Naturalizm współczesny (Życie jest piękne)

Naturalizm współczesny (Życie jest piękne)

Czasami życie nas nie rozpieszcza. Świat nie jest kolorowy, a decyzje, które musimy podjąć, nie należą do łatwych. Paweł Priażko w sztuce Życie jest piękne przedstawia fragment znaturalizowanej egzystencji. Historię prostą, ale za to patologiczną i odartą z romantycznych złudzeń. Ale czy nawet w takiej sytuacji można wątpić w to, że życie jest piękne?

Jedna historia. Pięcioro aktorów. Cztery różne postacie. Cztery różne życia. Cztery rożne uosobienia smutku i radości. Schemat pozornie jest prosty. Lena wychodzi za Aloszę. Alosza kocha Lenę. Lena nie kocha Aloszy. Dziewczyna darzy za to uczuciem Vadima, brata swojego narzeczonego. Ten z kolei sypia  i z nią, i z jej najlepszą przyjaciółką Andżelą, a na dodatek nie w głowie mu zakładanie rodziny. Brzmi niemal jak brazylijska telenowela. Opary wódki  i kłęby dymu, świat kłamstw, wulgaryzmów i taniego seksu – Priażko serwuje kadr z prawdziwego życia. W jego historii wypowiedziane małżeńskie „kocham” to puste, bezwartościowe słowo. Ale nie chodzi o to, co dosłowne. Ludwik Wittgenstein napisał kiedyś: „Granice mojego języka są granicami mojego świata”. Właśnie tę ograniczoną przez język rzeczywistość ukazują nam bohaterowie. Dystans między ich sposobem wypowiedzi a wewnętrznymi przeżyciami rodzi kontrast. Nic nie wynika z tego, że mają sobie dużo  do powiedzenia. Nic się nie zmienia, nie rodzi się żadna pozytywna energia. Nie potrafią wyrazić samych siebie. Tak zostali wychowani, tak uformowała ich szorstka rzeczywistość.

Gorzką refleksją na temat współczesności mogą być słowa jednej z bohaterek: „Po co jej formułki, skoro nawet Gucci od H&M nie odróżnia?”. Lekko ironiczna forma słownych uniesień stała się u Priażki punktem wyjścia  dla głębi społecznych problemów. I być może bohaterowie tej smutnej historii odnaleźliby szczęście, gdyby zostali obdarowani nim inaczej niż  w prawdziwym życiu – nie poniewczasie. Pozostały im jednak żal, niemoc  i poczucie zagubienia – „ich spojrzenia spotykają się. W oczach Leny maluje się niemy wyrzut”. To słodko-gorzka farsa, bo chociaż mają nierówne szanse  w walce o swoje prywatne szczęście, to nigdy, bez względu na sytuację, nie tracą nadziei.

Przedstawienie zaskakuje formą, bazuje na wyobraźni odbiorcy. Wykorzystuje didaskalia jako machinę uruchamiającą jego imaginacje – dotyczące zachowania scenicznego, dekoracji i rekwizytów. Dzięki temu spektakl jest żywy, ociera się o granice improwizacji. Trudno powiedzieć, czy dla Gacałowa miała być to bardziej niebanalna konwencja czy jednak nawiązanie do próby generalnej przed rozpoczęciem prawdziwego życia.

Nieprzypadkowo premiera spektaklu przypadła na zakończenie festiwalu współczesnego teatru z Rosji Da!Da!Da!. Paweł Priażko, białoruski dramaturg, otrzymał za niego Złotą Maskę – najważniejsze wyróżnienie  dla rosyjskojęzycznych twórców teatralnych.

Sztuka Priażki to historia odarta z romantycznych złudzeń. Trudna w odbiorze, drastyczna, ale prawdziwa. Mogła zdarzyć się wszędzie, także tuż za rogiem. Jej bohaterowie na każdym kroku potykają się o codzienne problemy,  ale kochają życie mimo wszystko. I „pewnie to prawdziwa miłość, bo prawdziwa miłość jest niewidzialna”.

Ewa Grabowska, Teatralia Warszawa
Internetowy Magazyn „Teatralia”, Dodatek do numeru 66/2013

Teatr Studio w Warszawie

Życie jest piękne

Paweł Priażko

przekład: Agnieszka Lubomira Piotrowska

reżyser: Marat Gacałow

producentka: Justyna Warecka

inspicjentka: Maria Lejman-Kasz

obsada: Marta Juras, Natalia Rybicka, Mirosław Zbrojewicz, Wojciech Żołądkowicz, Miron Jagniewski

premiera: 22 czerwca 2013

fot. Krzysztof Bieliński

Ewa Grabowska – studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, copywriter w Westwing Home & Living. Współpracuje z portalami Art&Business, S jak Sztuka i ARTiFAKT. Od dziecka zakochana w teatrze, podróżach i tańcu.