Niech żyje jedna, jednolita masa

Niech żyje jedna, jednolita masa

Początek trochę jak z Mickiewiczowskich Dziadów. Ale noc nie całkiem ciemna, nie całkiem głucha. Gęstą mgłę eksponuje blask księżyca, a ciszę przerywa wycie wilków. Na tle tego przeklętego nudnego krajobrazu dwóch grabarzy kopie dół, gdyż pułkownik lubi czasem nad nim postać i pomyśleć. Szalone? A to dopiero początek

Stworzone w 1926 roku Bezimienne dzieło Stanisława Ignacego Witkiewicza na deski Teatru Narodowego przeniósł Jan Englert. Jego inscenizacja nie pozwala widzowi pozostać biernym obserwatorem. Aktorzy, zwracając się do widowni, traktują ją na równi z innymi bohaterami. W zależności od sceny, raz są obserwatorami spotkania na cmentarzu, raz uczestniczą w przygotowaniu tajnego spisku. Do tego postaci biegają między rzędami czy kartki, które spadają z sufitu. Rezygnując z bariery, reżyser sprawił, że widz, osadzony w samym środku akcji, poczuł się jak uczestnik rewolucji. To doprowadziło do zredukowania dystansu i zwiększenia kameralności, co nie jest łatwe w tak dużym pomieszczeniu, jakim jest sala Bogusławskiego.

Wybór obsady należy do wyjątkowo udanych. Na wyróżnienia zasługuje Marcin Hycnar, który jako Plazmonik bawi do łez. Partneruje mu doskonała Parycja Soliman, czyli Róża van der Blaast. Scenografia przygotowana jest szczegółowo i z pomysłem – drzwi nie kończą zagospodarowania przestrzeni – otwierając je przenosimy się na kolejny plan. Precyzja zaskakuje również na poziomie dźwięku. Będąc następstwem ruchów na scenie, jest z nimi idealnie zgrany, co w połączeniu z przeszywającą muzyką daje piorunujący efekt. Nie mniejszą rolę odgrywa w spektaklu światło–jego kolor jest wyznacznikiem pory dnia.

Akcja spektaklu dzieje się na przestrzeni zaledwie kilku dni. Dynamiczny bieg wydarzeń pokazuje ewolucję społecznego przewrotu od pomysłu do realizacji. Wyraźnie ukazuje przyczyny rewolucji, jej przebieg i skutki, a wśród nich najważniejszy – upadek wartości, tak głośny, że zatrząsł całym scenicznym światem. Szczególnie wśród elit, których obojętność przerodziła się w symboliczne odarcie z szat. Znaczących postaw jest więcej – na przykład grabarz, który, dowiadując się o swoim nieślubnym synu, Księciu, natychmiast doświadcza awansu społecznego. Dotyczy to również relacji Plazmonika i Róży – ich wątek opiera się na filozofii sztuki, jej rozumieniu jako podziale na malarstwo i muzykę oraz roli tego artyzmu wobec czystej formy. Po rewolucji do władzy dochodzi masa – a raczej idee stworzenia nowego rodzaju państwa, pseudodemokratycznego ustroju. Bohaterów cechuje brutalność, napędzana chęcią zmian. Tworzą oni tytułowe bezimienne dzieło. Ale czy na pewno bezimienne? Czy nie należy do nikogo? Może wręcz przeciwnie, należy do nas wszystkich? Aktualność tematu jest przerażająca. Nie dość, że przewroty polityczne towarzyszyły ludziom przez cały dwudziesty wiek i towarzyszą nadal, to dzieje się to niemal na każdym krańcu świata. Co więcej, od czasu napisania sztuki nie zmieniło się nic ze sposobów ich przeprowadzania – pełnych szpiegostwa, konspiracji, mordów.

Mówią, że Witkacy to świr i narkoman. Ja mówię – artysta. Dziś każdy wariat może nazwać się mistrzem, ale czy potrafiłby w tak uderzający sposób przedstawić te proste schematy, hierarchie, w jakie uwikłane jest społeczeństwo? Irracjonalna wizja Witkacego to coś więcej niż dramat na temat sztuki i rewolucji. To filozoficzny manifest wszystkich indywidualistów, jednostek zniszczonych przez masę. To próba obserwacji świata z perspektywy artystów, zwrócenia uwagi na cenę ich wartości, wreszcie – pogodzenia się z złym losem człowieka zdominowanego. Wniosek, iż są dwa miejsca dla sztuki wiezienie i szpital wariatów – nie tylko napawa pesymizmem, lecz także zmusza do refleksji nad rolą prawdziwej sztuki w świecie współczesnym.

Izabela Lewkowicz, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 51

Teatr Narodowy w Warszawie

Stanisław Ignacy Witkiewicz

Bezimienne dzieło

reżyseria: Jan Englert

scenografia: Andrzej Witkowski

opracowanie muzyczne: Rafał Kowalczyk

konsultacja muzyczna i opracowanie ścieżki dźwiękowej: Mirosław Jastrzębski

reżyseria światła: Jacqueline Sobiszewski

układ scen pojedynków i walk: Wiesław Chmieliński

obsada: Włodzimierz Press (gościnnie), Marcin Hycnar, Patrycja Soliman, Dominika Kluźniak, Grzegorz Małecki, Jerzy Radziwiłowicz, Tomasz Sapryk, Mateusz Rusin, Robert Jarociński, Przemysław Stippa, Beata Ścibakówna, Anna Ułas, Milena Suszyńska, Joanna Kwiatkowska-Zduń oraz (gościnnie), Marzena Gorska, Grażyna Kopeć, Klaudiusz Kaufmann, Kamil Kulda, Robert Kuraś, Wojciech Michalak, Adam Molak, Szymon Nowak, Ksawery Szlenkier, Adrian Wiśniewski, Grzegorz Woś, Przemysław Wyszyński
premiera: 2 marca 2013

fot. Andrzej Wencel

Izabela Lewkowicz, ur. 1993 r., studentka Polonistyki UW, zainteresowania: literatura kryminalna, muzyka hip-hopowa... i teatr.