Nie boję się ciemności? (Męczennicy)

Przestrzeń gry pomniejszona do proscenium, a jej przedłużenie stanowi duży ekran, zasłaniający prawie w całości okno sceny. Projekcje wideo przenoszą miejsce akcji do dojmująco bezosobowych, sterylnie pustych wnętrz – pokoju głównej bohaterki, szkolnych korytarzy i sali, ale także na ulicę. Współgrają ze zdawkową scenografią i w realistyczny, filmowy sposób aranżują tło zdarzeń, tak jakby aktorzy wychodzili z ekranu przed widownię. Wyciszone kadry mogą się jednak rozpadać i wirować, otwierając na fanatyczne uniesienia Lidki.

Grzegorz Jarzyna i Roman Pawłowski zmodyfikowali tekst Mariusa von Mayenburga – główną bohaterką jest Lidka (Justyna Wasilewska) wychowywana przez rozwiedzionego ojca (Cezary Kosiński), a nie tak jak w oryginale, młody chłopak mieszkający z samotną matką. Zmiana ta wpłynęła na dialogi, które uległy również dalszym przeróbkom. Część wątków i scen usunięto, inne poprzestawiano, a do innych dopisano nowe fragmenty, przez co dobitniej wybrzmiały monologi Lidki. Pojawiły się również alternatywne sposoby na przekazanie treści z dramatu, ale nieco innymi słowami, bardziej obiegowymi, bliższymi publiczności. Twórcy sprecyzowali miejsce akcji, umieszczając ją w polskiej (może warszawskiej) szkole i wyposażając w technologie. Nauczyciel wyszukuje w smartfonie informacje, uczeń nagrywa filmik podczas manifestacyjnego obnażenia koleżanki w klasie, inny nie rozstaje się ze słuchawkami zwisającymi z szyi. Głównym tematem pozostaje jednak chorobliwa, religijna fascynacja uczennicy, której wypowiedzi prawie zamykają się w biblijnych cytatach. Lidka traktuje je jak oręże, interpretując podług własnego uznania i jako jedyne słuszne źródło odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Im bardziej zanurza się w roli samozwańczego misjonarza, tym potęguje się wrażenie, że walcząc z grzechem u innych, tak naprawdę ucieka przed własnymi pokusami, lękami. Wynikają z niezrozumienia swojego ciała, braku oparcia w trudnym wieku dorastania ze strony rodziny i szkoły, a także samej instytucji kościoła, który nie jest dla dziewczyny żadnym autorytetem. Ucieczka w stronę Boga jest formą buntu, jedyną sferą, w której odczuwa (a może bardziej wmawia sobie) spełnienie. Z drugiej strony mamy świecką nauczycielkę biologii – Hanię (Aleksandra Konieczna), która na swoich lekcjach o ewolucji „świadomie pomija kwestie teologiczne” i reprezentuje racjonalny stosunek do sprawy. W końcu sama popada w obsesję, poszukując w Biblii amunicji, by zażegnać spór, a w efekcie doprowadza do kulminacji – pod koniec spektaklu na scenie symultanicznie Lidka wiesza w klasie krzyż, a nauczycielka jak w amoku rozwiesza na ścianach samoprzylepne karteczki z użytecznymi cytatami. Obydwie uzależniają się od Jezusa, rozumianego po swojemu i prowadzą własne krucjaty.

Spektakl charakteryzuje się spowolnionym tempem, dynamizowanym fonosferą. Zapętlające się, głuche dźwięki i modyfikowane motywy muzyczne stanowią stały podkład scen i podbijają przerywniki, często urwanych, niedopowiedzianych dialogów. W sferze wizualnej operuje się jasnym światłem na przemian z cieniem: gra cieni na ekranie czasami łączy się, a czasami zastępuje projekcje, wytwarzając mistyczną atmosferę.

Postać Wasilewskiej nie wyróżnia się zewnętrznie. Jest ubrana na wskroś zwyczajnie – w wyblakłą bluzę i dżinsy, sportowe buty. W codziennych realiach bez Pisma Świętego w dłoni przyjmuje przygarbioną postawę, nerwowo ściska ramiona plecaka. Sprawia wrażenie nieporadnej i zagubionej we własnych myślach. Jednak już każda dłuższa wypowiedź nosi znamiona przemówienia uderzającego w wysoki rejestr, którym dziewczyna nakręca samą siebie, zaczyna dygotać. Deklaracje Lidki przybierają różnorodne formy, chociażby umownego boksowania Biblią na szkolnym korytarzu, gdy zaczyna poruszać się i mówić w rytm punktowej muzyki. Przemieszczając się po wyobrażonym ringu, kształtuje z wykrzykiwanego tekstu formalne uderzenia, co potęgują dodatkowo powtarzane zdania. Inny monolog przypomina kazanie o grzechu („Tak, jesteśmy słabi. Tak, Boimy się.”), do którego dołącza skandowanie, punktowanie palcem, a także podkład muzyczny, który rozpoczyna się rytmicznym klaskaniem. Wasilewska kieruje tekst w stronę publiczności, jakby przemawiała do wspólnoty wyznawców, otrzymywała od nich energię – całość przeradza się w transowy rap. Chce wierzyć, że jej słowa znaczą, ale przy pierwszej samotnej modlitwie nie wie jak rozmawiać z Bogiem. Przerywa wypowiedź w połowie zdania i zaczyna od początku, posiłkując się na zmianę szeptem i krzykiem. Jakby nie miała pewności czy nie kieruje ich w pustkę, nerwowo powielając: „Nie boję się ciemności, bo ty jesteś ze mną”. Może wydać się, że pragnąc metafizycznych doznań, sama sztucznie je wywołuje, wmawiając sobie ekstatyczne uczucie wypełnienia boską łaską. To substytut relacji z otaczającymi ją osobami.

Religia jest jedynym tematem poprzez który można nawiązać z dziewczyną kontakt. Koleżanka Zosia (Roma Gąsiorowska) pozornie zdaje się podzielać zainteresowania Lidki, ale tak naprawdę poszukuje bliskości. Widzi w niej swojego Boga. W scenie pocałunku Lidka wyrywa się dopiero po chwili, ale nie dopuszcza do siebie ewentualnych uczuć. Franek (Dawid Ogrodnik) chce wytknąć jej obłudę, nie mogąc pogodzić się z fizycznym odrzuceniem. Gdy chłopak próbuje gwałtu, ta nazywa siebie męczennikiem za wiarę. Chwilą największej słabości Lidki jest moment zwątpienia, kiedy pozwala przytulić się nauczycielce. W intymnej scenie wyczuwalna jest potrzeba rozmowy, bliskości, zrozumienia – dziewczyna jednak szybko powraca do ataku, oskarżając kobietę o molestowanie.

U Jarzyny otoczenie protagonistki wydaje się być jeszcze bardziej niewrażliwe na problem. Ksiądz (Sebastian Pawlak) jej zaangażowanie w sprawy religijne chce potraktować ściśle użytkowo, proponując prowadzenie spotkań z wątpiącymi – trochę jako promocję samej instytucji, zamiast zastanowić się co leży u podstaw tak radykalnego zachowania. Dyrektora (Tomasz Tyndyk) niby obchodzi moralność i wykształcenie uczniów, ale najwięcej uwagi skupia na podtrzymywaniu flirtu z Hanią. Ich dwuznacznym rozmowom na osobności towarzyszy eskalujące napięcie erotyczne. Z zajęć o ewolucji przenosimy się do mieszkania nauczycielki biologii i wuefisty (Piotr Głowacki), w którym na ścianie widnieją człekokształtni, a para zmienia się w okazy z zoo. W taki sposób przypatruje się im Lidka, w trakcie rytuału obwąchiwania, prężenia i wydawania zwierzęcych odgłosów. Scena została zestawiona z nachodzącą równolegle modlitwą dziewczyny, tworząc sugestywny rozdźwięk między odwołaniem do metafizyki, a obcesową seksualnością.

Mam wrażenie, że Jarzyna nie chciał wzmagać komicznych sytuacji, a uwypuklić absurd, w który ewoluował fanatyzm, na przykład w scenie nabożnego rytuału wydłużania krótszej nogi Zosi. Od początku naiwny seans z dyskretnym podtekstem erotycznym uderza w patetyczny, paradoksalnie bluźnierczy ton. Ksiądz staje się jednak karykaturalnie zniewieściałą figurą, dwuznacznie żartującą na temat seksualności, a Hania w ostatnim obrazie (takim samym jak w oryginale) w przerysowany sposób daje świadectwo swoim racjom poprzez męczeński gest. Pozostaje wrażenie nadmiaru słów i deklaracji, zagłuszających przepływ podstawowego porozumienia między ludźmi. Reżyser nie stara się podkreślać groteskowego tonu tekstu Mayenburga – ten niestety pozostaje, a moc dotkliwszych fragmentów rozmywa się. Rezygnuje z niektórych wątków, ale nie oczyszcza tekstu ze sporej ilości jedynie wypunktowanych problemów (bariery pokoleniowe, brak zrozumienia członków rodziny, homofobia, seksizm, pedofilia, przemoc, niepełnosprawność). Bada relacje Lidki z otoczeniem i przygląda dialogom z Męczenników, nie dyskutując z nimi, ani nie zmieniając wydźwięku – adaptuje na scenie w dopracowanej, multimedialnej oprawie technicznej.

Anna Bajek, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia” nr 134/2015

TR Warszawa

na podstawie dramatu Mariusa von Mayenburga

Męczennicy

przekład: Elżbieta Ogrodowska-Jesionek, reżyseria, adaptacja, opracowanie muzyczne: Grzegorz Jarzyna, dramaturgia: Roman Pawłowski, scenografia: Monika Pormale, kostiumy: Anna Nykowska, wideo: Robert Mleczko, reżyseria światła: Felice Ross, muzyka: Michał Lis, Piotr Lis, opracowanie muzyczne: Piotr Domiński, konsultacja cytatów z Biblii: prof. Tadeusz Bartoś

premiera: 14 marca 2015

fot. Kuba Dąbrowski