Niekończące się historie (The Hideout/Kryjówka)

Niekończące się historie (The Hideout/Kryjówka)

Najważniejsze jest opowiadanie. Kryjówka zaczyna się i kończy historiami o ukrywaniu, dosłownie i w przenośni, swojego żydowskiego pochodzenia. Narracja prowadzi nas prawie chronologicznie od czasów drugiej wojny światowej po współczesność. Bo z kryjówki nie wszyscy wyszli albo musieli robić to wielokrotnie, kilka pokoleń później. Metaforyczne zejście do podziemia następuje dosłownie, bo obok opowieści istnieje też doświadczenie – jeszcze bardziej ulotne i tak naprawdę niemożliwe do odtworzenia.

Reżyser przyznaje się do tej niemocy, do braku pewności i zagubienia pewnych zdarzeń oraz pamięci o nich już na zawsze. Mimo to wszyscy twórcy próbują i przywołują, a zarazem przekazują historie ukrywania: rodzinne i zasłyszane, opowiedziane przez widzów, sąsiadów, krewnych. To desperacka próba ocalenia prawdy od zapomnienia i przezwyciężenia strachu. Jest on uczuciem obecnym nieustannie we wszystkich wspomnieniach oraz powodem, dla którego wiele osób z kryjówek nigdy nie wyszło, przybierając nowe, polskie imiona i nazwiska, wymazując czy też wypierając okres ukrycia z własnej biografii – przynajmniej tej opowiadanej dzieciom i wnukom.

Na początku siedzimy więc dookoła aktorki, a zarazem autorki scenariusza, Patrycji Dołowy i wysłuchujemy historii niedopowiedzianych: o chowaniu się za szafą, pod podłogą, na aryjskich papierach. Po kilkunastu, kilkudziesięciu zostajemy w małych grupach sprowadzani w inną przestrzeń – kryjówkę. Jesteśmy gotowi, aby w nią wejść z mniejszą lub większą świadomością, co ona oznacza. Już sam fakt, że widzowie nie są tam od razu wprowadzani, tylko w pewien sposób przygotowywani mentalnie i emocjonalnie wiele mówi o tym, jak bardzo wyparta i zapomniana jest historia ukrywania w świadomości nie tylko osobistej, ale też zbiorowej.

W zaprojektowanym przez Zuzannę Srebrną klaustrofobicznym, zbudowanym z tektury i śmieci wnętrzu pachnie stęchlizną. Jest kilka najprostszych sprzętów i zwoje włóczki oplątanej na nich, krzyżujące się w labiryncie nie do rozwiązania, podobnie jak wojenne i powojenne losy Żydów i Polaków. Mieszkali przecież po sąsiedzku – co często podkreślane w spektaklu. Wojna ukazuje się jako dramatyczna cezura, linia podziału na „naszych” i „obcych”, na tych, którzy musieli się ukrywać i tych, za których się podszywano, aby uratować życie. W tym traumatycznym punkcie zwrotnym rozpoczyna się główny wątek, splatający ze sobą losy ciotki reżysera, Apolonii Starzec i słynnej aktorki Ireny Solskiej, która nie tylko ukrywała ją i inne osoby ale też prowadziła wełnianą kontrabandę zapewniającą utrzymanie kobietom pozostawionym bez środków do życia. Fantastycznym zabiegiem jest wprowadzenie w przestrzeń kryjówki fragmentów dramatów Wyspiańskiego. Kwestie ze słynnych ról „muzy poetów”, czyli Racheli z Wesela i Joasa z Sędziów wybrzmiewają zupełnie inaczej w nowym kontekście. Mamy oczywiście świadomość anachronizmu, ale niektóre słowa wydają się pasować jak ulał do doświadczeń związanych z Holokaustem i szerzej antysemityzmem. Passini i Dołowy pozwalają tekstom i kontekstom na samodzielne wybrzmienie. Ich relacja jest głęboko osobista, ale jednocześnie pełna niedomówień i właściwie pozbawiona interpretacji. Najważniejszy jest sam gest: opowiadanie i wprowadzenia dramatów Wyspiańskiego w symboliczną przestrzeń. Dlaczego Solska nie zostawiła żadnych zapisków odnoszących się do ukrywanych Żydów? Prowadziła przecież pamiętniki, pisała listy. Reżyser zadaje sobie i nam to pytanie, ale staje przed niemożliwością udzielenia odpowiedzi. Tak było i już, trzeba opowiadać to, co się wie i zachować od zapomnienia wydarzenia, które inni przemilczali. Nie ma w tym oceny, jest za to głęboka chęć nawiązania kontaktu z utraconym, wypartym dziedzictwem, zarówno prywatnym, jak i narodowym.

Finalnym, długo wybrzmiewającym akordem przedstawienia jest ostatnia sekwencja opowieści. Są one konieczne do przetrwania pamięci, ponieważ stwarzają świat, którego w pewien sposób nie było – w ukryciu nie robiło się bowiem nic. Przetrwały momenty działania: znalezienie bezpiecznego miejsca, wyjście na zewnątrz. Wyjście często po latach „nieistnienia”. Dlatego historie są nieskończone – dzieją się niejako poza normalnie odczuwanym czasem, w przestrzeni i miejscach nie do wyobrażenia, doświadczeniu niemożliwym do opisania słowami. Mimo to twórcy starają się na tyle, na ile mogą obudzić empatię widzów i dokonać rekreacji doświadczenia ukrycia, choćby w najmniejszym stopniu.

Wszystko to jest nie tylko nieskończona, ale i niedokończona opowieść, bo okazuje się że kryjówek było i jest więcej, niż mogłoby się wydawać, nadal można na nie nieoczekiwanie natrafić. Informacja o byciu Żydem lub posianiu żydowskich korzeni niesie ze sobą spory bagaż emocjonalny, mimo że nie ma już bezpośredniego zagrożenia życia. Łączy się z nią poczucie niebezpieczeństwa, czasem też zupełnego załamania się dotychczasowej tożsamości i światopoglądu. Finalny zestaw historii najbardziej podkreśla chyba jednak coś innego, a bardzo istotnego, czyli powszechność tego doświadczenia. Przedstawienie może trwać bez końca, bo ludzi będących dziećmi wychowywanymi za szafą lub ich potomkami jest wśród nas mnóstwo. Widzom daje się znak, że mogą, jeśli chcą, opuścić salę, ale twórcy dalej siedzą i opowiadają, bo nic innego nie można już zrobić. Być może to wysiłek skazany na porażkę, ale nie poddają się i wciąż snują wątek zapomnianej tożsamości, z każdym słowem i gestem czyniąc krok w stronę wyjścia z kryjówki.

Aleksandra Spilkowska, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia”, nr 119/2014 

7 Międzynarodowy Festiwal Teatralny Boska Komedia

neTTheatre

The Hideout/Kryjówka

reżyseria: Paweł Passini

scenariusz: Patrycja Dołowy

scenografia: Zuzanna Srebrna

projekcje: Maria Porzyc

kostiumy: El Bruzda

obsada: Patrycja Dołowy, Joanna Kaczmarek, Daniel Moński, Beata Passini, Paweł Passini, Maria Porzyc, Katarzyna Tadeusz, Judy Turan

premiera: 20 września 2014

fot. Maciej Rukasz

Aleksandra Spilkowska – ur. 1992, studiuje wiedzę o teatrze i krytykę literacką, gdańszczanka mieszkająca w Krakowie.