Niebiańskie transformacje (…I zawsze przy mnie stój)

Niebiańskie transformacje (…I zawsze przy mnie stój)

…I zawsze przy mnie stój to w gruncie rzeczy banalna historia przedstawiona w zupełnie niebanalny sposób. Z pozoru prosta opowieść o małżeńskiej zdradzie urasta do rangi niemal kosmicznej wojny o duszę człowieka. Zaświaty mieszają się z rzeczywistością, teatr z życiem, a scena z salonem na piętrze w kamienicy. Taki rollercoaster tylko na Starowiślnej 55.

Cały spektakl rozgrywa się w jednej, bardzo surowej, sterylnej przestrzeni. Dwie bohaterki wieczoru wcielają się w podwójne role: anioła rozrabiakę/ femme fatale i słodko naiwnego cherubinka/ Matkę Polkę. Tak ostro zarysowane, ostentacyjnie stereotypowe bohaterki pozwalają aktorkom na zdystansowanie się do granych postaci, co świetnie uobecnia się w przedstawieniu. Ewa Błachnio (dobry aniołek) i Elżbieta Bielska (jej przeciwieństwo) swobodnie, w biegu, przeistaczają się na oczach widzów raz w jedną, raz w drugą osobę.

Co następuje: anielice – stróżki debatują nad swoimi podopiecznymi. Jedna z nich jest gotującą obiadki, podającą kapcie zmęczonemu mężowi przykładną żoną i matką, druga zaś to bizneswoman, kobieta sukcesu uwodząca (skutecznie zresztą) tego samego mężczyznę. Podczas gdy jedna wmawia sobie, że nic złego nie robi, druga udaje, że wierzy w codzienne nadgodziny ukochanego. Nie to jest jednak warte uwagi: najciekawsze rzeczy dzieją się „u góry”. Otóż nadprzyrodzone stworzenia są niejako skrzyżowane charakterologicznie z przypisanymi im śmiertelnikami. Cherubinek stara się odwoływać do sumienia femme fatale (choć z czasem wstyd spowodowany podglądaniem kochanków przeradza się w erotyczną fascynację), a tymczasem krnąbrny anioł usiłuje wywołać złość, bunt u wiecznie naiwnej żony.

Transformacje zachowań i postaw całej czwórki wynikają z wpływu, jaki wywierają na siebie wszystkie postacie. Jak widać, anioły potrzebują ludzkich doznań równie mocno jak ludzie duchowych uniesień.

Na koniec jeszcze jedna, szalenie istotna uwaga. Otóż cała zawiła akcja dzieje się wokół nieobecnego na scenie mężczyzny. Przecież w końcu to on, niczym deus ex machina, jest przyczyną i skutkiem działań bohaterek. Radosna to i wielce pocieszająca wieść, że bez facetów ani rusz – jako w niebie, tak i na ziemi.

Piotr Gaszczyński, Teatralia Kraków
Internetowy Magazyn Teatralny „Teatralia” numer 116/2014

sztuka na wynos (Scena Pokój) w Krakowie

…I zawsze przy mnie stój

Tomasz Jachimek

reżyseria: Dariusz Starczewski

scenografia: Urszula Czernicka

kostiumy: Misia Łukasik, Dina Bienfait

muzyka: Mateusz Kobiałka

obsada: Ewa Błachnio, Elżbieta Bielska

prapremiera: 15 czerwca 2014

fot. Marta Ankiersztejn

Piotr Gaszczyński – absolwent filologii polskiej oraz teatrologii na Uniwersytecie Jagiellońskim. W „Teatraliach” publikuje od 2010 roku. Miłośnik groteski pod każdą postacią, fan Manchesteru United i czarnej kawy.