O (nie)banalności (Rzecz o banalności miłości)

O (nie)banalności (Rzecz o banalności miłości)

Hanna Arendt – jedna z najbardziej wpływowych myślicielek XX wieku, autorka najważniejszej pracy o totalitaryzmie, wierna zwolenniczka idei Heideggera – była przede wszystkim kobietą. Jej życie składało się z myśli, przekonań, ale też wiary i emocji. Wawrzyniec Kostrzewski ukazuje całą historię tej postaci w zgrabnej fabule i atrakcyjnej formie, pozostawiając w widzu poczucie pełni.

Kostrzewski wprowadza dwie osie zapewniające sztuce atrakcyjną poetykę. Dzieli postać pierwszoplanową na młodą Hannę – uczennicę Heideggera i Hannę – uznaną panią profesor. Dzięki temu zwinnemu trikowi unaocznia proces przyczynowo-skutkowy, w którym każda decyzja młodej Arendt będzie urastać do wielkiego wydarzenia kilkadziesiąt lat później. Tymi kamieniami milowymi są: decyzja odrzucenia kochającego Rafaela, miłość do Heideggera, pierwsze rozczarowania.

Sztuka młodego reżysera jest polifoniczna i każdy jej głos brzmi dobrze. Dzięki symultanicznej grze rozgrywającej się pomiędzy młodą a dojrzałą Hanną otrzymujemy pełnię kolorystyczną. Zuchwałość, a zarazem urzekająca naiwność, przeistacza się w bezkompromisowość i pełnię kobiecości. Totalne zawierzenie umysłowi starszego i doświadczonego mężczyzny (Heideggera), spalające się w ogniu rozczarowań do jego bezduszności, a mające swoje zakończenie w skrajnym sceptycyzmie dojrzałej już Arendt. Idealizm zatracający się na rzecz realizmu. Zapalczywość zmieniająca w cierpliwość. Wszystko jednocześnie osnute zmysłowością białego dymu papierosa, który stanowił nieodłączny atrybut Hanny Arendt. Pod względem psychologicznym sztuka jest ciekawa o tyle, o ile prezentuje relacje i ich niejednoznaczny wymiar. Żadne związki międzyludzkie – miłość czy przyjaźń – nie kończą się dobrze. Zamiast tego istnieją gorzkie pożegnania i rozczarowania. Ostatnia scena stanowi jednak sedno całej historii. To piękny moment pojednania, zrozumienia i zaakceptowania przeszłości. Ale czyjej przez kogo – to trzeba obejrzeć.

Gdybym miała ostemplować sztukę jednym wyrażeniem, po zastanowieniu powiedziałabym „płynność”. Dlaczego? Kostrzewski świetnie organizuje fabułę. Skacze z jednej epoki do drugiej, do czasów sprzed Holokaustu i po nim. Każda scena wynika z poprzedniej, wyrażając razem logiczną całość, ujmującą przyczynę i skutek, jak w soczewce. Wydarzenia te łączą zastępy porozrzucanych książek, które wyglądają jak morze. Czy to morze, przez które Mojżesz przeprowadza Naród wybrany do Ziemi Obiecanej, czy okopy, z których padają słowne ciosy w kierunku Arendt – tak czy owak, tworzą klimat. Światło, które wydobywa esencję spektaklu, niemalże piętnuje wykonawców. Mechanizm wydobycia światła poprzez reflektory stanowi bardzo proste, ale estetyczne rozwiązanie podczas groźnego agonu pomiędzy Arendt a Heideggerem, gdzie padają słowa i wyrażone są idee, tak bolesne dla bohaterki. Nie dadzą się zrozumieć przez Hannę, a przypieczętowane krzykiem Heideggera: „Heil Hitler!” stają się punktem zwrotnym w ich relacji. Aktorstwo również mistrzowskie. Młodziutka Martyna Kowalik jako młoda Hanna była odważna i zawadiacka w swojej grze. Halina Skoczyńska spełniała sto procent wymagań dojrzałej Arendt. Przy tym role męskie: zagubionego Rafaela (Mateusz Weber), no i niezrównany Adam Ferency jako Martin Heidegger!

Kostrzewski stworzył swój obraz banalności. Sparafrazował tytuł Arendt O banalności zła, zamykając się na uczucie. W rzeczy samej: choroba banalności dopadła samą autorkę. Padła ofiarą własnego uczucia, tak pięknego, ale i pospolitego zarazem. Reżyser stworzył przy tym spektakl, po którym ma się ochotę otworzyć dzieła Arendt albo przynajmniej obejrzeć poświęcony jej film.

Aleksandra Pyrkosz, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” numer 91/2014

Teatr Dramatyczny w Warszawie
Rzecz o banalności miłości
Savyon Liebrecht
przekład: Michał Sobelman
reżyseria: Wawrzyniec Kostrzewski
scenografia i kostiumy: Marta Dąbrowska-Okrasko
muzyka: Piotr Łabonarski
asystent reżysera: Julian Potrzebny
inspicjent/sufler: Barbara Zając
obsada: Halina Skoczyńska, Adam Ferency, Martyna Kowalik, Mateusz Weber
premiera: 10 stycznia 2014