Nie wszystko złoto, co się świeci... (Skąpiec)

Nie wszystko złoto, co się świeci… (Skąpiec)

Premiera Skąpca w reżyserii Eweliny Marciniak na deskach Teatru Polskiego w Bydgoszczy stanowi dowód na to, jak cienka jest granica pomiędzy kontrowersyjnością a przerostem formy nad treścią. To, co miało zaskakiwać, szokować czy wreszcie bawić widza, zupełnie pozbawiło treści spektakl oparty na bardzo ciekawym tekście, na nowo przepisanym przez Michała Buszewicza.

Historię Skąpca zna każdy, kto wykazał się choć odrobiną sumienności w szkole. Nie usprawiedliwia to jednak reżysera, który pozwala sobie na zepchnięcie tekstu na drugi plan, co więcej – tekstu interesującego i zabawnego. Bo tak właśnie Michał Buszewicz sparafrazował Moliera, dodając barokowej treści odrobinę pikanterii. Niestety w Skąpcu Eweliny Marciniak dialogi postaci giną w gąszczu zbyt intensywnego lizania szafy w różnych częściach scenografii oraz… widowni.

Opisując pokrótce co dzieje się na scenie zaznaczyć trzeba, że widzowie wchodzą do świata Harpagona i jego rodziny dosłownie i w przenośni. Kameralna scenografia stworzona przez Katarzynę Borkowską pozwala obserwować (a nawet dotykać) Marciniakowe skąpstwo z każdej strony. Tu bowiem na pierwszy plan wysuwa się para skąpo ubranych kochanków – Eliza (Julia Wyszyńska) i Walery (Piotr Stramowski), których poczynania na scenie ograniczają się do coraz bardziej wymyślnych ruchów kopulacyjnych. Między nimi pojawia się lekko zniewieściały Kleant (Maciej Pesta), któremu trudno uwierzyć w miłość do pielęgnującej matkę niewinnej Marianny (Joanna Drozda). Igraszkom młodych z boku (dlaczego?!) przygląda się Harpagon (Mirosław Guzowski) – tytułowy Skąpiec. Cały ten przekoloryzowany świat niczym mityczny Atlas dźwiga sługa Harpagona – Strzałka (Marcin Zawodziński), z tą różnicą, że zamiast barków wykorzystuje nogi, pedałując na rowerze przez cały spektakl, by nie zgasło światło na scenie (udany pomysł!). W tle przewijają się jeszcze dwie znaczące postaci: Frozyna (Małgorzata Witkowska), która uczy młode dziewczyny „otwartości” oraz Anzelm (Marian Jaskulski) – rzekomy narzeczony Elizy.

Większość odziana w skąpe kostiumy, na tle różowych obić i podartej atłasowej pościeli, tworzy obraz przywołujący niechlubne skojarzenia. Nic tu nie jest tak jak powinno być. Spektakl zdaje wymykać się spod kontroli poprzez przeładowanie formy u niektórych postaci. Aktorzy walczą o uwagę widza, przez co istotne dialogi tracą na wartości. Postaci są nierówne, bo najważniejszą z nich zdaje się być Eliza, stąd też rola Harpagona zostaje zepchnięta na dalszy plan. W konsekwencji nawet tak utalentowani aktorzy jak Mirosław Guzowski czy Małgorzata Witkowska nie są w stanie zaprezentować maksimum swoich możliwości. Treści (kluczowe!) wygłaszane przez Strzałkę i Anzelma trafiają w próżnię, przez co Marcin Zawodziński zapamiętany zostaje jedynie przez pryzmat pedałowania na rowerze, a Mariana Jaskulskiego nikt nawet nie pamięta. Do dzisiaj nie mogę też znaleźć sensu w nagości Marianny i bardzo żałuję, że komediowy talent Joanny Drozdy został sprowadzony do negliżu.

To przykre, że potencjał tekstu Buszewicza wygrał z przesadzoną formą spektaklu. Jedyne, co widz zapamiętuje po przedstawieniu to wymyślne pozycje kopulacyjne. A chyba nie taki był zamysł Eweliny Marciniak. Kolorowa otoczka sprowadziła widza do spędzenia wieczoru w towarzystwie kultury nieco niższej niż na teatr przystało. Są bowiem ludzie, którzy liczą na coś więcej niż porno na różowym welurze. Trzeba pamiętać też o tym, że nie wszystko złoto, co się świeci…

Maria Górecka, Teatralia Trójmiasto
Internetowy Magazyn „Teatralia”, numer 80/2013

Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy

Skąpiec

Michał Buszewicz
na motywach dramatu Moliera

reżyseria: Ewelina Marciniak
tekst, dramaturgia: Michał Buszewicz
scenografia, kostiumy, reżyseria światła: Katarzyna Borkowska
muzyka, instalacja dźwiękowa: Tomasz Wódkiewicz
występują:  Joanna Drozda, Mirosław Guzowski, Marian Jaskulski, Maciej Pesta, Piotr Stramowski, Małgorzata Witkowska, Julia Wyszyńska, Maja Walden, Marcin Zawodziński

premiera: 28 listopada 2013

fot. Magda Hueckel