnie już nie słucha (Podróż zimowa)

Nikt mnie już nie słucha (Podróż zimowa)

Paweł Miśkiewicz, były dyrektor Teatru Polskiego, powrócił na jego deski tym razem w roli reżysera. Na Scenie na Świebodzkim, celebrując jednocześnie 20 lat jej istnienia, wystawił dramat austriackiej noblistki, Elfriede Jelinek – Podróż zimową. Historię o przemijaniu, upływającym czasie i naszym miejscu w zmieniającym się świecie.

Wizualny zamysł Miśkiewicza to widownia ułożona jak w amfiteatrze i obrotowa scena, na której jedna po drugiej pojawiają się aktorki – kolejne wcielenia Elfriede Jelinek. Rekwizytów będzie tu niewiele – stary fotel, koń na biegunach, bęben (obok niego za dźwiękową oprawę spektaklu odpowiadają także fortepian i tykający zegar z kukułką). Ekstrawaganckie kostiumy i fryzury charakterystyczne dla stylu, jakie upodobała sobie Jelinek, tworzą oryginalną, enigmatyczną całość. To oprawa dla tematu niezwykle dotkliwego – przemijania, obojętności, wypalenia – wszystkiego o czym przy użyciu wieloznaczności i metafor opowiedziała autorka tekstu. Chaotyczny, trudny merytorycznie, ale bardzo głęboki i naszpikowany znaczeniami poemat Jelinek, znajduje w interpretacjach wrocławskich aktorek nowe życie.

Spektakl stoi fantastycznymi kreacjami aktorskimi, bo w Podróży zimowej wszystkie, absolutnie wszystkie aktorki zachwycają. Znudzona teatrem i swoją rolą w nim Halina Rasiakówna w wyniku frustracji wynikającej z niemożności porzucenia sztucznego, scenicznego „ja”, które wykreowała na potrzeby otoczenia, w końcu staje się częścią widowni. Wbiega na nią z impetem i zasiada obok jednego z widzów, próbując stać się teraźniejszą, w pełni sobą, bez żadnej maski. Tu i teraz. Z kolei dywagująca o roli kobiety w małżeństwie Ewa Skibińska, wjeżdżająca na scenę na wielkim bębnie, bliska jest kreacji opętanej szamanki. Krzesisława Dubielówna, pełna rezygnacji, podsumowująca swoją przeszłość, ale raczej na zasadzie zimnego, obojętnego rozrachunku niż nostalgicznych wspomnień, to najdojrzalsze wcielenie Jelinek. Metrykalnie kontrastuje z nią Elfride Małgorzaty Gorol, nastolatka, może zaledwie dwudziestolatka, poruszająca się na wrotkach z wyznaniem miłości na ustach. Miłością darzy właściwie tylko swoją matkę, bo symbolizuje niedojrzałą jeszcze emocjonalnie dziewczynę, w poincie spektaklu brawurowo grając tanią sztuczkę cyrkową, która wymaga od niej, (tym razem dla przeciwwagi) dojrzałości – ale aktorskiej. Małgorzata Gorol w Podróży zimowej dostaje pierwszą tak dużą rolę w
Teatrze Polskim. Nie chodzi tu wcale o to, że rozbiera się do naga (choć ta nagość to coś ponad zwykłą teatralną scenkę, bo akurat w takiej oprawie wymaga odwagi), ale o cały emocjonalny ładunek, jaki przekazuje, grając tę etiudę.

Nad sceną wisi telebim. To z niego swój monolog o ciele i naturze kobiety-matki, wygłosi Agnieszka Kwietniewska, podczas nagrań będąca jeszcze w zaawansowanej ciąży. Jak bardzo z czasem zmieniają się jej refleksje, okazuje się, gdy aktorka siada przez telebimem kilka miesięcy po urodzeniu dziecka i podejmuje jednoosobowy dyskurs z sobą samą, mówiącą z przeszłości.

Maja Kleszcz, wokalistka i instrumentalistka, przedstawiona jest w spektaklu jako Natascha –to nawiązanie do postaci Nataschy Kampusch, dziewczyny ponad 8 lat przetrzymywanej i gwałconej przez austriackiego porywacza. Wokalizy Mai Kleszcz, jej fantastyczna, bardzo osobista muzyka, zamykają spektakl we wspólne ramy z monologami aktorek. Wokalnie opowiada historie, które bardzo poruszają, również dlatego, że próżno szukać ich happy endu. Pokrzywdzonych przez los, smutnych i odrzuconych, poszukujących nieustannie wytłumaczenie dla swojego cierpienia nikt już bowiem nie chce słuchać. Bo mamy dość ofiar, a osobiste tragedie nas nudzą.

Tylko w dużym uproszczeniu o tym może być spektakl Miśkiewicza. Spośród wielu znaczeń i interpretacyjnych ścieżek to tylko jedna z refleksji. Powstało przedstawienie niezwykle głębokie, pięknie oprawione wizualnie i dźwiękowo, doskonałe dzięki pracy aktorek i reżysera.

Karolina Obszyńska, Teatralia Wrocław
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 119/2014

Teatr Polski Wrocław

Elfriede Jelinek

Podróż zimowa

przekład: Karolina Bikont

opracowanie tekstu i reżyseria: Paweł Miśkiewicz

scenografia i kostiumy: Barbara Hanicka

reżyseria światła i wideo: Marek Kozakiewicz

muzyka: Maja Kleszcz

aranżacje: Jacek Kita

obsada: Krzesisława Dubielówna, Halina Rasiakówna, Ewa Skibińska, Agnieszka Kwietniewska, Małgorzata Gorol, Maja Kleszcz

zespół muzyczny: wokal, wiolonczela: Maja Kleszcz, pianino: Jacek Kita, bęben: Wojciech Krzak

Premiera: 30 listopada 2014

fot. Natalia Kabanow

Karolina Obszyńska – rocznik 1989. Magister filologii polskiej (specjalność teatrologiczna), wcześniej studentka Uniwersytetu Warszawskiego. W „Teatraliach” od 2009 roku, w teatrze od zawsze. Publikuje także w „Teatrze”, „Didaskaliach” i „Teatrze Lalek”, na portalu wywrota.pl i ArtPapier.com. Ponad wszystko kocha pantomimę i teatr dramatyczny, zwłaszcza spektakle Krystiana Lupy i Krzysztofa Warlikowskiego.